Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych zatwierdziło wzmocnioną rezolucję przeciwko militaryzacji Krymu „Problem militaryzacji Autonomicznej Republiki Krymu i miasta Sewastopol (Ukraina) oraz części Morza Czarnego i Azowskiego”. Przyjęty 9 grudnia dokument odwołuje się do „Platformy Krymskiej” i jej deklaracji, powiedział minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba, informuje Radio Swoboda.

Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ „wzywa Federację Rosyjską jako państwo okupujące do natychmiastowego, całkowitego i bezwarunkowego wycofania swoich sił zbrojnych z Krymu i natychmiastowego zakończenia tymczasowej okupacji terytorium Ukrainy”.

„Rezolucja zawiera ważne wsparcie dla Platformy Krymskiej, wzywa Rosję do zaprzestania przekazywania broni i personelu wojskowego na półwysep oraz do zaprzestania naruszania wolności żeglugi na Morzu Czarnym i Azowskim. Jestem wdzięczny wszystkim państwom członkowskim ONZ, które poparły ten dokument, który konsoliduje międzynarodowe poparcie dla Platformy Krymskiej i jej celów, przeciwdziała postępującej militaryzacji Krymu, wysyła odstraszający sygnał na tle rosnącej obecności wojskowej Rosji wzdłuż naszej granicy i na Krymie”

– powiedział Dmytro Kułeba.

Rezolucja została poparta przez wszystkie kraje demokratyczne. Dokument poparły 63 kraje, 22 było przeciw, 55 wstrzymało się od głosu.

Rezolucja wzywa wszystkie państwa i organizacje międzynarodowe oraz wyspecjalizowane agencje do powstrzymania się od wszelkich wizyt na Krymie, które nie są skoordynowane z Ukrainą.

Jagiellonia.org

KRYM NIGDY NIE BYŁ ROSYJSKI! PÓŁWYSEP ZOSTAŁ OKUPOWANY PRZEZ ROSJĘ DOPIERO POD KONIEC XVIII WIEKU, POLSKA BYŁA ZAJĘTA W TYM SAMYM CZASIE

Wchłonięcie ukraińskiego półwyspu jest precedensem, który kiedyś może uzasadnić historyczne roszczenia Rosji wobec Polski. Jeśli teraz Putin cynicznie kłamie, że „Krym to ziemia rdzennie rosyjska”, to kiedyś może zadeklarować coś podobnego także o „Kraju Nadwiślańskim”, ponieważ zarówno Krym, jak i Polska zostały zajęte przez Rosję w drugiej połowie XVIII wieku.

Zachodni dyplomaci doskonale zdają sobie sprawę z apetytu rosyjskich imperialistów. Były unijny komisarz ds. stosunków zewnętrznych Chris Patten w wywiadzie dla portugalskiego „Diario de Noticias” oświadczył, że Putin wciąż dąży do przejęcia kontroli nad Polską i innymi państwami regionu. „Jego nie interesuje niepodległość państw Europy Środkowo-Wschodniej. Uważa, że powinny być one związane z Moskwą i z nikim więcej” – zaznaczył Patten.

Podczas telemostu 17 kwietnia 2014 roku, Putin wypowiedział się na temat separatyzmu na południowo-wschodniej Ukrainie: „To Noworosja… Charków, Ługańsk, Donieck, Chersoń, Nikołajew, Odessa – wszystkie te obwody przekazane zostały Ukrainie w latach 20-tych przez rząd sowiecki.” Rosyjskie roszczenia wobec południowo-wschodnich obszarów Ukrainy, prezydent Rosji umotywował tym, że owe tereny w latach 1782 – 1783 zostały podbite przez księcia Potiomkina i carycę Katarzynę II.

Jeśli kierować się historyczną logiką Putina, to jego następnym krokiem mogą być roszczenia wobec Prawobrzeżnej Ukrainy i Polski, które również stały się częścią imperium rosyjskiego w okresie panowania Katarzyny II. I to zaraz po zajęciu Krymu oraz Dzikich Pól nad Morzem Czarnym…

Państwa bałtyckie, Finlandia i duża cześć Polski przed wybuchem I wojny światowej były integralną częścią carskiej Rosji. Jeśli teraz Putin cynicznie kłamie, że „Krym to ziemia rdzennie rosyjska”, to kiedyś może powiedzieć coś podobnego o „Kraju Nadwiślańskim”, ponieważ zarówno Krym, jak i Polska zostały zajęte przez Rosję w drugiej połowie XVIII wieku.

Putinowska interpretacja przeszłości, mianowicie historia ekspansji Cesarstwa Rosyjskiego, pięć lat temu stała się pretekstem do aneksji Krymu. Wchłonięcie ukraińskiego połwyspu jest precedensem, który kiedyś może uzasadnić historyczne roszczenia Rosji wobec Polski. To nie przesada, ponieważ Putin z maniakalnym uporem chce wskrzesić imperium.

Władimir Żyrinowski, błazen dworski Putina, w przededniu wyborów prezydenckich 2018 r. powiedział, że: „Obywatele wybierają najwyższego władcę rosyjskiego świata. Świata, którego granic jeszcze nie wyznaczyliśmy”, wcześniej podczas wystąpienia przed rosyjskimi nacjonalistami na prorządowej manifestacji w Moskwie, oświadczył, że: „Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia”. Z kolei czołowy rosyjski geopolityk Aleksander Dugin z maniakalnym uporem powtarza, że „Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski nie ma miejsca”.

Ten bardzo niebezpieczny światopogląd imperialny niesie w sobie poważne zagrożenie dla Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Zniekształcona pamięć historyczna Putina podważa podstawy prawa międzynarodowego i cały globalny system bezpieczeństwa.

27.03.2019

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”