Pierwszego dnia wojny putinowsko-raszystowskie najeźdźcy ponoszą ogromne straty. Obrońcy Ukrainy zniszczyli 7 samolotów, 7 śmigłowców, 24 czołgi i 20 transporterów opancerzonych, podaje telewizja 24.ua.

Prezydent Wołodymyr Zełenski w swoim wystąpieniu (o 18:00 godzinie czasu kijowskiego) oświadczył, że ukraińska armia, straż graniczna, policja i służby specjalne powstrzymały ataki wroga.

Oto co powiedział o sytuacji operacyjnej na Ukrainie:

  • W Donbasie Siły Zbrojne Ukrainy działają doskonale;
  • Kierunek na Charków jest bardzo trudny, ale siły ​​obrony miasta działają niezawodnie;
  • Najbardziej problematyczna sytuacja jest na południu. Wojska ukraińskie toczą zaciekłe walki na przedmieściach Chersoniu. Wróg usiłuje posuwać się w kierunku Melitopola z terytorium okupowanego Krymu;
  • Na północy wróg powoli zbliża się w rejonie Czernihowa, ale tam „jest ktoś, kto go zatrzyma”;
  • Na północy wróg posuwa się powoli w rejonie Czernihowa, ale armia ukraińska powstrzymuje najeźdźców;
  • W obwodzie żytomierskim armia ukraińska stworzyła niezawodną obronę;
  • W Hostomlu na północy stolicy Ukrainy siły zbrojne Ukrainy otoczyły i zablokowały desant rosyjski, wojska otrzymały rozkaz zniszczenia najeźdźców;
  • W armii ukraińskiej są straty, armia ukraińska wzięła do niewoli rosyjskich jeńców, część z nich jest leczona przez ukraińskich lekarzy;
  • Armia ukraińska wstrzymała ataki wroga, najeźdźcy poniosły ogromne straty, nastąpiła przerwa operacyjna.

KOMENTARZ REDAKCJI O NASTROJACH UKRAIŃSKIEJ ARMII I SPOŁECZEŃSTWA

Słuszny gniew, nienawiść i pogarda – to uczucia Ukraińców do Putina i bandy kremlowskich maniaków, którzy od lat dręczą i katują Ukrainę.

Siły Zbrojne są gotowe do walki, Ukraina ma najpotężniejszą armię w Europie i nie będzie powtórki z 2014 roku, oświadczył minister obrony Ołeksij Reznikow, informuje serwis internetowy ministerstwa obrony Ukrainy„Nikt nie odstąpi dziś ani centymetra ukraińskiej ziemi” – oświadczyła na Facebooku wiceminister obrony Ukrainy Anna Maliar„Będziemy bronić naszej ziemi do ostatniej kropli krwi” – powiedział w rozmowie ze Sky News generał major Wałerij Załużny, Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy. Jesteśmy gotowi gołymi rękami rozerwać agresora na strzępy – oświadczył w wywiadzie udzielonym wydaniu The Times generał porucznik Ołeksandr Pawluk, dowódca Operacji Połączonych Sił Zbrojnych Ukrainy.

PRZECZYTAJ:

Oficjalnie! List USA do ONZ: Kreml zaplanował organizację masakr, tortur i aresztowań Ukraińców

Biały Dom: Putin prowadzi wojnę przeciwko Ukraińcom, by represjonować ich, zmiażdżyć ich, skrzywdzić ich

Wywiad USA: Putin planuje zorganizować wielki terror: masowe aresztowania i morderstwa na Ukrainie

Ukraińcy masowo przygotowują się do oporu i odparcia rosyjskiej agresji. Słuszny gniew, nienawiść i pogarda – takie uczucia ma zdecydowana większość obywateli Ukrainy do Putina i kremlowskiej kliki, która od lat dręczy i katuje Ukrainę.

Społeczeństwo Ukrainy uważa, że Putin nie ma żadnego prawa wysuwać wobec Ukrainy żadnych żądań!  Ludzie są oburzeni bezczelnością kremlowskiego chama. Nigdy Putin nie będzie miał prawa decydować, do jakich międzynarodowych struktur bezpieczeństwa może przystąpić Ukraina. Tę decyzję będzie podejmować wyłącznie naród ukraiński i nikt inny!

Ukraińcy nigdy nie zgodzą się na realizację tzw. porozumień mińskich, które zostały podpisane pod presją podczas zbrodniczej rosyjskiej agresji na wschodnią Ukrainę. Są nielegalne i bezprawne. Nie mają żadnej legitymizacji. Są one sprzeczne z Konstytucją Ukrainy, która gwarantuje jednolity (unitarny) status państwa i euroatlantycką politykę zagraniczną. Putin jako prezydent państwa-agresora wrogiego Ukrainie nie ma najmniejszego prawa ingerować w politykę wewnętrzną suwerennej i niepodległej Ukrainy. Putin nie ma żadnego prawa żądać od Ukrainy wprowadzenia w życie antykonstytucyjnych porozumień, które szkodzą bezpieczeństwu, integralności i suwerenności kraju oraz sprzeczne z wolą ludu Ukrainy.

PRZECZYTAJ:

Sondaż: Zdecydowana większość Ukraińców nie akceptuje porozumień mińskich

Ruch Oporu Kapitulacji: Zapomnijcie o porozumieniach mińskich, Putin powinien stanąć przed Międzynarodowym Trybunałem!

Rosja nie ma i nie będzie miała prawa weto na przystąpienie Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, Szwecji i Finlandii do NATO. Rosja nie ma prawa żądać, aby jej bezpieczeństwo było zapewnione poprzez szkodzenie bezpieczeństwu innych krajów, zwłaszcza państw Europy Środkowo-Wschodniej, mianowicie: Polski, Czech, Słowacji, Rumunii, Bułgarii, Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, Białorusi etc. Żądania Rosji dotyczące przywrócenia stalinowskiej strefy wpływów są nie do przyjęcia. Putin powinien na zawsze porzucić mrzonki o „Nowej Jałcie”, Kijów nigdy nie zgodzi się na rolę karty przetargowej w negocjacjach Rosji i Zachodu o nowym podziale świata na strefy wpływów.

Takie nastroje dominują na Ukrainie w obliczu ewentualnej zakrojonej na dużą skalę agresji sił zbrojnych putinowskiej Rosji.

PRZECZYTAJ:

Bunt generałów w Rosji: „Użycie siły militarnej przeciw Ukrainie postawi pod znakiem zapytania istnienie samej Rosji”

Przypomnijmy, Moskwa, która rozpętała agresywną wojnę, zdobyła ukraiński Krym i część ukraińskiego Donbasu, a także zabiła 14 tys. Ukraińców, przez cały czas domaga się, aby Ukraina nie wzmacniała swojej armii i nie zabiegała o przystąpienie do NATO, bo Putin nie chce, aby ofiara jego agresji mogła się bronić. Chce, aby pozostała osamotniona, słaba i wystawiona na ciosy. W przeciwnym razie grozi rozpętaniem zakrojonej na dużą skalę wojny w Europie. Ma bezczelność otwarcie i bezwstydnie stawiać takie roszczenia i żądania!

W 1994 r. Ukraina dobrowolnie zrezygnowała z trzeciego na świecie potencjału nuklearnego. Dzięki dobrej woli Kijowa zostały zniszczone nuklearne balistyczne pociski międzykontynentalne i strategiczne bombowce.

Memorandum Budapeszteńskie podpisane 5 grudnia 1994 roku miało zapewnić Ukrainie bezpieczeństwo. Stany Zjednoczone, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się do respektowania suwerenności a integralności terytorialnej Ukrainy oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej.

Jednak Rosja złamała swoje zobowiązania. Wiosną 2014 r. Putin anektował Krym, rozpętał wojnę w Donbasie i próbuje zakwestionować niezależność Ukrainy. Co więcej, ignorując wolę narodów Europy Środkowo-Wschodniej, z maniakalnym uporem próbuje narzucić Stanom Zjednoczonym temat negocjacji o nowym podziale świata na strefy wpływów.

Jak informowaliśmy wcześniej, pod koniec grudnia ubiegłego roku na polecenie Putina rosyjskie MSZ Rosji wystąpiło z aroganckimi i chamskimi żądaniami wobec USA i NATO, by Sojusz Północnoatlantycki nie rozszerzał się na wschód, a pozostawił sąsiadów Rosji na pastwę Kremla i żadnym czynem nie popierał te kraje w obliczu rosyjskiej agresji w sprawie ochrony ich bezpieczeństwa, niepodległości i integralności. Co więcej, Moskwa domaga się też rozbrojenia państw członkowskich NATO, które przystąpiły do sojuszu po 1997 roku, to znaczy domaga się faktycznie pozostawienia krajów bałtyckich, Polski, Czech, Słowacji, Rumunii i Bułgarii bez parasola bezpieczeństwa NATO. Innymi słowy, Putin zażądał, aby USA i NATO podzieliły świat i przywróciły Kremlowi kontrolę nad stalinowską strefą wpływów w Europie.

PRZECZYTAJ:

Wróg u bram

Putin kwestionuje etapy rozszerzenia NATO na Wschód w latach 1999 i 2004

Polityka ustępstw i „nieprowokowania” Rosji jeszcze bardziej rozzuchwala Putina!

KOMENTARZ REDAKCJI O GLOBALNEJ SYTUACJI GEOPOLITYCZNEJ

Od lat ostrzegamy, że wojny w Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna już trwa… Kreml marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. Dopóki Rosja będzie rządzona przez autorytarny reżim rewanżystów i stalinistów, wszelkie nadzieje na pokój na Wschodzie Europy będą złudne i niewykonalne.

Elity krajów Zachodu muszą sobie uświadomić, że nic tak nie rozzuchwala Putina, nic tak nie prowokuje go do agresji, jak polityka ustępstw (polityka zaspokajania, uspokajania, łagodzenia). Życiowym interesem wszystkich bez wyjątku krajów cywilizacji zachodniej jest silna, potężna i nowoczesna armia Ukrainy. Oprócz tego, kraje, które są świadome niebezpieczeństwa rosyjskiej agresji, muszą pomyśleć o stworzeniu nowych sojuszy wojskowo-politycznych, które uzupełnią NATO w nowoczesnej architekturze bezpieczeństwa europejskiego i globalnego. Ukraina może stać się jednym z najważniejszych ośrodków takiej architektury.

Moskwa boi się wzmocnienia wschodniej flanki NATO i powstania silnego regionalnego sojuszu państw Międzymorza. Kreml usiłuje za wszelką cenę uniemożliwić stworzenie sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej, zdolnego do powstrzymania rosyjskiej ekspansji na Zachód. Stworzenie regionalnego sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej oznaczałoby kres marzeń o odbudowie Imperium Rosyjskiego.

Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRS Rosja podłożyła szereg geopolitycznych „bomb zegarowych” w regionie bałtycko-czarnomorskim. Są wśród nich: obwód kaliningradzki nad Bałtykiem, oderwane od Mołdawii Naddniestrze, anektowany ukraiński Krym na Morzu Czarnym oraz okupowana część Donbasu na południowym wschodzie Ukrainy. Oprócz tego Rosja oplotła siecią swoich agentów Białoruś i wciągnęła Mińsk do własnego bloku militarno-politycznego. W rezultacie Polska i kraje bałtyckie stały się najbardziej zagrożonymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

W 2017 r. Rosja i Białoruś przeprowadziły manewry wojskowe na wielką skalę pod kryptonimem Zapad-2017. W grudniu tegoż roku niemiecka gazeta „Bild”, powołując się na analityków wojskowych, ujawniła, że wojska rosyjskie i podległe im siły białoruskie podczas manewrów Zapad-2017 ćwiczyły zmasowany atak na Europę. Według scenariusza inwazja „rozpoczęła się” od zajęcia tzw. Przesmyku Suwalskiego i odcięcia krajów bałtyckich od reszty NATO. Następnym krokiem była „neutralizacja” z powietrza bądź zajęcie baz wojskowych na terytorium Polski i innych częściach „wschodniej flanki” NATO. Z artykułu wynika, że scenariusz zakładał zajęcie krajów bałtyckich.

Kreml dojrzał do konfliktu globalnego i grozi NATO wojną. Liczy, że państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, obawiając się ataku nuklearnego, nie odważą się przeciwstawić rosyjskiej agresji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jeden z najbliższych współpracowników Putina, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew 2 stycznia 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” zagroził:

Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Oświadczył też, że wojska rosyjskie przeprowadzą inwazję na państwa bałtyckie:

„Zajmiemy je całkowicie, szybko i bez żadnych strat”

– zapowiedział.

Zapomnieć przeszłość oznacza zgodzić się z jej powrotem” powiedział kiedyś Winston Churchill. Znany amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” opisał obszar, na którym w pierwszej połowie ubiegłego stulecia dokonano najstraszniejszego ludobójstwa narodów Europy. Naukowiec zwraca uwagę na fakt, że „Obszar skrwawionych ziem w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej”.

Agresywna polityka Rosji doprowadziła świat na skraj przepaści. Moskwa z maniakalnym uporem stara się zburzyć powojenny system globalnego bezpieczeństwa, podważyć jedność bloku euroatlantyckiego, odzyskać kontrolę nad krajami byłego obozu socjalistycznego i realizować strategię podboju Europy.

Putin zachowuje się jak Hitler na kilka lat przed II wojną światową. Dlatego warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, który powiedział w House of Commons, gdy kraje europejskie zawarły z Hitlerem układ monachijski w 1938 roku:

„Mieliście wybór między wojną i hańbą. Wybraliście hańbę, teraz dostaniecie wojnę”.

I miał rację. Niecały rok później Hitler napadł na Polskę, a Wielka Brytania musiała wypowiedzieć Niemcom wojnę. Zaczęła się II wojna światowa…

Teraz Europa i świat stoi przed tym samym wyborem…

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE: