Putin dąży do przejęcia kontroli nad krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Ukryta wojna przeciwko Polsce już trwa.

Były unijny komisarz ds. stosunków zewnętrznych Chris Patten w wywiadzie dla portugalskiego „Diario de Noticias” oświadczył, że rosyjski prezydent Władimir Putin wciąż dąży do przejęcia kontroli nad krajami Europy Środkowo-Wschodniej – informuje portal wPolityce.pl powołując się na PAP.

„Jego nie interesuje niepodległość państw Europy Środkowo-Wschodniej. Uważa, że powinny być one związane z Moskwą i z nikim więcej”

– zaznaczył Chris Patten.

PRZECZYTAJ:

Trzecie Imperium. O czym marzy gospodarz Kremla?

Polityk wskazał, że Putin i jego aparat są niełatwym partnerem podczas negocjacji. Przyznał, że z doświadczenia wie, że należy być wobec nich twardym.

„Jako komisarz unijny miałem do czynienia z Putinem dwa lub trzy razy: w związku z rozszerzeniem Unii Europejskiej na Wschód, z dostępem do obwodu kaliningradzkiego. I jeszcze w związku rozszerzeniem umowy handlowej UE-Rosja na nowe kraje członkowskie ze Wschodu. W tych kwestiach Rosjanie byli bardzo trudni i kłamali”

– dodał Patten.

Wskazał, że spojrzenie Kremla oraz krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Zachodu na historię Rosji jest dziś rozbieżne.

„Podczas gdy Putin uznaje upadek ZSRR za jedną z największych tragedii XX w., za pozytywne wydarzenie uchodzi to w krajach, które uwolniły się od Rosji, oraz na Zachodzie, gdzie ludzie bali się ataku rakietowego”

– dodał.

Były komisarz unijny uważa, że w ostatnich latach wyczerpały się możliwości dialogu Zachodu z Rosją, a próba otrucia podwójnego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala i jego córki dowodzi, z jaką premedytacją działa dziś Moskwa.

„Uważam, że nie ma alternatywy dla ciężkiej ręki wobec Kremla. To nie Europejczycy z Zachodu czy Amerykanie krążą po Rosji, trując jej mieszkańców. To nie Europejczycy czy Amerykanie zestrzelili malezyjski samolot, napadli na Krym czy stoją za konfliktem na wschodzie Ukrainy. To Rosjanie”

– wskazał Patten.

PRZECZYTAJ:

Kreml przygotowuje operację „Prorosyjska Ukraina”. Będzie to katastrofa geopolityczna dla Polski

Dojście do władzy w UE prawicowych populistów i rewanż sił prorosyjskich na Ukrainie przestaje być potencjalnym zagrożeniem i staje się oczywistym problemem.

Prezydent Rosji Władimir Putin prowadzi negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi w celu rozwiązania wszystkich kluczowych kwestii za pomocą umowy pakietowej, która obejmie również kwestię ukraińską – pisze Paweł Szuklinow w artykule „Po prostu oddajcie nam Ukrainę” na łamach portalu Liga.net. – W tej umowie pakietowej powinno być wszystko: temat interwencji rosyjskich służb specjalnych w wyborach amerykańskich, rozmrożenie aktywów rosyjskich oligarchów, złagodzenie sankcji, temat Syrii i oczywiście Ukraina”. Autor portalu Liga.net powołuje się na swoje źródła wśród wysokich rangą dyplomatów, którzy uczestniczą w negocjacjach. Politycy i dyplomaci, z którymi rozmawiał, zgadzają się, że wdrażany jest plan niszczenia państwa ukraińskiego. Moskwa planuje wprowadzić ten scenariusz za pomocą osi skrajnich populistów w UE, która niebawem może zjednoczyć się i ogłosić wspólny front. UE, jak nigdy przedtem, znajduje się na krawędzi przetrwania.

PRZECZYTAJ:

Prorosyjska prawica. Pożyteczni idioci Putina podkopują polską państwowość

Ogólnie rzecz biorąc, Unia Europejska znajduje się w obliczu nowych trudnych czasów i stoi u progu możliwego rozłamu strefy transatlantyckiej solidarności. W bieżącym i przyszłym roku w wielu krajach UE odbędą się wybory. Problemy mogą pojawić się w Szwecji i na Łotwie.

Dyplomaci mówią, że w przypadku niefortunnego zbiegu okoliczności na mapie Europy może pojawić się „oś ultra-populistyczna” we Włoszech, Szwecji, Francji, Niemczech, Austrii i na Węgrzech.

Dzisiaj są już Włochy z Salvini, który zaprzyjażnił się z populistą Orbanem z Węgier. Świadczy o tym też ostatnia wizyta Putina z tańcami w Austrii, gdzie prawica i ultra-prawica sformowały rząd. Za Austrią skrajnie prawicowi poplecznicy Putina mogą dojść do władzy w Szwecji (bardzo prawdopodobne – sądząc po wynikach ostatnich badań socjlogicznych). I tak pod wpływem Moskwy w krajach UE tworzy się ta sama „oś ultra-populistów”. Wcześniej czy później będą działać te kraje jako zjednoczony front, a Europa zmieni się.

PRZECZYTAJ:

Wolność słowa czy wolność kłamstwa? Orientacja prorosyjska jest opcją zdrady

Wszystko to spowodowane jest działaniami Rosji w Syrii, którą reżim Putina całkowicie zniszczył, tworząc takie warunki, że miliony ludzi musiały stać się uchodźcami. Ta fala uchodźców zmusza dziś Europejczyków do zwrócenia uwagi na populistów, którzy obiecują proste rozwiązania i normalizację stosunków z Rosją.

Jak będzie wyglądać Europa za pięć lub dziesięć lat? Zwłaszcza jeśli populiści dojdą do władzy w Niemczech – pierwszej gospodarce UE. Teraz popularność skrajnie prawicowych populistów rośnie każdego dnia, otwierając osławione puszkę Pandory w Europie. Kiedy Merkel opuści swoj fotel, najwidoczniej skończy się era prawdziwej demokracji.

Chaos wewnątrz Ukrainy pomoże Rosji. Ukraińska praktyka ostatnich 100 lat państwowości jest przeciwko Ukrainie. Wszystkie scenariusze pisane są w nowoczesnej historii i Moskwa próbuje je tylko powtórzyć, gra na podziałach ukraińskiego społeczeństwa.

Wysokiej rangi urzędnik związany z dyplomacją, który bierze udział w negocjacjach z Rosjanami, twierdzi, że:

„Putin będzie pracował na rozdrobnienie Ukrainy. Zjednoczony i integralny kraj nie jest mu już potrzebny. Nie ważne, kto będzie u władzy! Oczywiście, będzie zadowolony, jeśli posłuszny prezydent dojdzie do władzy. Ale to już nie ma zasadniczego znaczenia. Ani Tymoszenko, ani Bojko. Nie obchodzi go, który z nich zostanie prezydentem. On, jak poprzednio, będzie siać niezgodę między Wschodem i Zachodem, próbując zająć Ukrainę po kawałku”.

„Przedstawiciele Moskwy podczas negocjacji w Mińsku potwierdzają tę linię – podsumowuje Pawel Szuklinow -blokują wszelkie inicjatywy, które mogłyby przywrócić realizację umów z Mińska”.

Od czasu aneksji Krymu w wielu krajach graniczących z Rosją pojawiły się obawy, że spotkają podobny los. Jeśli uważnie słuchać przemówienia prezydenta Putina, ten strach nie wydaje się całkowicie bezpodstawny – pisze na łamach niemieckiego wydania Focus Wilfried Jilge, ekspert programu badań nad Rosją, Europą Wschodnią i Azją Środkową w Centrum Roberta Boscha Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej.

„Putin koncentruje się na prestiżu polityki zagranicznej oraz tworzeniu legend, aby wzmocnić swoją władzę w kraju i poza nim. Promując ideę »ruskiego świata prawosławnego« poza granicami kraju neutralizuje niezależność państw sąsiednich, w szczególności Ukrainy, której stabilizacja byłaby niebezpieczna dla niego”

– pisze Jilge.

W swoim przemówieniu poswięconym rocznice przyłączenia Krymu, Putin wyznaczył Rosję jako kraj patronacki dla swoich „rodaków”, w szczególności w krajach tzw. rosyjskiej „Bliskiej zagranicy”, sugerując istnienie dużej rosyjskiej cywilizacji, która musi być chroniona przed światem zewnętrznym, czyli przed Zachodem.

„W tym sensie Putin w swoim przemówieniu do narodu postawił znak równości między Związkiem Radzieckim a »Rosją sowiecką« i żałował utraty ludności i terytorium państwa. Przede wszystkim jednak zakwestionował legalność granic państw, które powstały po rozpadzie ZSRR”

– wyraził swoje obawy Wilfried Jilge.

Teza Putina o tzw. „jednym narodzie” jest oświadczeniem autorytarno-imperialnym i nie ma nic wspólnego z nastrojami, które można dziś zaobserwować w ukraińskim społeczeństwie. Fakt, że Putin powtórzył tę tezę do niedawna, może oznaczać, że Kreml będzie nadal destabilizował Ukrainę – czytamy w artykule.

„Postępująca dzięki udanym reformom, integracja Ukrainy ze strukturami UE jest nie do zaakceptowania dla Moskwy. Ponieważ stabilna, prosperująca demokratyczna Ukraina może stać się atrakcyjnym kontr-modelem autokracji Putina w oczach niektórych Rosjan i zagrozić własności skorumpowanych oligarchów popierających Kreml”

– pisze ekspert programu badań nad Rosją, Europą Wschodnią i Azją Środkową.