Zauważyłem, że kiedy rosyjskie trolle i pożyteczni idioci słyszą o potępianiu nieodpowiednich lub zbrodniczych działań Rosji, to w celu odwrócenia uwagi i zmiany tematu zaczynają krzyczeć o Ukrainie (UPAdlinie), USA i Izraelu (USraelu)… Odwracają kota ogonem… I kłamią, kłamią, kłamią… Mówią, że jest to wolność słowa i swoboda sumienia!

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Wolność słowa czy wolność kłamstwa i oszustwa?

Rosyjskie manipulacje zakłamujące rzeczywistość w polskojęzycznych sieciach społecznościowych wywołują prawdziwą histerię. A to stanowi poważne zagrożenie dla informacyjnego bezpieczeństwa państwa, polskiej racji stanu i interesu narodowego. Podstęp, fortel i oszczerstwo nie są wolnością słowa, lecz skutecznymi narzędziami bezwstydnej i bezczelnej rosyjskiej propagandy. Fake news to stały element rosyjskiej wojny informacyjnej, skierowanej przeciwko krajom UE i NATO.

Zatem, wolność kłamstwa i oszustwa w sieci jest niedopuszczalna! Jedynie prawda jest ciekawa! A prawda jest taka, że Polska w świadomości Rosjan jest odwiecznym wrogiem egzystencjalnym. Historyczny spór Polski z Rosją to coś więcej niż tylko spór geopolityczny, to w istocie spór o charakterze cywilizacyjnym.

„Na kontynencie eurazjatyckim dla Polski miejsca nie ma. […] Rosja musi zniszczyć »kordon sanitarny«, utworzony z małych, gniewnych i historycznie nieodpowiedzialnych narodów i państw, z maniakalnymi roszczeniami i niewolniczym uzależnieniem od talassokratycznego Zachodu. W roli takiego »kordonu sanitarnego« tradycyjnie występuje Polska i kraje Europy Wschodniej… Zadaniem Eurazji jest to, aby ta bariera nie istniała. […] My, Rosjanie i Niemcy, nie jesteśmy zainteresowani istnieniem niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. […] Trzeba zlikwidować »kordon sanitarny«, zawrzeć »nowy pakt Ribbentrop-Mołotow«, aby przywrócić bezpośrednią granicę między Rosją a Starą Europą, bez tych »przyjaciół« (państw Europy Środkowowschodniej – red.)” – to są cytaty z Aleksandra Dugina, najbardziej popularnego rosyjskiego stratega, nazywanego ideologiem Kremla. Wypowiedzi człowieka, którego strategię od 15 lat skrupulatnie wciela w życie cały polityczny establishment Rosji.

PRZECZYTAJ:

Jewgienij Zamiatin: My, Rosjanie, wybraliśmy szczęście bez wolności

Warto jeszcze raz przypomnieć, że niezdrowe pomysły Aleksandra Dugina zainfekowały całą generalicję i establishment Rosji. Dugin ma ogromny wpływ na osoby podejmujące decyzje w najważniejszych sferach życia politycznego. Rosyjskie elity podzielają jego poglądy. Książka Dugina pod tytułem „Podstawy geopolityki” została opublikowana przy wsparciu Wydziału Strategii Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej i otrzymała rekomendację, jako podręcznik dla tych, którzy decydują o losach kraju.

„Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia. […] III wojna światowa – to najważniejsza decyzja. Jestem przekonany, że została już podjęta. Co zostanie z krajów bałtyckich? Nic nie zostanie. Stacjonują tam samoloty NATO. W Polsce jest system obrony przeciwrakietowej. Los krajów bałtyckich i Polski jest przesądzony. Zostaną zmiecione. Nic tam nie pozostanie”.

To nie są brednie człowieka o zachwianej psychice. Nie. Wręcz przeciwnie, są to pomysły poważnego męża stanu, byłego szefa frakcji parlamentarnej, byłego zastępcy przewodniczącego Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej. Złośliwi powiadają, że w swoim czasie Żyrinowski wygłaszał tezy, których ze względu na swoje stanowisko nie mógł głośno wypowiedzieć prezydent Putin. Mówiąc krótko: „to, o czym myślał Putin, o tym mówił Żyrinowski”. Żaden Amerykanin lub Europejczyk nigdy nic takiego nie powiedział! Nigdy!

Dziś zagrożona jest nie tylko Ukraina, ale także jej sąsiedzi: Polska i inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej, ponieważ odradzający się imperializm rosyjski zagraża bezpieczeństwu całego kontynentu europejskiego. Jeśliby Ukraina straciła niepodległość, to następną ofiarą − zgodnie z planami imperialistów − w perspektywie średniookresowej mogłaby być Polska.

Tak więc, szczucie Polaków na Ukrainę i Stany Zjednoczone oraz popularyzacja opcji prorosyjskiej nie mają nic wspólnego z wolnością słowa i swobodą sumienia, ponieważ prorosyjski wariant polityki zagranicznej jest opcją kapitulacji i przejścia na stronę przeciwnika, opcją zdrady stanu i wrogości wobec polskiego interesu narodowego.

Włodzimierz Iszczuk