Rosja przygotowuje swoje wojska do inwazji na pełną skalę – twierdzi Iwan Aparszyn, doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego ds. bezpieczeństwa i obrony w wywiadzie dla amerykańskiej rządowej rozgłośni Radio Wolna Europa/Radio Swoboda.

PRZECZYTAJ:

Wall Street Journal: z powodu pogarszającej się sytuacji w Rosji Putin może wzmóc działania wojenne w Donbasie albo rozpocząć nową wojnę

„Jestem w 100% pewien, że na pierwszym etapie operacja powietrzna na pełną skalę zostanie przeprowadzona. Uczestniczyć będzie nie tylko lotnictwo, ale także oddziały rakietowe i artyleria, elektroniczny sprzęt bojowy”.

Iwan Aparszyn

Doradca Prezydenta Ukrainy ds. bezpieczeństwa i obrony

Według Aparszyna, wojska Federacji Rosyjskiej, które stacjonują na bazach w pobliżu granicy z Ukrainą, najpierw dokonają ataki z powietrza, a następnie zaczną przygotowywać się do przeprowadzenia operacji naziemnej.

„Dziś porzucają system zarządzania brygadami i przechodzą do systemu dywizyjnego. Wcześniej porzucili zarządzanie operacyjne i ponownie przeszli do okręgów wojskowych. Utworzono dwa operacyjne kierunki strategiczne. Wszystko to świadczy o tym, że to zgrupowanie wojsk przygotowuje się do wojny”

– powiedział ekspert wojskowy.

Doradca prezydenta Ukrainy nie ma wątpliwości, że rosyjska inwazja na terytorium Ukrainy może się zdarzyć, dlatego Ukraina musi się do tego starannie przygotować.

Putin szykuje się do wojny światowej. Po Ukrainie Rosja zaatakuje Polskę. W rozumieniu Putina Ukraina jest jedynie przyczółkiem do ataku na Polskę i kraje bałtyckie. W hipotetycznej trzeciej wojnie światowej Rosja, wzmocniona przez zasoby Ukrainy, będzie zupełnie inną Rosją.

PRZECZYTAJ:

Aleksandr Dugin: Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma

Rosja tworzy nowy pułk czołgów w ramach największej armii ogólnowojskowej w pobliżu Bramy Smoleńskiej

Rosja: „Nasze czołgi wjadą na przedmieścia Warszawy w ciągu niecałej doby”

W nadchodzących latach Rosja może rozpętać globalny konflikt – powiedział w grudniu 2018 r. kierownik służby bezpieczeństwa informacyjnego biura Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Wałentyn Petrow podczas prezentacji wspólnego projektu tygodnika „Ukraiński Tyżdeń” i brytyjskiego „The Economist” pod tytułem „Świat w 2019 r.”, informuje portal censor.net.ua.

Według niego, imperialne ambicje Rosji wskazują, że Ukraina nie jest ostatecznym celem Federacji Rosyjskiej, a jedynie elementem przygotowań do szerszej ofensywy.

„Jeśli spojrzymy na obecne inicjatywy wojskowe Rosji, to można powiedzieć, że są to nie tylko przygotowania do wojny z Ukrainą, lecz element szerszego rozwijania rosyjskiej machiny ofensywnej. Rozciąga się ona od Morza Północnego aż po Syrię. Faktycznie możemy mówić o przygotowaniach do wojny światowej”

– alarmuje Petrow.

Urzędnik podkreślił, że globalny konflikt może wybuchnąć za sześć lat lub wcześniej. Według niego wskazuje na to program zbrojeń Federacji Rosyjskiej.

„Obecnie wszystkie plany zbrojeniowe wielkich państw, w tym Federacji Rosyjskiej, dotyczą lat 2023-25. Świat może być gotowy do globalnego konfliktu nawet za sześć lat, ale może się on rozpocząć również wcześniej”

– ostrzega urzędnik.

„Wojenna mapa już jest, na granicach rozwijane są zgrupowania wojskowe. Jest to naprawdę straszliwa siła i grozi ona nie tylko Ukrainie. W jej planach jest przejście przez Ukrainę i dalej, przez Białoruś, dojść do państw bałtyckich i Polski”

– podkreślił Petrow.

Według eksperta, następny rok będzie miał fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa europejskiego, w szczególności w związku z wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi na Ukrainie, w których Federacja Rosyjska będzie próbowała interweniować.

„W hipotetycznej trzeciej wojnie światowej Rosja, wzmocniona przez zasoby Ukrainy, będzie zupełnie inną Rosją”

– powiedział oficjalny przedstawiciel Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

PRZECZYTAJ:

Rosja wchłonie Białoruś, by uczynić ją trampoliną do inwazji na Polskę i państwa bałtyckie

Patruszew: Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej

Rosja może zaatakować trzy państwa NATO – ekspert wojskowy

Ekspansję Rosyjskiego Imperium Horroru można zatrzymać tylko siłą broni i presją międzynarodową – Ołeksandr Turczynow

Przypomnijmy, wiosną Szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy powiedział, że w razie podjęcia decyzji o wielkiej ofensywie w Europie pierwszym przyczółkiem, który Rosjanie próbowaliby przejąć byłaby Ukraina.

Rosja przygotowuje się do wojny na pełną skalę na terytorium Europy i wydaje ogromne fundusze na rozwój infrastruktury wojskowej, gromadzi na zachodnich granicach uderzeniowe ugrupowania wojsk zdolnych do szybkiej ofensywy w kierunku zachodnim – oświadczył Ołeksandr Turczynow, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy podczas ХII Kijowskiego Forum Bezpieczeństwa.

„Widzimy, jak infrastruktura wojskowa wzdłuż granicy ukraińskiej rozwijała się bardzo szybko w ostatnich latach”

– podkreślił Turczynow.

„Na wschodzie naszego kraju bronimy się przed 8. Armią Ogólnowojskową Południowego Okręgu Wojskowego, a na północy 20. Armii Ogólnowojskowej Zachodniego Okręgu Federacji Rosyjskiej. Ale Rosjanie uważają, że to nie wystarczy, więc utrzymują w rezerwie 1. Gwardyjską Armię Pancerną, 49. i 58. Armie Ogólnowojskowe. Ale myślą, że nawet to nie wystarczy, więc aby zapewnić ofensywę przygotowywaną przez Rosję, zostaną wykorzystane 6. i 4. armie sił powietrzno-kosmicznych Federacji Rosyjskiej. Oprócz tego, przy naszej granicy zlokalizowano 8 brygad rakietowych. Nie wymieniłem jeszcze potężnej Floty Czarnomorskiej, Flotyllę Kaspijską, z których mogliby korzystać podczas działań wojennych w akwenach Morza Czarnego i Azowskiego, nie wymieniłem jeszcze 22. Korpusu Armii, który stacjonuje obecnie na Krymie i jest gotowy do prowadzenia operacji bojowych na południu naszego kraju”

– podkreślił szef RBNiO Ukrainy.

Powiedział również, że Federacja Rosyjska przygotowuje do ofensywy na terytorium Ukrainy cztery dywizje i pięć brygad powietrznodesantowych, pięć brygad i pułk piechoty morskiej.

Jednak, według Turchinowa, Rosja uważa, że nawet te siły są niewystarczające. Wspomniał również, że w Południowym Okręgu Wojskowym Rosja zaczęła tworzyć sześć rezerwowych tak zwanych dywizji kozackich.

„To Rosja prowadzi wojnę z naszym krajem od pięciu lat: okupując Krym, okupując część Donbasu. I niestety nie było ani jednego dnia, w którym rosyjska machina wojskowa nie prowadziłaby działań wojennych, prowokacji wojskowych na terytorium naszego państwa. W rzeczywistości każdego dnia ponosimy straty, kilka zabitych i rannych żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy”

– podkreślił ukraiński wysoko postawiony urzędnik państwowy.

Według Turczynowa Rosja jest największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa europejskiego, ponieważ nie zamierza zatrzymywać się na już okupowanych terytoriach, lecz szykuje się do dalszej ekspansji.

„To pytanie o przyszłość Europy. Miliardy dolarów, które Federacja Rosyjska wydaje do stworzenia potężnej machiny wojskowej, nie są przeznaczone tylko na zastraszanie, prędzej czy później zostaną wykorzystane do rozpętania wojny europejskiej na dużą skalę”

– ostrzegł sekretarz RBNiO Ukrainy.

KOMENTARZ REDAKCJI

Wojny w Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna już trwa… Wróg u bram. Kreml chce zniszczyć Polskę i podbić Europę.

Moskwa boi się wzmocnienia wschodniej flanki NATO i powstania silnego regionalnego sojuszu państw Międzymorza. Kreml usiłuje za wszelką cenę uniemożliwić stworzenie sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej, zdolnego do powstrzymania rosyjskiej ekspansji na Zachód. Stworzenie regionalnego sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej oznaczałoby kres marzeń o odbudowie Imperium Rosyjskiego.

Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRS Rosja podłożyła szereg geopolitycznych „bomb zegarowych” w regionie bałtycko-czarnomorskim. Są wśród nich: obwód kaliningradzki nad Bałtykiem, oderwane od Mołdawii Naddniestrze, anektowany ukraiński Krym na Morzu Czarnym oraz okupowana część Donbasu na południowym wschodzie Ukrainy. Oprócz tego Rosja oplotła siecią swoich agentów Białoruś i wciągnęła Mińsk do własnego bloku militarno-politycznego. W rezultacie Polska i kraje bałtyckie stały się najbardziej zagrożonymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

PRZECZYTAJ:

Aleksandr Dugin: Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma

W 2017 r. Rosja i Białoruś przeprowadziły manewry wojskowe na wielką skalę pod kryptonimem Zapad-2017. W grudniu tegoż roku niemiecka gazeta „Bild”, powołując się na analityków wojskowych, ujawniła, że wojska rosyjskie i podległe im siły białoruskie podczas manewrów Zapad-2017 ćwiczyły zmasowany atak na Europę. Według scenariusza inwazja „rozpoczęła się” od zajęcia tzw. Przesmyku Suwalskiego i odcięcia krajów bałtyckich od reszty NATO. Następnym krokiem była „neutralizacja” z powietrza bądź zajęcie baz wojskowych na terytorium Polski i innych częściach „wschodniej flanki” NATO. Z artykułu wynika, że scenariusz zakładał zajęcie krajów bałtyckich.

Prywatna agencja wywiadu Stratfor, nazywana „cieniem CIA”, opublikowała raport, w którym zwraca uwagę na to, że:

„Kraje bałtyckie i Polska są otwarte dla Rosji. […] Kraje te nie są bezpieczne, w dużym stopniu z powodu siły wojskowej Rosji, o czym świadczy historia rosyjskiej okupacji trwającej od XVIII do XX wieku”.

Stratfor, prognozuje, że manewry „Zapad-2017” są preludium większego konfliktu z NATO. Według poprzednich szacunków ekspertów, tworzone rosyjskie ugrupowanie do 2020 roku będzie całkiem przezbrojone i gotowe do zmasowanej inwazji na sąsiadujące kraje. Sądząc po składzie zjednoczeń wojskowych i tworzonej dla nich infrastrukturze, planowana głębokość inwazji w granicach 500 km.

Kreml dojrzał do konfliktu globalnego i grozi NATO wojną. Liczy, że państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, obawiając się ataku nuklearnego, nie odważą się przeciwstawić rosyjskiej agresji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jeden z najbliższych współpracowników Putina, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew 2 stycznia 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” zagroził:

Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Oświadczył też, że wojska rosyjskie przeprowadzą inwazję na państwa bałtyckie:

„Zajmiemy je całkowicie, szybko i bez żadnych strat”

– zapowiedział.

Zapomnieć przeszłość oznacza zgodzić się z jej powrotem” powiedział kiedyś Winston Churchill. Znany amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” opisał obszar, na którym w pierwszej połowie ubiegłego stulecia dokonano najstraszniejszego ludobójstwa narodów Europy. Naukowiec zwraca uwagę na fakt, że „Obszar skrwawionych ziem w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej”.

Agresywna polityka Rosji doprowadziła świat na skraj przepaści. Moskwa z maniakalnym uporem stara się zburzyć powojenny system globalnego bezpieczeństwa, podważyć jedność bloku euroatlantyckiego, odzyskać kontrolę nad krajami byłego obozu socjalistycznego i realizować strategię podboju Europy.

Putin zachowuje się jak Hitler na kilka lat przed II wojną światową. Dlatego warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, który powiedział w House of Commons, gdy kraje europejskie zawarły z Hitlerem układ monachijski w 1938 roku:

„Mieliście wybór między wojną i hańbą. Wybraliście hańbę, teraz dostaniecie wojnę”.

I miał rację. Niecały rok później Hitler napadł na Polskę, a Wielka Brytania musiała wypowiedzieć Niemcom wojnę. Zaczęła się II wojna światowa…

Teraz Europa i świat stoi przed tym samym wyborem…

Jagiellonia.org