Jedyne poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa NATO pochodzi z Rosji, której siły zbrojne przygotowują się do wielkiego konfliktu zbrojnego z NATO.

Według raportu estońskiej służby wywiadu zewnętrznego, rosyjskie siły zbrojne w ubiegłym roku wzmocniły swoje bazy wzdłuż zachodniej granicy, rozmieszczając siedem nowych pułków manewrowych mniej niż 50 km od zachodniej granicy. W tym samym czasie pskowska dywizja powietrznodesantowa stacjonująca na granicy estońskiej „stała się pierwszą dywizją rosyjskich wojsk powietrznodesantowych, która zostanie wzmocniona przez trzeci pułk”. Sankcje i rozmieszczenie sił NATO w krajach bałtyckich i Polsce nie wpłynęły na agresywne plany Moskwy, podaje estoński serwis internetowy err.ee.

Analizując manewry rosyjskiej armii, autorzy raportu doszli do wniosku, że „rosyjskie siły zbrojne stale przygotowują się do konfliktu zbrojnego z NATO na wielką skalę”. Jeśli nie da się uniknąć kryzysu, Rosja prawdopodobnie najpierw zaatakuje kraje bałtyckie. Konflikt między Rosją a NATO wybuchnie również na terytorium Europy Zachodniej.

Raport podkreśla, że Rosji łatwiej będzie zaatakować NATO z krajów bałtyckich.

„Estonia powinna być gotowa na inwazję militarną z Rosji, nawet jeśli konflikt między Rosją a NATO wybuchnie w innym regionie świata”

– czytamy w raporcie.

Według oficerów wywiadu Estonii, Białoruś stoi w obliczu inwazji wojskowej i zagrożenia utraty niepodległości.

„Nasza ocena jest taka, że jeśli coś niespodziewanego stanie się osobiście prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence lub jego reżimowi, będzie duże ryzyko błyskawicznych działań wojskowych ze strony Rosji, aby zapobiec przekształceniu się Białorusi w demokratyczne i prozachodnie państwo”

– ostrzega estoński wywiad.

Oprócz tego, w 2019 r. Rosja będzie próbować wpłynąć na wybory do Parlamentu Europejskiego, a także kontynuować przygotowania do konfliktu zbrojnego z NATO – informuje w swoim corocznym raporcie służba wywiadu zewnętrznego Estonii.

Według dyrektora generalnego estońskiego departamentu wywiadu, Mikka Marrana, w maju 2019 r. Rosja będzie próbowała interweniować w wyborach do Parlamentu Europejskiego, aby uzyskać jak najwięcej miejsc dla prorosyjskich lub eurosceptycznych sił politycznych. W tym celu Moskwa zwróci szczególną uwagę na duże państwa członkowskie UE – Niemcy, Francję i Włochy, gdzie może liczyć na największy wpływ na formowanie nowego składu Parlamentu Europejskiego.

Raport mówi również, że rosyjskie służby wywiadowcze będą kontynuować szeroko zakrojoną kampanię cyberszpiegowską przeciwko Zachodowi, którą prowadzą od wielu lat za pośrednictwem GRU i FSB.

KOMENTARZ REDAKCJI

Dla Putina Białoruś jest kluczowym obszarem strategicznym i jest kluczem do Europy Środkowo-Wschodniej – przypomniał Konstantyn Maszowiec, ukraiński ekspert wojskowy i koordynator grupy „Sprzeciw Informacyjny”.

„Mówiąc prościej, zgodnie z teorią sztuki wojennej, jest to Schwerpunkt [główny punkt ciężkości] kierunek głównego ciosu wobec całej Europy Wschodniej”

– zaznaczył ekspert w swoim wpisie na Facebooku.

Warto przypomnieć, że Schwerpunkt to kierunek głównego ciosu w strategii wojskowej. Główny cios jest wymierzony w kierunku, który ma na celu całkowite pokonanie oddziałów wroga. Białoruś jest idealnym przyczółkiem do uderzenia w Polskę, Litwę (kraje bałtyckie) oraz Ukrainę. Innymi słowy Białoruś jest kluczowym bastionem w wojnie Kremla przeciwko państwom byłej I Rzeczpospolitej czyli pomostu bałtycko-czarnomorskiego zwanego dziś Międzymorzem.

Moskwa boi się powstania Międzymorza. Kreml usiłuje za wszelką cenę uniemożliwić stworzenie sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej, zdolnego do powstrzymania rosyjskiej ekspansji na Zachód. Stworzenie regionalnego sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej oznaczałoby kres marzeń o odbudowie Imperium Rosyjskiego.

Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRS Rosja podłożyła szereg geopolitycznych „bomb zegarowych” w regionie bałtycko-czarnomorskim. Są wśród nich: obwód kaliningradzki nad Bałtykiem, oderwane od Mołdawii Naddniestrze, anektowany ukraiński Krym na Morzu Czarnym oraz okupowana część Donbasu na południowym wschodzie Ukrainy. Oprócz tego Rosja oplotła siecią swoich agentów Białoruś i wciągnęła Mińsk do własnego bloku militarno-politycznego. W rezultacie Polska i kraje bałtyckie stały się najbardziej zagrożonymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

PRZECZYTAJ:

Aleksandr Dugin: Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma

W 2017 r. Rosja i Białoruś przeprowadziły manewry wojskowe na wielką skalę pod kryptonimem Zapad-2017. W grudniu tegoż roku niemiecka gazeta „Bild”, powołując się na analityków wojskowych, ujawniła, że wojska rosyjskie i podległe im siły białoruskie podczas manewrów Zapad-2017 ćwiczyły zmasowany atak na Europę. Według scenariusza inwazja „rozpoczęła się” od zajęcia tzw. Przesmyku Suwalskiego i odcięcia krajów bałtyckich od reszty NATO. Następnym krokiem była „neutralizacja” z powietrza bądź zajęcie baz wojskowych na terytorium Polski i innych częściach „wschodniej flanki” NATO. Z artykułu wynika, że scenariusz zakładał zajęcie krajów bałtyckich.

Prywatna agencja wywiadu Stratfor, nazywana „cieniem CIA”, opublikowała raport, w którym zwraca uwagę na to, że:

„Kraje bałtyckie i Polska są otwarte dla Rosji. […] Kraje te nie są bezpieczne, w dużym stopniu z powodu siły wojskowej Rosji, o czym świadczy historia rosyjskiej okupacji trwającej od XVIII do XX wieku”.

Stratfor, prognozuje, że manewry „Zapad-2017” są preludium większego konfliktu z NATO. Według poprzednich szacunków ekspertów, tworzone rosyjskie ugrupowanie do 2020 roku będzie całkiem przezbrojone i gotowe do zmasowanej inwazji na sąsiadujące kraje. Sądząc po składzie zjednoczeń wojskowych i tworzonej dla nich infrastrukturze, planowana głębokość inwazji w granicach 500 km.

Kreml dojrzał do konfliktu globalnego i grozi NATO wojną. Liczy, że państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, obawiając się ataku nuklearnego, nie odważą się przeciwstawić rosyjskiej agresji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jeden z najbliższych współpracowników Putina, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew 2 stycznia 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” zagroził:

Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Oświadczył też, że wojska rosyjskie przeprowadzą inwazję na państwa bałtyckie:

„Zajmiemy je całkowicie, szybko i bez żadnych strat”

– zapowiedział.

Zapomnieć przeszłość oznacza zgodzić się z jej powrotem” powiedział kiedyś Winston Churchill. Znany amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” opisał obszar, na którym w pierwszej połowie ubiegłego stulecia dokonano najstraszniejszego ludobójstwa narodów Europy. Naukowiec zwraca uwagę na fakt, że „Obszar skrwawionych ziem w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej”.

Agresywna polityka Rosji doprowadziła świat na skraj przepaści. Moskwa z maniakalnym uporem stara się zburzyć powojenny system globalnego bezpieczeństwa, podważyć jedność bloku euroatlantyckiego, odzyskać kontrolę nad krajami byłego obozu socjalistycznego i realizować strategię podboju Europy.

Putin zachowuje się jak Hitler na kilka lat przed II wojną światową. Dlatego warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, który powiedział w House of Commons, gdy kraje europejskie zawarły z Hitlerem układ monachijski w 1938 roku:

„Mieliście wybór między wojną i hańbą. Wybraliście hańbę, teraz dostaniecie wojnę”.

I miał rację. Niecały rok później Hitler napadł na Polskę, a Wielka Brytania musiała wypowiedzieć Niemcom wojnę. Zaczęła się II wojna światowa…

Teraz Europa i świat stoi przed tym samym wyborem…

Jagiellonia.org