Zaktualizowana rosyjska doktryna wojskowa, nazywana też nową doktryna generała Gierasimowa, formułuje program przygotowania do wojny na dużą skalę – powiedział w wywiadzie dla portalu „Narodna Prawda” Walentyn Badrak, dyrektor Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem.

W ten sam czas ekspert uważa, że Rosja raczej nie odważy się bezpośrednio zaatakować NATO, z wyjątkiem trzech państw bałtyckich, ale będzie walczyć ze Stanami Zjednoczonymi na terytorium innych krajów, w tym Ukrainy.

„Z jednej strony wszyscy rozumieją, że Rosja raczej nie odważy się rozpętać wojnę przeciwko NATO. Ale jest wyjątek, może rozpętać wojnę z państwami bałtyckimi [Litwą, Łotwą i Estonią], ponieważ Kreml jest przekonany, że sojusznicy nie chcą umierać za Wilno”.

Walentyn Badrak

Dyrektor Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem

PRZECZYTAJ:

Pompeo: Putin może rozpętać wojnę na terytorium Polski

„Rosja czuje swoje technologiczne zacofanie w porównaniu z Zachodem i rozumie zalety wroga w możliwościach presji gospodarczej, więc chce się temu przeciwstawić swoją determinację i awanturnictwo. Wkłada swoje działania w awanturne opakowania. Dlatego Moskwa głośnie oświadczyła, że jest zaangażowana w wyścig zbrojeń i postanowiła technologicznie przewyższyć wroga, a także zademonstrowała, że będzie nadal działać agresywnie”

– zaznaczył ekspert.

„Ilekroć Rosja walczy z Zachodem, a w szczególności przeciwko Stanom Zjednoczonym, zawsze działa na terytorium państw trzecich. Oznacza to, że ta konfrontacja nie zachodzi bezpośrednio między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, ale w formie wpływów na takie kraje jak Syria i inne. W tym Ukraina”

– powiedział Badrak.

PRZECZYTAJ:

Ekspansja zła. Wojny i konflikty zbrojne z udziałem Rosji

„Kiedy obserwujemy manewry rakietowe na Krymie to rozumiemy, że ich celem jest zastraszenie Zachodu, zwłaszcza państw Europy Środkowo-Wschodniej, ponieważ jest to przyczółek NATO. Mówi się, że w ten sposób Rosja przeszła od wojny hybrydowej do bezpośredniej konfrontacji. To nie do końca prawda. Rosja będzie nadal używać wojny hybrydowej. Ta doktryna, podobnie jak jej ogłoszenie, są właśnie elementami tej wojny hybrydowej. Przecież z jednej strony Rosja rzeczywiście przygotowuje się do wielkiej wojny, ale z drugiej strony rozumie, że jeśli ta wojna naprawde wybuchnie, będzie to pierwszym krokiem w kierunku samozniszczenia i likwidacji Federacji Rosyjskiej w formie, w jakiej obecnie istnieje”

– podsumował dyrektor Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem.

PRZECZYTAJ:

Rosja wchłonie Białoruś, by uczynić ją trampoliną do inwazji na Polskę i państwa bałtyckie

Pełzająca agresja. Rosja jest głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego

KOMENTARZ REDAKCJI

Wojny w Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna już trwa… Wróg u bram. Kreml chce zniszczyć Polskę i podbić Europę.

Moskwa boi się wzmocnienia wschodniej flanki NATO i powstania silnego regionalnego sojuszu państw Międzymorza. Kreml usiłuje za wszelką cenę uniemożliwić stworzenie sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej, zdolnego do powstrzymania rosyjskiej ekspansji na Zachód. Stworzenie regionalnego sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej oznaczałoby kres marzeń o odbudowie Imperium Rosyjskiego.

Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRS Rosja podłożyła szereg geopolitycznych „bomb zegarowych” w regionie bałtycko-czarnomorskim. Są wśród nich: obwód kaliningradzki nad Bałtykiem, oderwane od Mołdawii Naddniestrze, anektowany ukraiński Krym na Morzu Czarnym oraz okupowana część Donbasu na południowym wschodzie Ukrainy. Oprócz tego Rosja oplotła siecią swoich agentów Białoruś i wciągnęła Mińsk do własnego bloku militarno-politycznego. W rezultacie Polska i kraje bałtyckie stały się najbardziej zagrożonymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

PRZECZYTAJ:

Aleksandr Dugin: Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma

W 2017 r. Rosja i Białoruś przeprowadziły manewry wojskowe na wielką skalę pod kryptonimem Zapad-2017. W grudniu tegoż roku niemiecka gazeta „Bild”, powołując się na analityków wojskowych, ujawniła, że wojska rosyjskie i podległe im siły białoruskie podczas manewrów Zapad-2017 ćwiczyły zmasowany atak na Europę. Według scenariusza inwazja „rozpoczęła się” od zajęcia tzw. Przesmyku Suwalskiego i odcięcia krajów bałtyckich od reszty NATO. Następnym krokiem była „neutralizacja” z powietrza bądź zajęcie baz wojskowych na terytorium Polski i innych częściach „wschodniej flanki” NATO. Z artykułu wynika, że scenariusz zakładał zajęcie krajów bałtyckich.

Prywatna agencja wywiadu Stratfor, nazywana „cieniem CIA”, opublikowała raport, w którym zwraca uwagę na to, że:

„Kraje bałtyckie i Polska są otwarte dla Rosji. […] Kraje te nie są bezpieczne, w dużym stopniu z powodu siły wojskowej Rosji, o czym świadczy historia rosyjskiej okupacji trwającej od XVIII do XX wieku”.

Stratfor, prognozuje, że manewry „Zapad-2017” są preludium większego konfliktu z NATO. Według poprzednich szacunków ekspertów, tworzone rosyjskie ugrupowanie do 2020 roku będzie całkiem przezbrojone i gotowe do zmasowanej inwazji na sąsiadujące kraje. Sądząc po składzie zjednoczeń wojskowych i tworzonej dla nich infrastrukturze, planowana głębokość inwazji w granicach 500 km.

Kreml dojrzał do konfliktu globalnego i grozi NATO wojną. Liczy, że państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, obawiając się ataku nuklearnego, nie odważą się przeciwstawić rosyjskiej agresji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jeden z najbliższych współpracowników Putina, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew 2 stycznia 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” zagroził:

Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Oświadczył też, że wojska rosyjskie przeprowadzą inwazję na państwa bałtyckie:

„Zajmiemy je całkowicie, szybko i bez żadnych strat”

– zapowiedział.

Zapomnieć przeszłość oznacza zgodzić się z jej powrotem” powiedział kiedyś Winston Churchill. Znany amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” opisał obszar, na którym w pierwszej połowie ubiegłego stulecia dokonano najstraszniejszego ludobójstwa narodów Europy. Naukowiec zwraca uwagę na fakt, że „Obszar skrwawionych ziem w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej”.

Agresywna polityka Rosji doprowadziła świat na skraj przepaści. Moskwa z maniakalnym uporem stara się zburzyć powojenny system globalnego bezpieczeństwa, podważyć jedność bloku euroatlantyckiego, odzyskać kontrolę nad krajami byłego obozu socjalistycznego i realizować strategię podboju Europy.

Putin zachowuje się jak Hitler na kilka lat przed II wojną światową. Dlatego warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, który powiedział w House of Commons, gdy kraje europejskie zawarły z Hitlerem układ monachijski w 1938 roku:

„Mieliście wybór między wojną i hańbą. Wybraliście hańbę, teraz dostaniecie wojnę”.

I miał rację. Niecały rok później Hitler napadł na Polskę, a Wielka Brytania musiała wypowiedzieć Niemcom wojnę. Zaczęła się II wojna światowa…

Teraz Europa i świat stoi przed tym samym wyborem…

Jagiellonia.org