Amerykański wywiad przekazał sojusznikom z NATO pilne ostrzeżenie o rosyjskim ataku na Ukrainę, który prawdopodobnie nastąpi w najbliższą środę, relacjonuje niemieckie wydanie Spiegel.

Według wydania amerykańska agencja wywiadowcza, CIA i wojskowi poinformowały w piątek rząd federalny i inne państwa NATO, że w oparciu o nowe informacje istnieją obawy, że atak może nastąpić już w następną środę – 16 lutego.

PRZECZYTAJ:

Rosja szykuje błyskawiczne uderzenie na Kijów, jest w końcowej fazie przygotowań

Spiegel zauważa, że według dyplomatów i urzędników wojskowych Stany Zjednoczone podczas tajnych odpraw przekazały wiele szczegółów na temat możliwej inwazji.

W szczególności opisano sposoby inwazji wojsk Putina, a także przedstawiono szczegółowo zadania poszczególnych jednostek armii rosyjskiej. Raporty amerykańskie były szczegółowe i poparte wieloma źródłami. Prawdopodobna data rozpoczęcia inwazji to 16 lutego, podaje Spiegel.

PRZECZYTAJ:

Putin już wydał rozkaz o inwazji na Ukrainę – źródła w administracji USA

Z kolei wydanie Politico informuje, że prezydent USA Joe Biden, w piątek 11 lutego, podczas pilnej wideokonferencji z udziałem 10 przywódców czołowych państw UE i NATO, w której uczestniczył również prezydent Polski Andrzej Duda, powiedział im, że rosyjski atak na Ukrainę może nastąpić 16 lutego.

Wydanie, powołując się na wysokich rangą urzędników, informuje, że według Waszyngtonu inwazję wojsk rosyjskich poprzedzą cyberataki rakietowe uderzenia.

Źródła podają, że publikując wiarygodne i obiektywne informacje o prawdziwych intencjach kliki kremlowskiej, Biały Dom chce zapobiec wojnie na dużą skalę w Europie.

PRZECZYTAJ:

Bunt generałów w Rosji: „Użycie siły militarnej przeciw Ukrainie postawi pod znakiem zapytania istnienie samej Rosji”

Przypomnijmy, Moskwa, która rozpętała agresywną wojnę, zdobyła ukraiński Krym i część ukraińskiego Donbasu, a także zabiła 14 tys. Ukraińców, przez cały czas domaga się, aby Ukraina nie wzmacniała swojej armii i nie zabiegała o przystąpienie do NATO, bo Putin nie chce, aby ofiara jego agresji mogła się bronić. Chce, aby pozostała osamotniona, słaba i wystawiona na ciosy. W przeciwnym razie grozi rozpętaniem zakrojonej na dużą skalę wojny w Europie. Ma bezczelność otwarcie i bezwstydnie stawiać takie roszczenia i żądania!

PRZECZYTAJ:

Marionetkowy „rząd” i obozy koncentracyjne. Bild ujawnia plan Putina

Operacja FSB „Monolit”. Gdyby nie Majdan, niezależna Ukraina już by nie istniała

W 1994 r. Ukraina dobrowolnie zrezygnowała z trzeciego na świecie potencjału nuklearnego. Dzięki dobrej woli Kijowa zostały zniszczone nuklearne balistyczne pociski międzykontynentalne i strategiczne bombowce.

Memorandum Budapeszteńskie podpisane 5 grudnia 1994 roku miało zapewnić Ukrainie bezpieczeństwo. Stany Zjednoczone, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się do respektowania suwerenności a integralności terytorialnej Ukrainy oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej.

Jednak Rosja złamała swoje zobowiązania. Wiosną 2014 r. Putin anektował Krym, rozpętał wojnę w Donbasie i próbuje zakwestionować niezależność Ukrainy. Co więcej, ignorując wolę narodów Europy Środkowo-Wschodniej, z maniakalnym uporem próbuje narzucić Stanom Zjednoczonym temat negocjacji o nowym podziale świata na strefy wpływów.

Jak informowaliśmy wcześniej, pod koniec grudnia ubiegłego roku na polecenie Putina rosyjskie MSZ Rosji wystąpiło z aroganckimi i chamskimi żądaniami wobec USA i NATO, by Sojusz Północnoatlantycki nie rozszerzał się na wschód, a pozostawił sąsiadów Rosji na pastwę Kremla i żadnym czynem nie popierał te kraje w obliczu rosyjskiej agresji w sprawie ochrony ich bezpieczeństwa, niepodległości i integralności. Co więcej, Moskwa domaga się też rozbrojenia państw członkowskich NATO, które przystąpiły do sojuszu po 1997 roku, to znaczy domaga się faktycznie pozostawienia krajów bałtyckich, Polski, Czech, Słowacji, Rumunii i Bułgarii bez parasola bezpieczeństwa NATO. Innymi słowy, Putin zażądał, aby USA i NATO podzieliły świat i przywróciły Kremlowi kontrolę nad stalinowską strefą wpływów w Europie.

PRZECZYTAJ:

Wróg u bram

Putin kwestionuje etapy rozszerzenia NATO na Wschód w latach 1999 i 2004

KOMENTARZ REDAKCJI

W razie ataku na terytorium Ukrainy ze wszystkich kierunków, Rosja mogłaby jednocześnie próbować przeprowadzić błyskawiczne uderzenie na Kijów z terytorium Białorusi. W szczególności jednym z najbardziej prawdopodobnych kierunków inwazji mógłby być atak ze strony białoruskiego Mozyrza w kierunku Owrucza, który znajduje się w obwodzie żytomierskim na Ukrainie oraz uderzenie ze strony Rzeczycy w kierunku Iwankowa, który znajduje się w obwodzie kijowskim, na północy stolicy Ukrainy. Nawiasem mówiąc, w rejonie zarówno Jelni pod Mozyrzem jak i w pobliżu Rzeczycy już koncentrują się rosyjskie grupy uderzeniowe. Tak więc, jeśli kremlowski maniak odważy się na rozpalenie wielkiej wojny w Europie, Kijów może być zaatakowany od wschodu, zachodu i północy.

MAPA KIERUNKÓW PRAWDOPODOBNEJ BŁYSKAWICZNEJ INWAZJI WOJSK ROSYJSKICH NA UKRAINĘ, ZADEMONSTROWANA W PROGRAMIE INFORMACYJNO-ANALITYCZNYM „FAKTY TYGODNIA” W TELEWIZJI ICTV PRZEZ GENERAŁA ARMII WIKTORA MUŻENKĘ, KTÓRY W LATACH 2014 – 2019 BYŁ SZEFEM SZTABU GENERALNEGO SIŁ ZBROJNYCH UKRAINY

Od lat ostrzegamy, że wojny w Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna już trwa… Kreml marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. Dopóki Rosja będzie rządzona przez autorytarny reżim rewanżystów i stalinistów, wszelkie nadzieje na pokój na Wschodzie Europy będą złudne i niewykonalne.

Elity krajów Zachodu muszą sobie uświadomić, że nic tak nie rozzuchwala Putina, nic tak nie prowokuje go do agresji, jak polityka ustępstw (polityka zaspokajania, uspokajania, łagodzenia). Życiowym interesem wszystkich bez wyjątku krajów cywilizacji zachodniej jest silna, potężna i nowoczesna armia Ukrainy. Oprócz tego, kraje, które są świadome niebezpieczeństwa rosyjskiej agresji, muszą pomyśleć o stworzeniu nowych sojuszy wojskowo-politycznych, które uzupełnią NATO w nowoczesnej architekturze bezpieczeństwa europejskiego i globalnego. Ukraina może stać się jednym z najważniejszych ośrodków takiej architektury.

Moskwa boi się wzmocnienia wschodniej flanki NATO i powstania silnego regionalnego sojuszu państw Międzymorza. Kreml usiłuje za wszelką cenę uniemożliwić stworzenie sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej, zdolnego do powstrzymania rosyjskiej ekspansji na Zachód. Stworzenie regionalnego sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej oznaczałoby kres marzeń o odbudowie Imperium Rosyjskiego.

Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRS Rosja podłożyła szereg geopolitycznych „bomb zegarowych” w regionie bałtycko-czarnomorskim. Są wśród nich: obwód kaliningradzki nad Bałtykiem, oderwane od Mołdawii Naddniestrze, anektowany ukraiński Krym na Morzu Czarnym oraz okupowana część Donbasu na południowym wschodzie Ukrainy. Oprócz tego Rosja oplotła siecią swoich agentów Białoruś i wciągnęła Mińsk do własnego bloku militarno-politycznego. W rezultacie Polska i kraje bałtyckie stały się najbardziej zagrożonymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

W 2017 r. Rosja i Białoruś przeprowadziły manewry wojskowe na wielką skalę pod kryptonimem Zapad-2017. W grudniu tegoż roku niemiecka gazeta „Bild”, powołując się na analityków wojskowych, ujawniła, że wojska rosyjskie i podległe im siły białoruskie podczas manewrów Zapad-2017 ćwiczyły zmasowany atak na Europę. Według scenariusza inwazja „rozpoczęła się” od zajęcia tzw. Przesmyku Suwalskiego i odcięcia krajów bałtyckich od reszty NATO. Następnym krokiem była „neutralizacja” z powietrza bądź zajęcie baz wojskowych na terytorium Polski i innych częściach „wschodniej flanki” NATO. Z artykułu wynika, że scenariusz zakładał zajęcie krajów bałtyckich.

Kreml dojrzał do konfliktu globalnego i grozi NATO wojną. Liczy, że państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, obawiając się ataku nuklearnego, nie odważą się przeciwstawić rosyjskiej agresji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jeden z najbliższych współpracowników Putina, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew 2 stycznia 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” zagroził:

Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Oświadczył też, że wojska rosyjskie przeprowadzą inwazję na państwa bałtyckie:

„Zajmiemy je całkowicie, szybko i bez żadnych strat”

– zapowiedział.

Zapomnieć przeszłość oznacza zgodzić się z jej powrotem” powiedział kiedyś Winston Churchill. Znany amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” opisał obszar, na którym w pierwszej połowie ubiegłego stulecia dokonano najstraszniejszego ludobójstwa narodów Europy. Naukowiec zwraca uwagę na fakt, że „Obszar skrwawionych ziem w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej”.

Agresywna polityka Rosji doprowadziła świat na skraj przepaści. Moskwa z maniakalnym uporem stara się zburzyć powojenny system globalnego bezpieczeństwa, podważyć jedność bloku euroatlantyckiego, odzyskać kontrolę nad krajami byłego obozu socjalistycznego i realizować strategię podboju Europy.

Putin zachowuje się jak Hitler na kilka lat przed II wojną światową. Dlatego warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, który powiedział w House of Commons, gdy kraje europejskie zawarły z Hitlerem układ monachijski w 1938 roku:

„Mieliście wybór między wojną i hańbą. Wybraliście hańbę, teraz dostaniecie wojnę”.

I miał rację. Niecały rok później Hitler napadł na Polskę, a Wielka Brytania musiała wypowiedzieć Niemcom wojnę. Zaczęła się II wojna światowa…

Teraz Europa i świat stoi przed tym samym wyborem…

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE: