Polska prawica w wojnie o migrantów potrafi opowiadać o cudzoziemcach tak, jakby za chwilę mieli rozebrać płot na granicy, zająć plebanię, wynieść pod pachą ostatni obraz Matki Boskiej i jeszcze po drodze zmienić nazwę pierogarni na kebab, ale wystarczy, że na stole pojawią się pieniądze, pracownicy, kontrakty, biznes albo zwyczajny polityczny interes, a cała ta bohaterska retoryka nagle mięknie, rozpływa się i zaczyna śmierdzieć hipokryzją jak szambo rozlane na środku salonu.

Kafir Afgan

Były oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego

PiS przez lata budował swoją pozycję na opowieści o ochronie Polski przed migracją, a jednocześnie właśnie za jego rządów liczba cudzoziemców legalnie dopuszczanych do pracy rosła w tempie, którego nie da się wytłumaczyć pomyłką księgowego. W 2015 roku wydano około 66 tysięcy zezwoleń na pracę, a cztery lata później było ich około 445 tysięcy, więc nie mówimy tutaj, kurwa, o niewielkiej różnicy statystycznej, którą można schować pod dywan podczas konferencji prasowej, lecz o niemal siedmiokrotnym wzroście, którego można nie zauważyć chyba tylko wtedy, kiedy internet służy człowiekowi wyłącznie do oglądania memów z husarią.

Mentzen i jego środowisko polityczne również bardzo chętnie opowiadają o zagrożeniach związanych z migracją, ale świat biznesu, doradztwa i zatrudniania cudzoziemców okazuje się dziwnie mniej ideologiczny w chwili, kiedy można na nim normalnie trzepać kasę. Kancelaria Mentzena publikuje materiały dotyczące zatrudniania cudzoziemców, agencji pracy oraz obsługi przedsiębiorców korzystających z pracowników spoza Polski, co samo w sobie jest całkowicie legalne i nie mam z tym żadnego problemu, tylko niech nikt później nie robi ze mnie idioty i nie opowiada, że cudzoziemiec jest śmiertelnym zagrożeniem dla polskiej cywilizacji, skoro chwilę później może być całkiem dobrym klientem.

Braun również potrafi walić w obce wpływy i migrację z takim rozmachem, jakby osobiście stał na przedmurzu chrześcijaństwa z mieczem w jednej dłoni i gaśnicą w drugiej, ale kiedy pojawiła się delegacja z Indii, poziom serdeczności zrobił się tak imponujący, że przez chwilę zastanawiałem się, czy zaraz przed nimi nie uklęknie i nie zaproponuje im jeszcze Jasnej Góry w wieczystą dzierżawę, oczywiście w ramach rozwijania przyjaznej współpracy gospodarczej.

PRZECZYTAJ:

Były oficer SKW: Rosyjska agentura od lat zatruwa internet, media, politykę i umysły Polaków

I żeby była jasność, rozmowy z Indiami są Polsce potrzebne, ponieważ z jednym z największych państw i rynków świata należy handlować, budować relacje i robić interesy. Tylko nie można przez pół dnia przedstawiać cudzoziemca jako zwiastuna końca cywilizacji, a drugą połowę spędzać na ukłonach i rozmowach o tym, jak świetnie byłoby wspólnie zarabiać, bo wtedy nawet najbardziej patriotyczna poza zaczyna przypominać zwyczajny teatr dla elektoratu.

Właśnie dlatego coraz trudniej traktować poważnie tę całą prawicową napierdalankę o migracji, bo kiedy zdejmiemy biało-czerwone flagi, wyłączymy patriotyczną muzykę, schowamy husarię i przestaniemy słuchać wiecowego pierdolamento, bardzo często zostaje ten sam banalnie prosty mechanizm: cudzoziemiec jest zły wtedy, kiedy można zdobyć na strachu przed nim głosy, ale robi się całkiem użyteczny, kiedy można go zatrudnić, obsłużyć, sprzedać mu usługę, wykorzystać jego pracę albo zarobić na jego obecności.

I właśnie tutaj dochodzimy do wyborców, bo oczywiście nie zamierzam twierdzić, że każdy wyborca PiS, Konfederacji czy Brauna jest idiotą, ponieważ byłoby to równie prymitywne jak propaganda, którą krytykuję. Po tylu latach, po tysiącach artykułów, dokumentów, wystąpień i danych pozostają jednak dwie możliwości: albo ktoś jest tak dramatycznie niedoinformowany, że internet nadal stanowi dla niego rodzaj czarnej magii, albo doskonale widzi tę sprzeczność i świadomie ją akceptuje, ponieważ własne plemię polityczne jest dla niego ważniejsze niż zasady, które podobno wyznaje.

Ta druga możliwość jest znacznie ciekawsza, ponieważ wtedy trudno już mówić o wyborcy oszukanym przez polityka. Jeżeli człowiek widzi, że jego kandydat mówi jedno, robi drugie, a po wyborach tłumaczy trzecie, lecz mimo to nadal bije mu brawo, to przestaje być wyłącznie ofiarą propagandy i zaczyna uczestniczyć w tym samym cynizmie, przyjmując prostą zasadę, że migracja jest zdradą wtedy, kiedy prowadzą ją przeciwnicy, ale staje się pragmatyzmem gospodarczym, kiedy robią ją nasi.

I chyba właśnie to jest największym problemem tak zwanej polskiej prawicy, ponieważ naprawdę trudno dziś znaleźć większe środowisko po tej stronie, które mogłoby z ręką na sercu powiedzieć, że nie ubrudziło się migracyjną polityką, migracyjnym biznesem albo zwyczajnym ekonomicznym pragmatyzmem. Jedni otwierali rynek pracy, drudzy obsługiwali przedsiębiorców, trzeci budowali kontakty gospodarcze, a później niemal wszyscy ustawiali się przed kamerami i tłumaczyli wyborcom, że są ostatnią zaporą przed hordami cudzoziemców.

Problemem nie jest Hindus, Nepalczyk, Ukrainiec czy Filipińczyk, który chce tutaj legalnie pracować, bo człowiek szukający lepszego życia robi dokładnie to, co ludzie robili od tysięcy lat i co robili także Polacy, kiedy jechali do Niemiec, Wielkiej Brytanii, USA czy Norwegii.

Problemem jest polski polityk, który rano robi z tego człowieka potwora na potrzeby kampanii wyborczej, po południu widzi w nim tanią siłę roboczą, klienta albo partnera gospodarczego, a wieczorem wraca na mównicę i ponownie odpala patriotyczną wytwornicę dymu, bo przecież elektorat trzeba czymś nakarmić.

Jeżeli naprawdę uważacie migrację za śmiertelne zagrożenie dla Polski, to miejcie odwagę być konsekwentni również wtedy, kiedy taka konsekwencja zaczyna kosztować was pieniądze, ogranicza biznes albo odbiera część wygodnych rozwiązań gospodarce. Jeżeli natomiast uważacie, że Polska potrzebuje zagranicznych pracowników, kapitału, kontaktów i współpracy gospodarczej, to miejcie jaja powiedzieć to własnym wyborcom zamiast traktować ich jak stado, któremu wystarczy pomachać flagą przed oczami.
Bo największym oszustwem nie jest zmiana poglądów. Największym oszustwem jest sprzedawanie jednych poglądów ludziom, podczas gdy samemu żyje się według zupełnie innych, byle tylko dorwać się do władzy i koryta. I wtedy mowa o patriotyzmie to pierdolamento dla frajerów.

To jest po prostu biznes ubrany w biało-czerwoną flagę. I tylko się zastanawiam, czy wyborcy pseudoprawicy są niedoinformowani, czy wyrachowani…

A ja czekam na partię, która faktycznie będzie wprowadzać twarde prawo. Jestem za Unią, ale tą, która chroni swoich obywateli, a nie zamyka oczy, chowa głowę w piasek jak struś i wypina dupę do, wiecie czego. […]

Kafir Afgan
Tekst został opublikowany za zgodą autora
Źródło: Facebook

Obejrzyj antypolskie wystąpienie Putina!
PUTIN GROZI POLAKOM!
Podobnej retoryki używał przed inwazją na Ukrainę

Polska to Kraj Nadwiślański?
ZOBACZ NASZ FILM: „PUTIN MARZY O WSKRZESZENIU IMPERIUM ROSYJSKIEGO”

Polecamy państwa uwadze nasz film:
„PUTIN PLANOWAŁ ATAK NA POLSKĘ‼️ UKRAINA POKRZYŻOWAŁA TE PLANY”

Co Putin planował zrobić z Polską i Europą?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „WRÓG U BRAM”

JAKĄ PRZYSZŁOŚĆ DLA UKRAINY, POLSKI I EUROPY PRZYGOTOWYWAŁA ROSJA?
Zobacz nasz film „Wojna na Ukrainie. Plan ludobójstwa zatwierdził osobiście Putin”

Nadchodzi III wojna światowa
BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA ROSJĘ
❗️

Jak Merkel podhodowała nowego Führera w Moskwie?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „PĘTLA GAZOWA KREMLA: NORD STREAM 2 WPĘDZIŁ EUROPĘ W PUŁAPKĘ”

Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NAJNOWSZY NUMER NASZEGO CZASOPISMA  

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN GROZI POLSCE”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022” 

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”

ZOBACZ TAKŻE: