Ostatnio część „Polaków” odkryła Amerykę: w Polsce działa agentura ukraińska. No ku#wa, naprawdę? Jeszcze ogłoście, że woda jest mokra. Każde państwo prowadzi działania wywiadowcze tam, gdzie ma interes.

Kafir Afgan

Były oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego

Tylko dlaczego niektórzy udają, że istnieje wyłącznie agentura ukraińska? Rosyjska machina wpływu od lat rozgrywa internet, media i politykę. Jednego dnia narracja wychodzi z Kremla, drugiego powiela ją „patriotyczny” profil, trzeciego polityk, a czwartego ekspert w telewizji. I pół Polski znowu żre się między sobą.

Problem nie leży jednak tylko w Rosji czy Ukrainie. Problemem jest państwo, które od trzydziestu lat traktuje służby jak partyjny łup. Zmieniają się rządy, szefowie, kadry i priorytety, a doświadczenie budowane latami ląduje w koszu. Wywiadu i kontrwywiadu nie buduje się konferencjami prasowymi.

Przykłady? Tomasz L. został oskarżony o współpracę z rosyjskim wywiadem. Były sędzia Tomasz Szmydt uciekł na Białoruś i usłyszał zarzut szpiegostwa. To pokazuje, że zagrożenia mają różne kierunki i nie sprowadzają się do jednej narracji.

Mam też jedno pytanie: ilu skazanych za szpiegostwo dostało w Polsce ponad 20 lat więzienia? Ilu 25 lat? Ilu dożywocie? Bo paragrafy robią wrażenie tylko na papierze. Szpieg boi się nie wysokiej kary zapisanej w kodeksie, ale sprawnego kontrwywiadu, nieuchronnego zatrzymania i szybkiego wyroku.

Polska nie jest kontrwywiadowczą twierdzą. Dopóki kolejne ekipy będą traktować służby jak polityczny łup, obce wywiady będą miały tu znacznie łatwiejsze zadanie, niż powinny.

Kafir Afgan
Tekst został opublikowany za zgodą autora
Źródło: Facebook