Prezydent Rosji Władimir Putin dziś podczas transmisji na żywo w telewizji rosyjskiej po raz kolejny zademonstrował całemu światu swoją ignorancję i brak podstawowej wiedzy o historii. Po raz kolejny powtórzył swoje kompletne brednie o tym, że uważa Rosjan i Ukraińców za „jeden naród”.

„Uważam, że Ukraińcy i Rosjanie to generalnie jeden naród. […] Są czynniki zewnętrzne. Chodzi mi o to, że [siły zewnętrzne] zawsze próbowały rozerwać, roztrzaskać naród rosyjski. To jest [dziedzictwo] średniowiecza, [dziedzictwo] z czasów Rzeczypospolitej, bo sama Polska chciała stać się wielką potęgą, więc próbowała wszystkich wokół dzielić. Wszystkich, które są blisko. Następnie tą [politykę] przechwyciły Austro-Węgry, w przededniu I wojny światowej. Jak u nas kiedyś interpretowano ten składnik etniczny? Byli Wielkorusy, Białorusini i Małorusini. Następnie, pod wpływem czynników zewnętrznych, a potem także swój wkład wnieśli bolszewicy, zaczęli nas (jeden naród rosyjski) dzielić” – powiedział, co wiedział gospodarz Kremla.

Oprócz tego, Putin, świadomość którego jest zainfekowana propagandą imperialnej Rosji z czasów Mikołaja I, oświadczył, że pisze artykuł na ten temat. Nie jest to pierwsza wypowiedź Putina o historii, w której demonstruje swoją całkowitą ignorancję i analfabetyzm.

Te same brednie Putin powtórzył podczas rozmowy z amerykańskim reżyserem Oliverem Stone’em: „Gdy ziemie, które są dziś rdzeniem Ukrainy, dołączyły do Rosji, nikt nie myślał o sobie inaczej niż jako o Rosjaninie. Wszyscy byli prawosławni i nazywali się Rosjanami. I nie chcieli być częścią katolickiego świata, na którą to stronę »przeciągała« ich Polska”.

PRZECZYTAJ:

Rosyjski profesor: Rosja jest następcą Złotej Ordy (WIDEO)

Historyczne majaczenia Putina powtórzył nadworny błazen prezydenta Rosji Władimir Żyrinowski, twierdząc, że Imperium Rosyjskie wyzwoliło Kozaków ukraińskich spod polskiego, a Białorusinów spod litewskiego jarzma. Polityk skandalista przypomniał też, że Rosja włączyła w skład swojego terytorium również Polskę i kraje bałtyckie na drodze licznych „wojen obronnych”. Kilka lat temu, 18 marca 2018 roku, w przededniu ostatnich prezydenckich wyborów w Rosji, Żyrinowski powiedział, że: „Obywatele wybierają najwyższego władcę rosyjskiego świata. Świata, którego granic jeszcze nie wyznaczyliśmy”. Wcześniej, podczas wystąpienia przed rosyjskimi nacjonalistami na prorządowej manifestacji w Moskwie, oświadczył: „Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia”. Dobrze poinformowani powiadają, że Żyrinowski wygłasza tezy, których ze względu na swoje stanowisko nie może głośno wypowiedzieć Putin. Krótko mówiąc, „to, o czym myśli Putin, o tym mówi Żyrinowski”.

W lutym 2020 roku Putin mówił o swoim zrozumieniu procesów formowania tożsamości ukraińskiej twierdząc niby w pewnym momencie historii na terenach, które graniczyły z „katolickim światem”, zaczęła wytwarzać się społeczność, która czuła się w jakiś sposób niezależna od rosyjskiego państwa. Fantazjował też, że do XI-XIII wieku między tymi narodami „nie było żadnej różnicy w języku”, a różnice te pojawiły się w późniejszych wiekach. W jego wyobraźni – „w rezultacie polonizacji” na terytorium będącym pod władzą Rzeczypospolitej. Gospodarz Kremla błędnie uważa, że „nie należy zapominać o wspólnocie” Rosjan i Ukraińców i że „rozdzielenie czyni nas słabszymi”.

„W nowoczesnym świecie nasze wspólne wysiłki przynoszą nam duże konkurencyjne korzyści. I odwrotnie, podziały nas osłabiają. Czynnik ukraiński był szczególnie rozgrywany w przededniu I wojny światowej przez austriackie służby specjalne. Dlaczego? To jasne – dziel i rządź” – powiedział Putin.

„Ci, którzy stanęli na czele Ukrainy, kto doszedł do władzy na Ukrainie, kierowali się osobistymi interesami (…). Jedyne, czym oni teraz handlują, jest rusofobia, dlatego, że komuś podoba się rozdzielanie Ukrainy i Rosji, uważają oni, że jest to nadzwyczaj ważne zadanie” — oświadczył lider jednego z najbardziej skorumpowanych krajów na świecie.

PRZECZYTAJ:

Anatomia kłamstwa. Sześć lat temu Kreml przekonywał, że Majdan i wojna we wschodniej Ukrainie zostały sprowokowane przez Polskę i Litwę (WIDEO)

W grudniu 2019 roku podczas dorocznej konferencji prasowej Putin ponownie zademonstrował, że nie przestrzega uniwersalnej i podstawowej zasady prawa międzynarodowego dotyczącej nienaruszalności granic i stwierdził, że całe północne wybrzeże Morza Czarnego i wschodnia część Ukrainy są rdzennymi terytoriami rosyjskimi.

„Co sugerował Władimir Iljicz Lenin? Zaproponował nie federację, ale konfederację. Na mocy tej decyzji grupy etniczne zostały przywiązane do określonych terytoriów i otrzymały prawo do odłączenia się od Związku Sowieckiego. […] To dość dziwna decyzja, ale już została podjęta. To jest całe dziedzictwo budowania państwa przez Władimira Iljicza Lenina, a teraz my mamy z tym kłopot” – zaznaczył.

Według gospodarza Kremla rosyjska agresja militarna na Ukrainę jest tylko jednym z etapów odrodzenia imperium.

Jagiellonia.org

PRZECZYTAJ:

Aneksja Krymu to dopiero początek? Putin ogłosił roszczenia terytorialne wobec krajów wchodzących w skład Imperium Rosyjskiego przed 1914 rokiem

Warto jeszcze raz przypomnieć, że zachodni dyplomaci doskonale zdają sobie sprawę z apetytu rosyjskich imperialistów. Były unijny komisarz ds. stosunków zewnętrznych Chris Patten w wywiadzie dla portugalskiego „Diario de Noticias” oświadczył, że Putin wciąż dąży do przejęcia kontroli nad Polską i innymi państwami regionu. „Jego nie interesuje niepodległość państw Europy Środkowo-Wschodniej. Uważa, że powinny być one związane z Moskwą i z nikim więcej” – zaznaczył Patten.

Prawie 30 lat temu, w 1991 roku, Władimir Putin jako młody urzędnik administracji Petersburga udzielił w programie reżysera Igora Szadchana wywiadu, z którego wynika, że już wtedy myślał o wskrzeszeniu unitarnego Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. Tego poglądu nie zmienił do dziś. „Chciałbym powiedzieć o tragedii, której doświadczamy dzisiaj – tragedii rozpadu naszego państwa. To tragedia. Myślę, że to właśnie przywódcy [przewrotu bolszewickiego] z października 1917 roku podłożyli bombę z opóźnionym zapłonem pod gmach unitarnego państwa, które nazywało się Rosja. W końcu, co oni zrobili? Podzielili naszą ojczyznę na księstwa dzielnicowe, których wcześniej nie było na mapie kuli ziemskiej. Obdarzyli te księstwa rządami i parlamentami. A teraz mamy to, co mamy. Jedyne, co zrobili i w ten sposób utrzymali kraj we wspólnych granicach, to drut kolczasty. Gdy tylko drut kolczasty został usunięty, kraj się rozpadł” – powiedział 39-letni Putin.

Popatrzmy na mapę Imperium Rosyjskiego z 1914 roku. Państwa bałtyckie, Finlandia i duża część Polski przed wybuchem I wojny światowej były integralną częścią carskiej Rosji. Jeśli teraz Putin cynicznie kłamie, że „Krym to ziemia rdzennie rosyjska”, to w przyszłości może powiedzieć coś podobnego o „Kraju Nadwiślańskim” (nazwa używana przez władze Rosji carskiej na określenie Królestwa Polskiego), ponieważ zarówno Półwysep Krymski, jak i Polska zostały zajęte przez Rosję w drugiej połowie XVIII wieku. Aneksja Krymu jest precedensem, który kiedyś może uzasadnić „historyczne” roszczenia Rosji wobec Polski.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”