Wraz z dojściem do władzy Władimira Putina, który z maniakalnym uporem pragnie zemścić się za porażkę w zimnej wojnie i ożywić wielkie mocarstwo eurazjatyckie, Rosyjska Cerkiew Prawosławna stała się skutecznym narzędziem kremlowskiej polityki imperialnej.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

W celu objęcia przez Rosję symbolicznie sukcesji po imperium Romanowów 20 sierpnia 2000 roku Prawosławny Sobór Biskupów RCP kanonizował cara Mikołaja II i członków jego rodziny. W ten sposób w przestrzeni posowieckiej został zainicjowany kult Mikołaja II, ostatniego władcy Imperium Rosyjskiego, osoby, która symbolizuje Rosję w granicach z 1914 roku.

„WYBACZ NAM, WŁADCO!”

Następnie na wielką skalę została zorganizowana kampania pod hasłem:„Wybacz nam władco!”. Co roku dziesiątki tysięcy Rosjan na festiwalu „Carskie dni” w Jekaterynburgu przemierzają „carską drogę krzyżową” i głoszą hasła „Wybacz nam, władco!”. Według kliki Putina symbolizuje to ich pragnienie odbudowy imperium.

Co więcej, rozpowszechnianie czarnosecinnej imperialnej propagandy odbywało się nie tylko na terytorium Federacji Rosyjskiej, ale także na Białorusi i Ukrainie, gdzie pozycja Kościoła prawosławnego jest silniejsza niż w samej Rosji.

Rozpowszechnianie czarnosecinnej imperialnej propagandy odbywa się nie tylko na terytorium Federacji Rosyjskiej, ale także na Białorusi i Ukrainie, gdzie pozycja Kościoła prawosławnego jest mocniejsza niż w samej Rosji. Na przykład na Ukrainie podczas prezydentury rosyjskiego agenta Wiktora Janukowycza, kiedy rosyjskie służby specjalne przygotowywały się do realizacji pierwszego etapu odrodzenia Imperium Rosyjskiego, w nocy z 16 na 17 lipca 2012 roku wzdłuż dróg pojawiły się banery z wizerunkiem carskiej rodziny oraz napisem „Wybacz nam, władco!”. Zgodnie z planami kremlowskich strategów miało to symbolizować skruchę Ukraińców za to, że w 1918 roku został zabity władca Imperium Rosyjskiego, którego integralną częścią do 1914 roku była większość terytoriów dzisiejszej Ukrainy.

Niestety, rosyjscy agenci na Ukrainie nie ograniczyli się do symbolicznej propagandy idei rosyjskiego imperializmu.

Niestety, rosyjscy agenci na Ukrainie nie ograniczyli się do symbolicznej propagandy idei rosyjskiego imperializmu. W czasie prezydentury Janukowycza świątynie należące do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego stały się częścią szeroko rozgałęzionej sieci „śpiących” dywersyjno-sabotażowych ośrodków rosyjskich służb specjalnych. Kijowska Ławra Peczerska z załogą prorosyjskich kozaków stała się legalnym bastionem russkowo mira w samym centrum ukraińskiej stolicy. Gangi prawosławnych bandytów powstały przy wszystkich głównych świątyniach centrów regionalnych Ukrainy. Członkowie tych ugrupowań regularnie odbywali ćwiczenia w obozach wojskowo-szkoleniowych na terytorium Rosji.

Wiosną 2014 roku przyszedł czas wykorzystania ich umiejętności – bojownicy Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego wraz z grupami sabotażystów z GRU i FSB Federacji Rosyjskiej wzięli udział w rozpaleniu wojny na wschodzie Ukrainy.

​„DARY TRZECH KRÓLI”

W przededniu aneksji Krymu pod patronatem Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i przy wsparciu finansowym kremlowskiego oligarchy Konstantina Małofiejewa Ukrainę wielokrotnie odwiedzał Igor Girkin vel Striełkow, pułkownik rezerwy specnazu FSB z Moskwy, który później uczestniczył w zajęciu Półwyspu Krymskiego i rozpętaniu wojny w Donbasie.

Miesiąc przed wtargnięciem rosyjskich wojsk na obszar Krymu 30 stycznia 2014 roku pod patronatem Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i patriarchy Cyryla do Symferopola zostały sprowadzone ze Świętej Góry Athos w Grecji (nazywanej „prawosławnym Watykanem”) relikwie darów Trzech Króli. Bezpieczeństwo tego cennego artefaktu świata chrześcijańskiego zapewniał… pułkownik FSB Igor Girkin.

„W rzeczywistości Girkin pod płaszczykiem strażnika relikwii wykorzystał tę podróż w celu prowadzenia działań wywiadowczych na terytorium Ukrainy na Krymie, gdzie spotkał się z Siergiejem Aksionowem, szefem samozwańczego rządu” – powiedział w wywiadzie dla telewizji TSN oficer bezpieczeństwa Ukrainy.

Później okazało się, że przed wybuchem wojny Girkin vel Striełkow był członkiem prawie wszystkich delegacji prawosławnych jadących na Ukrainę i systematycznie odwiedzał południowe i wschodnie diecezje Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Wkrótce stało się jasne, że była to misja rozpoznawcza i przygotowawcza. Co więcej, prawdopodobnie nie był on jedynym takim „pielgrzymem”.

Wraz z Girkinem w składzie delegacji prawosławnej z relikwiami darów Trzech Króli Krym odwiedziła grupa rosyjskich polityków. Wśród nich był miliarder Konstantin Małofiejew i deputowany Dumy Państwowej z rządzącej partii Jedna Rosja Dmitrij Sablin. Ten ostatni jest jednym z liderów Wszechrosyjskiej Organizacji Społecznej Weteranów „Bractwo bojowe”. Jest znany również ze wspierania wojsk rosyjskich w Czeczenii, a później armii syryjskiego dyktatora Baszara al-Asada.

„Oczywiste jest, że przywiezienie relikwii darów Trzech Króli było przykrywką dla operacji przetransportowania na Ukrainę terrorystów” – powiedział w wywiadzie dla TSN jeden z niewielu kapłanów Patriarchatu Moskiewskiego ze wschodu Ukrainy, którzy pozostali wierni Ukrainie. Duchowny zaznaczył, że akcja ta nie była jedyną operacją specjalną, w której wykorzystano Rosyjską Cerkiew Prawosławną. Grupa dywersyjno-sabotażowa, która wtargnęła do miasta Słowiańsk w obwodzie donieckim, działała pod całkowitą opieką i przy wsparciu Cerkwi.

​„PIELGRZYMI” Z BRONIĄ W RĘKU

Dziennikarskie śledztwo TSN dowodzi, że spora część Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego stała się ważnym narzędziem rosyjskiej wojny hybrydowej przeciwko Ukrainie. Ponieważ na Ukrainie działa rozgałęziona sieć prorosyjskich księży, z których spora część aktywnie pomagała rosyjskim terrorystom w Donbasie.

„To jest Słowiańsk, Słowiański Kurort, to jest Drużkowka, to jest Kramatorsk, to jest oficjalne. To są przywódcy Patriarchatu Moskiewskiego, to są kapłani dekanatów, arcykapłani. Nie są zwykłymi kapłanami. Istnieją informacje, że duchowny ze Słowiańskiego Kurortu, ojciec Witalij wezwał do użycia broni, by chronić Rosję przed Ukraińcami. W Kramatorsku, Słowiańsku możemy zobaczyć, jak kapłani Patriarchatu Moskiewskiego podburzają ludzi przeciwko Ukrainie, przeciwko Ukraińcom” – powiedział ksiądz w rozmowie z dziennikarzami TSN.

Rosyjscy terroryści wykorzystali świątynie prawosławne jako bazy rosyjskich grup dywersyjno-sabotażowych. Miejsca kultu, kościoły, w tym Ławra Świętogórska, stały się punktami zbornymi dla grup rosyjskiego specnazu. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy potwierdziła tę informację, ponieważ w swoim czasie sprawdziła sygnały przestraszonych obywateli, którzy zgłosili obecność bojowników i broni w obiektach sakralnych należących do Patriarchatu Moskiewskiego.

„Kiedy rozpoczęły się pierwsze zamieszki, w pobliżu siedziby Obwodowej Administracji Państwowej zatrzymywały się autobusy z rosyjskimi numerami rejestracyjnymi, z których wysiadali bandyci. Później ludzie zauważyli te autobusy na terytorium Ławry Świętogórskiej i w pobliżu Domów Pielgrzyma Patriarchatu Moskiewskiego” – zrelacjonował prawosławny ksiądz.

Rosyjski Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego nie tylko na wszelkie sposoby pomagał terrorystom, ale także przez wiele lat wychowywał bezwzględnych morderców, którzy brali udział w aneksji Krymu, a następnie rozpalili wojnę na wschodzie Ukrainy. Spośród 52 bojowników z grupy dywersyjno-sabotażowej, która wiosną 2014 roku sterroryzowała Słowiańsk, pięciu było członkami struktur bezpieczeństwa Patriarchatu Moskiewskiego, czyli agentami rosyjskich służb specjalnych, którzy przed wojną w Donbasie mieszkali w Kijowie. Oni nawet tego nie ukrywali i w rozmowach z dziennikarzami mediów rosyjskich szczegółowo opowiadali o swoim życiu i powiązaniach z Rosyjską Cerkwią Prawosławną przed wojną.

Co więcej, jako pierwszy krew w Donbasie przelał ostiariusz* kijowskiej Ławry Peczerskiej. Snajper Siergiej Żurikow, pseudonim Romaszka (Rumianek, ukr. Ромашка), „ostiariusz Ławry Peczerskiej”, odegrał jeszcze ważniejszą rolę w grupie dywersyjno-sabotażowej „Krym” niż jej dowódca, pułkownik rezerwy specnazu FSB Igor Girkin vel Striełkow. To właśnie Żurikow był przywódcą terrorystów atakujących oddział sił specjalnych SBU 13 kwietnia. Było to pierwsze starcie wojny na wschodzie Ukrainy, podczas którego zginął kapitan z grupy Alfa Giennadij Biliczienko.

​DAWNE PUTINOWSKIE MARZENIA I ROSYJSKI RUCH IMPERIALNY

22 kwietnia 2014 roku z inicjatywy Rosyjskiego Ruchu Imperialnego został zawiązany ruch „Dla Noworosji!”. Celem organizacji jest „wsparcie rosyjskiego oporu na południowo-wschodniej Ukrainie”. Główna siedziba Ruchu znajduje się w Petersburgu, rodzinnym mieście prezydenta Rosji Władimira Putina. Jego działacze podobnie jak Putin są zwolennikami idei wskrzeszenia Imperium Rosyjskiego.

W Manifeście Rosyjskiego Ruchu Imperialnego „Dla Noworosji!” zawarte są tezy, które od lat głosi publicznie Władimir Putin, powtarzający z maniakalnym uporem sprzeczne z nauką twierdzenia, jak na przykład takie, że „Rosjanie i Ukraińcy są jednym narodem”. W Manifeście czytamy: „Naród rosyjski jest największym narodem świata, podzielonym między kilka organizmów o charakterze pseudopaństwowym. […] Rdzenna ziemia rosyjska i zamieszkująca ją rosyjska ludność winny być na powrót zjednoczone [z Rosją]. Obecnie kwestia ta ma szczególne znaczenie w odniesieniu do sztucznego organizmu zwanego »Ukrainą«. Zauważmy, że państwo to nigdy tak naprawdę nie istniało. Jego pojawienie się było rezultatem kryzysu rosyjskiej państwowości. Państwo to zresztą utrzymywało się przez pewien czas po prostu dzięki niemieckiej okupacji. Współczesne granice Ukrainy zostały arbitralnie wytyczone podług woli przywódców bolszewickich”.

To samo mówi Putin. W grudniu 2019 roku podczas dorocznej konferencji prasowej Putin ponownie zademonstrował, że nie przestrzega uniwersalnej i podstawowej zasady prawa międzynarodowego dotyczącej nienaruszalności granic i stwierdził, że całe północne wybrzeże Morza Czarnego i wschodnia część Ukrainy są rdzennymi terytoriami rosyjskimi.

„Co sugerował Władimir Iljicz Lenin? Zaproponował nie federację, ale konfederację. Na mocy tej decyzji grupy etniczne zostały przywiązane do określonych terytoriów i otrzymały prawo do odłączenia się od Związku Sowieckiego. […] To dość dziwna decyzja, ale już została podjęta. To jest całe dziedzictwo budowania państwa przez Władimira Iljicza Lenina, a teraz my mamy z tym kłopot” – zaznaczył.

WINNI SĄ POLACY I KATOLICY

Ale najbardziej interesujące jest to, że Putin, podobnie jak terroryści z Rosyjskiego Ruchu Imperialnego, za wyimaginowany podział „narodu rosyjskiego” obwinia… Polskę i Polaków.

„Dość już poddawania ich polonizacji i zaszczepiania im sztucznego języka, obcego rosyjskiemu ludowi. Rosji należy przywrócić sztucznie wydzielone z jej obszaru − Noworosję, Małorosję, Ukrainę Słobodzką i Ruś Czerwoną. Ostatecznie konieczne jest powstrzymanie bezczeszczenia trzeciej stolicy Rosji, »matki rosyjskich miast« – Kijowa!” – czytamy Manifeście Rosyjskiego Ruchu Imperialnego.

Te same brednie powtórzył Władimir Putin podczas rozmowy z amerykańskim reżyserem Oliverem Stone’em: „Gdy ziemie, które są dziś rdzeniem Ukrainy, dołączyły do Rosji, nikt nie myślał o sobie inaczej niż jako o Rosjaninie. Wszyscy byli prawosławni i nazywali się Rosjanami. I nie chcieli być częścią katolickiego świata, na którą to stronę »przeciągała« ich Polska. Fakt, iż Rosjanie i Ukraińcy mają wiele wspólnego, powinien pomóc w procesie integracji”.

Historyczne majaczenia Putina powtórzył nadworny błazen prezydenta Rosji Władimir Żyrinowski, twierdząc, że Imperium Rosyjskie wyzwoliło Kozaków ukraińskich spod polskiego, a Białorusinów spod litewskiego jarzma. Polityk skandalista przypomniał też, że Rosja włączyła w skład swojego terytorium również Polskę i kraje bałtyckie na drodze licznych „wojen obronnych”. Kilka lat temu, 18 marca 2018 roku, w przededniu ostatnich prezydenckich wyborów w Rosji, Żyrinowski powiedział, że: „Obywatele wybierają najwyższego władcę rosyjskiego świata. Świata, którego granic jeszcze nie wyznaczyliśmy”. Wcześniej, podczas wystąpienia przed rosyjskimi nacjonalistami na prorządowej manifestacji w Moskwie, oświadczył: „Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia”. Dobrze poinformowani powiadają, że Żyrinowski wygłasza tezy, których ze względu na swoje stanowisko nie może głośno wypowiedzieć Putin. Krótko mówiąc, „to, o czym myśli Putin, o tym mówi Żyrinowski”.​

W CHOREJ WYOBRAŹNI PUTINA POLSKA JEST KRAJEM NADWIŚLAŃSKIM

Według gospodarza Kremla rosyjska agresja militarna na Ukrainę jest tylko jednym z etapów odrodzenia imperium.

Warto jeszcze raz przypomnieć, że zachodni dyplomaci doskonale zdają sobie sprawę z apetytu rosyjskich imperialistów. Były unijny komisarz ds. stosunków zewnętrznych Chris Patten w wywiadzie dla portugalskiego „Diario de Noticias” oświadczył, że Putin wciąż dąży do przejęcia kontroli nad Polską i innymi państwami regionu. „Jego nie interesuje niepodległość państw Europy Środkowo-Wschodniej. Uważa, że powinny być one związane z Moskwą i z nikim więcej” – zaznaczył Patten.

Prawie 30 lat temu, w 1991 roku, Władimir Putin jako młody urzędnik administracji Petersburga udzielił w programie reżysera Igora Szadchana wywiadu, z którego wynika, że już wtedy myślał o wskrzeszeniu unitarnego Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. Tego poglądu nie zmienił do dziś. „Chciałbym powiedzieć o tragedii, której doświadczamy dzisiaj – tragedii rozpadu naszego państwa. To tragedia. Myślę, że to właśnie przywódcy [przewrotu bolszewickiego] z października 1917 roku podłożyli bombę z opóźnionym zapłonem pod gmach unitarnego państwa, które nazywało się Rosja. W końcu, co oni zrobili? Podzielili naszą ojczyznę na księstwa dzielnicowe, których wcześniej nie było na mapie kuli ziemskiej. Obdarzyli te księstwa rządami i parlamentami. A teraz mamy to, co mamy. Jedyne, co zrobili i w ten sposób utrzymali kraj we wspólnych granicach, to drut kolczasty. Gdy tylko drut kolczasty został usunięty, kraj się rozpadł” – powiedział 39-letni Putin.

Popatrzmy na mapę Imperium Rosyjskiego z 1914 roku. Państwa bałtyckie, Finlandia i duża część Polski przed wybuchem I wojny światowej były integralną częścią carskiej Rosji. Jeśli teraz Putin cynicznie kłamie, że „Krym to ziemia rdzennie rosyjska”, to w przyszłości może powiedzieć coś podobnego o „Kraju Nadwiślańskim” (nazwa używana przez władze Rosji carskiej na określenie Królestwa Polskiego), ponieważ zarówno Półwysep Krymski, jak i Polska zostały zajęte przez Rosję w drugiej połowie XVIII wieku. Aneksja Krymu jest precedensem, który kiedyś może uzasadnić „historyczne” roszczenia Rosji wobec Polski.

Włodzimierz Iszczuk

* Ostiariusz (ros. пономарь, grec. παραμοναριος) – pierwszy stopień niższych święceń duchownych, osoba powołana do sprawowania pieczy nad świątynią oraz dzwonienia na nabożeństwa.

ZOBACZ TAKŻE:

USA wpisały Rosyjski Ruch Imperialny na swoją listę organizacji terrorystycznych

Dzień Jedności Narodowej w Rosji. Dlaczego Rosjanie obchodzą antypolskie święto?