OBRONA POLSKIEGO SZTANDARU POD CHOCIMIEM, JULIUSZ KOSSAK, 1892

400 lat temu Rzeczpospolita potrafiła się obronić przed osmańską Turcją, do pewnego stopnia dającą się porównywać ze współczesną Rosją, czyli, z europejskiej perspektywy patrząc, antycywilizacyjną siłą, która jakkolwiek groźna, to jednak zdradzającą już pierwsze symptomy rozkładu. Różnica polega na tym, że po pierwsze w przededniu Chocimia chyba nie uchwycono jeszcze logiki owego gnilnego procesu. Inaczej też, niż dzisiaj, nie mogliśmy liczyć na pomoc supermocarstwa w postaci USA.

Dominik Szczęsny-Kostanecki

Publicysta

MOŁDAWSKO-SIEDMIOGRODZKIE PRELUDIUM

Konflikt z Turcją na początku XVII wieku w dużej mierze wywołany został przez Zygmunta III Wazę – którego rzeźbiony wizerunek wieńczy warszawską kolumnę znajdującą się na Placu Zamkowym w Warszawie. Zważmy bowiem: ów „sługa doktryn”, jak nazwał go Paweł Jasienica, nie kierował się interesem Rzeczpospolitej i nawet nie katolicyzmu, jak się zwyczajowo mówi. Gdyby bowiem był katolikiem roztropnym – roztropność należy wszak do cnót kardynalnych – powinien dążyć ku sojuszowi chociażby z gotową realnie podjąć antymuzułmańską akcję Hiszpanią. Zamiast tego robił wiele, by powiązać Polskę z Habsburgami, co w tamtym okresie i w naszej sytuacji geopolitycznej oznaczało grę na jej osłabienie.

Jako się rzekło, wojny z Półksiężycem można było uniknąć. Król polski i wielki książę litewski w jednej osobie popełnił jednak w latach 1619-1620 szereg błędów politycznych, które sprawiły, że do konfliktu ze Szwecją i Moskwą, a także do okresowych powstań kozackich dołączyła awantura z Turcją. Dodać należy, że jeśli wszyscy wrogowie Rzeczpospolitej potrafiliby w tamtym czasie współpracować – koalicja taka byłaby dla Polski mordercza, w związku z czym rozbiór naszego kraju mógł się dokonać o sto-kilkadziesiąt lat przed czasem.

Zaczęło się od decyzji Zygmunta III by, tradycyjnie wspierając Habsburgów, pokrzyżować szyki oblegającemu Wiedeń Gaborowi Bethelenowi, władcy Siedmiogrodu i lennikowi Wysokiej Porty. Za cichym przyzwoleniem króla na Siedmiogród wyprawiło się ok. 10 tysięcy Lisowczyków – doborowej polskiej jazdy, niebezpieczniej szczególnie w warunkach wojny partyzanckiej, której moudus operandi można by porównać do Kozaków, tyle że walczących konno i wciągniętych na listę płac. Lisowczycy spustoszyli Siedmiogród, co spowodowało, że Bethelen poskarżył się sułtanowi – młodemu Osmanowi II, któremu zamarzyła się wielkość Sulejmana Wspaniałego – i czym zwrócił uwagę na fakt, że Polska przechodzi do obozu Habsburgów, czyli dla Turcji wroga numer jeden.

Rok później, niejako uprzedzając nieprzyjacielskie uderzenie, do Mołdawii – będącej przedmiotem sporu między Rzecząpospolitą a Turcją – wkroczył hetman wielki koronny, Stanisław Żółkiewski. Słynna wyprawa cecorska, wskutek kumulacji zdrad i tchórzostwa przeobraziła się w wielką klęskę. Sam Żółkiewiski zginał – jego odcięta głowa została odesłana na dwór stambulski, a sam sułtan otrzymał sygnał, że Rzeczpospolita znajduje się w stanie rozkładu, a zatem jest to dogodny moment, by zadać jej cios ostateczny.

CZYTAJ WIĘCEJ NA PORTALU PAMIĘĆ HISTORYCZNA>>>