16 MAJA 1920 ROKU DOSZŁO DO SPOTKANIA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO Z SYMONEM PETLURĄ W WINNICY

Sojusz polsko-ukraiński w 1920 roku był przede wszystkim dziełem wybitnych przywódców obydwu narodów: Józefa Piłsudskiego i Symona Petlury. Kontakt korespondencyjny między nimi został nawiązany wiosną 1919 r. Spotkali się po raz pierwszy 9 grudnia 1919 r. w Warszawie. W ciągu następnych lat rozmawiali ze sobą wielokrotnie. Szczególny charakter miały ich spotkania w maju 1920 r. podczas „wyprawy kijowskiej”.

Mirosław Szumiło

Polski historyk, doktor habilitowany nauk humanistycznych

PRZECZYTAJ:

100. rocznica Wyprawy kijowskiej. Dlaczego Marszałek Piłsudski walczył o niepodległą Ukrainę?

Czynnikiem wyróżniającym te wydarzenia był fakt, iż Petlura występował wówczas jako gospodarz, witający polskiego sojusznika na wyzwolonym terytorium Ukraińskiej Republiki Ludowej. Państwo to kilka miesięcy później zostało zniszczone przez bolszewików, ale wiosną 1920 r. istniała realna szansa na utrwalenie niepodległego bytu Ukrainy.

Przekazy źródłowe, którymi dysponujemy, są dosyć skąpe. Nie znamy szczegółów rozmów prowadzonych w cztery oczy przez obydwu przywódców. Zagadnienia omawiane przez nich, okoliczności i atmosferę tych spotkań możemy jednak w ogólnych zarysach odtworzyć na podstawie relacji świadków oraz opublikowanych listów i przemówień Marszałka.

Rozpoczęta 25 kwietnia 1920 r. „wyprawa kijowska” była efektem podpisanej w nocy z 21 na 22 kwietnia „umowy politycznej pomiędzy Polską i Ukraińską Republiką Ludową, popularnie określanej jako Pakt Piłsudski-Petlura. Rząd polski uznał prawo Ukrainy do niezależnego bytu państwowego, a granice między obu państwami określono wzdłuż rzeki Zbrucz i dalej na północ do Prypeci, pozostawiając po polskiej stronie Galicję i większą część Wołynia. W odezwie do mieszkańców Ukrainy Piłsudski zapowiadał jak najszybsze wycofanie wojsk polskich: „Z chwilą gdy rząd narodowy Rzeczypospolitej Ukraińskiej powoła do życia władze państwowe, gdy na rubieży staną zastępy zbrojne ludu ukraińskiego, zdolne uchronić kraj ten przed nowym najazdem, a wolny naród sam o losach swoich stanowić będzie mocen, żołnierz polski powróci w granice Rzeczypospolitej Polskiej, spełniwszy szczytne zadanie walki o wolność ludów”.

Głównym problemem, który musieli rozwiązać sojusznicy była budowa niemal od podstaw administracji państwowej na wyzwolonych terenach i formowanie armii ukraińskiej. Władze URL napotykały przy tym na szereg przeszkód. Przede wszystkim brakowało odpowiednio przygotowanych kadr urzędniczych. Zadania nie ułatwiała z reguły bierna postawa ludności ukraińskiej, wynikająca ze zmęczenia trwającą od sześciu lat wojną. Również wkraczające Wojsko Polskie nie zawsze zachowywało się właściwie. Większość oficerów, pamiętająca walki toczone przeciwko Ukraińcom w Galicji lub będąca pod wpływem poglądów endeckich, nie rozumiała dalekosiężnych planów Piłsudskiego i potrzeby sojuszu z Petlurą. Ich samowola znacznie utrudniała współpracę z Ukraińcami. 6 maja 1920 r. Piłsudski pisał do premiera Skulskiego: „Wojsko staje się ciężarem coraz większym, drażniącym ludność i wzbudzającym coraz nieprzyjaźniejsze uczucia”.

Marszałek uznał za konieczne omówienie tych kwestii z Petlurą. 3 maja przeniósł swoją kwaterę główną z Równego do Żytomierza, gdzie urzędował na dworcu w wagonie kolejowym. 4 maja w liście do żony Aleksandry informował ją: „Jutro odwiedzam suwerena nowego państwa – Petlurę, żeby go popędzić, by pracował szybciej”. Do spotkania doszło 5 maja w oddalonym o 50 kilometrów Berdyczowie. Symon Petlura przybył tam pociągiem z Kamieńca Podolskiego.

PRZECZYTAJ:

Dokładnie 100 lat temu, 5 maja 1920 r., doszło do spotkania Marszałka Piłsudskiego z Atamanem Petlurą w Berdyczowie

Uroczyste spotkanie Marszałka Józefa Piłsudskiego na peronie dworca kolejowego w Berdyczowie, 5 maja 1920 r. / berdychiv.in.ua

Jedyny znany opis tego spotkania pozostawił pisarz Juliusz Kaden-Bandrowski. W swojej literackiej, niemal poetyckiej relacji, napisał:

Ataman schodzi po stopniach wagonu, z głową lekko ku prawemu ramieniu przechyloną. Jest średniego wzrostu, dość krępy, złotowłosy, w granatowej świtce. Oczy jego błądzą po oficerach polskich i ukraińskich. Czuję, że w tej chwili my i oni chcemy jak najlepiej – na długo i na zawsze […]. I to się właśnie wyraża w poważnym i sprężystym ukłonie wojskowym, wszystkich oficerów, którym ścielona jest cała droga Atamana od stacji aż do pociągu Naczelnego Wodza. Aż oto wyciągnęli ku sobie ręce i skłonili głowy do pocałunku. […] A mnie się zdało, że w pocałunku tym, jak gdyby na wadze najczulszej zawisła zgroza wszystkiej krwi regimentarzy i atamanów, wszystek ból długiej walki, ból dróg i bezdroży, pożaru i zniszczenia, umowy i rozłamu”.

Gen. Antoni Listowski, Symon Petlura, płk Wołodymyr Salśkyj, płk Marko Bezruczko,
oficerowie ukraińscy i polscy – Berdyczów, wyprawa kijowska, kwiecień 1920 / Narodowy Muzeum Historii Wojska Ukraińskiego

Piłsudski nie był człowiekiem nadmiernie wylewnym, toteż forma, którą nadał spotkaniu z Petlurą, była zaskakująca dla Kaden-Bandrowskiego. Zdaniem prof. Włodzimierza Sulei „był to gest pojednania, gest czyniony przez reprezentantów dwu bratnich, ale i bratnią krwią splamionych narodów. Przez ludzi, którzy zrozumieli, iż w imię przyszłości pojednanie to, ponad cieniami przeszłości czynione, jest równoznaczne z wyborem nowej, trudnej, ale i jedynej dla obydwu narodów drogi”.

Nie znamy dokładnie treści rozmowy w Berdyczowie, ale z pewnością dotyczyła ona przede wszystkim spraw związanych ze stabilizacją sytuacji politycznej na wyzwolonych terenach Ukrainy oraz planów strategicznych na przyszłość. Następnego dnia, 6 maja 1920 r., Piłsudski napisał do premiera Skulskiego list, w którym zawarł swoje refleksje i wnioski wynikające z narady z Petlurą.

Wyraził w nim przekonanie, że „bolszewicy stracą cały prawy brzeg Dniepru aż do Morza Czarnego”. Armię ukraińską zamierzał skierować do ofensywy na Odessę. Zastanawiał się jak wykorzystać główny atutu Petlury, czyli ukraińskie oddziały powstańcze działające na tyłach bolszewików: „Puszczone samopas niechybnie doprowadzą po dłuższym czasie do oczyszczenia Ukrainy od bolszewików, lecz za to kraj cały będzie niechybnie bardzo trudny do ujęcia w ręce, do jakich takich rządów”. W porozumieniu z Głównym Atamanem wydał zatem rozkaz „aby bandy z sprzed frontu odsyłano na tyły do oznaczonych z góry punktów, gdzie częściowo będą rozbrojone i odesłane do domów, częściowo wciągnięte do szeregów ukraińskiego wojska”.

PRZECZYTAJ:

Ukrainiec, który zawarł sojusz z Polakami. Rzecz o Symonie Petlurze

Wręczenie sztandaru 6 Siczowej Dywizji Strzelców. Symon Petlura, gen. Wołodymyr Salśkyj, gen. Antoni Listowski, Berdyczów 3 maja 1920. / Narodowy Muzeum Historii Wojska Ukraińskiego

Podczas spotkania 5 maja Piłsudski niewątpliwie domagał się od Petlury zintensyfikowania wysiłków w kierunku unormowania sytuacji na tyłach frontu. Stwierdził, że rząd ukraiński „pracować musi nad jakim takim skonsolidowaniem się, śpieszyć nadzwyczajnie przy ułożeniu najprymitywniejszych podwalin organizacji administracji”. W Berdyczowie ustalono także, że 16 maja Piłsudski odwiedzi Petlurę w Winnicy, dokąd w międzyczasie miały się przenieść władze Ukraińskiej Republiki Ludowej.

Powitanie na dworcu kolejowym w Winnicy według wspomnień Stanisława Lisa-Błońskiego wyglądało bardzo uroczyście:

Pociąg powoli się zbliża. Parowóz przestaje sapać i zatrzymuje się przed peronem. Kompania honorowa prezentuje broń. Orkiestra gra hymny narodowe: polski i ukraiński. Tysiące ludzi krzyczy: „Niech żyje! Niech żyje!” Okrzykom nie ma końca. Cóż za wzruszający, uroczysty moment! […] Marszałek Piłsudski wita się z Atamanem Petlurą, z ministrami Rządu ukraińskiego, z wyższymi oficerami wojsk polskich i ukraińskich. Krótkie przemówienia na dworcu, wręczenie wiązanki kwiatów i odjazd do kwatery”.

Z tego powitania pochodzą słynne fotografie i film przedstawiający Petlurę i Piłsudskiego na dworcu kolejowym salutujących przez okna w salonce. Oprócz Petlury i jego sztabu przywódcę państwa polskiego oficjalnie witał prezydent miasta oraz przedstawiciele ludności ukraińskiej, polskiej i żydowskiej z Winnicy. Spotkanie z przedstawicielami organizacji kulturalnych, oświatowych i społecznych wszystkich narodowości odbyło się następnie w Sali Balowej budynku Rady Miejskiej.

Tam padły znamienne słowa Piłsudskiego:

Polska i Ukraina przeżyły ciężką niewolę. Oba te kraje należą do tych, na których panował stały terror. Już dziecko uczono tutaj, aby trzymało na uwięzi swe myśli. Niewola i prześladowanie były stałym udziałem obydwu krajów. Wolna Polska nie może być istotnie swobodną, dopóki naokoło panuje wciąż hasło niewolniczego poddawania woli narodowej przemocy terroru. Polska, osiągnąwszy największy skarb na ziemi, tj. wolność, zdecydowała się odrzucić wszystko to, co wolności zagraża, jak najdalej od swych granic. I w błysku naszych bagnetów i naszych szabel nie powinniście widzieć nowego narzucania cudzej woli. Chcę, abyście w nim widzieli odbłysk swej wolności. Ataman wasz w pięknej swej odezwie obiecał zwołać jak najprędzej wolny sejm w wolnej Ukrainie. Szczęśliwym będę, kiedy nie ja – mały sługa swego narodu – ale przedstawiciele sejmu polskiego i ukraińskiego ustanowią wspólną platformę porozumienia. W imieniu Polski wznoszę okrzyk: Niech żyje wolna Ukraina!”.

Niejako w cieniu oficjalnego spotkania odbyła się następnie robocza konferencja Piłsudskiego z Petlurą i premierem rządu URL Izaakiem Mazepą, na której mówiono o szarej rzeczywistości. Strona ukraińska przedstawiła Piłsudskiemu memoriał w sprawie unormowania relacji w terenie. Zwrócono w nim uwagę na nadużycia dokonywanie przez oddziały Wojska Polskiego na Ukrainie: bezprawne rekwizycje i różne przykre incydenty w stosunkach między sojusznikami. Marszałek obiecał, że postara się wyeliminować te negatywne zjawiska.

Zamykającym punktem wizyty Piłsudskiego był uroczysty obiad wydany na cześć Marszałka w hotelu „Savoy” na ulicy Pocztowej (Sobornej). Opis tego zamkniętego dla publiczności spotkania zachował w pamięci obecny na nim Henryk Józewski, wówczas wiceminister spraw wewnętrznych w rządzie ukraińskim :

Pamiętam całą uroczystość. Rząd URL in corpore. Wyżsi dowódcy wojskowi. Uroczysty bankiet. Miejsce reprezentacyjne przy stole ustawionym w podkowę zajęli Petlura i Piłsudki. W pewnym momencie Petlura wstał i wygłosił na cześć Piłsudskiego dłuższe przemówienie. Petlura – wódz Ukrainy – przemawiał z niezwykłym talentem, mówił wzruszająco, z właściwą Ukraińcom uczuciowością, z polotem. Mówił o Piłsudskim, wodzu Polski, o ukraińsko-polskim braterstwie, o pomocy polskiej w walce o wolność Ukrainy. Słów Petlury słuchano z otwartym sercem. Nie było to urzędowe, formalne, zdawkowe. Było w tym coś z tchnienia prawdy.

Po pewnym czasie głos zabrał Piłsudski. Słuchano go w największym napięciu – słuchano jak objawienia, jak wyroku. Piłsudski mówił o polsko-ukraińskim sojuszu, o braterstwie broni, o walce Ukrainy o wolność i pomoc w walce tej Polski, wreszcie o czekającym Ukrainę wysiłku utrzymania swej wolności, o gromadzeniu własnych sił w obronie przed atakami wroga”.

Z pewnością nie wszystkie problemy we wzajemnych relacjach zostały wyeliminowane, ale śmiało można stwierdzić, że spotkaniom Piłsudskiego i Petlury w maju 1920 r. towarzyszył duch pojednania polsko-ukraińskiego. Niestety zabrakło czasu dla umocnienia się Ukraińskiej Republiki Ludowej. Kontrofensywa bolszewicka, przełamanie linii frontu przez Armię Konną Siemiona Budionnego i błędy polskich dowódców spowodowały, że już na początku czerwca rozpoczął się wymuszony odwrót sił sprzymierzonych z Ukrainy. Petlura nie zdążył sformować silniejszej armii, a „wyprawa kijowska” zakończyła się porażką.

Dziś, gdy toczy się niełatwy dialog polsko-ukraiński w kwestiach dotyczących historii, powinniśmy szczególnie pamiętać o dwóch wybitnych przywódcach, którzy wytyczyli szlak wiodący do porozumienia i pojednania.

dr hab. Mirosław Szumiło dla Jagiellonia.org