Zbrodniarz wojenny Władimir Putin nie ograniczy się agresją przeciwko Ukrainie. Krwawy dyktator chce przywrócić granice Imperium Rosyjskiego i przejąć kontrolę nad wieloma krajami europejskimi. Lista potencjalnych ofiar agresji Putina obejmuje nie tylko Estonię, Łotwę i Litwę, ale także Polskę, Słowację, Węgry, Bułgarię, Rumunię i Mołdawię

Tą opinię wyraził amerykański dyplomata Robert Pearson w artykule opublikowanym na łamach The Hill.

„Wiemy, że jeśli Putin przeżyje, zrobi wszystko, co możliwe, aby przenieść i wzmocnić rosyjską obecność wojskową jak najdalej na zachód” – powiedział dyplomata. Gdy Putin straci wpływy na Ukrainie, wtedy zmusi Mińsk do większej uległości wobec Moskwy i sprawi, że obecność rosyjskiego wojska stanie się półstała, tak jak ma to miejsce w Syrii i Kazachstanie. Kremlowski dyktator zintensyfikuje też działania w Kaliningradzie i wzdłuż rosyjskich granic nad Bałtykiem jako narzędzie zastraszania wobec bałtyckich państw NATO, Polski i Niemiec, zaznaczył Pearson.

Dyplomata podkreślił, że zadaniem NATO jest określenie, jak będzie wyglądał system bezpieczeństwa w Europie po zakończeniu rosyjskiej agresji na Ukrainie. W przeciwnym razie Rosja będzie nadal próbowała zastraszyć i grozić wszystkim państwom frontowym NATO, które tworzą wklęsły łuk w sercu Europy od podejść bałtyckich od Petersburga do ujścia Dunaju, zaznaczył.

Amerykański dyplomata zwrócił też uwagę na fakt, że Putin dąży do odzyskania stalinowskiej strefy wpływów w Europie i przypomniał, iż w grudniu 2021 r. Putin nalegał nie tylko na gwarancjach, że ani Ukraina, ani inne kraje byłego Związku Sowieckiego nie przystąpią do NATO, ale także, że Sojusz usunie swoją obecność wojskową z państw członkowskich Sojuszu w Europie Wschodniej, takich jak Polska, Rumunia i państwa bałtyckie i zrezygnuje z rozmieszczenia wojsk NATO poza Europą Zachodnią.

Pearson zauważył, że antyrosyjskie sankcje nie będą zwycięstwem Stanów Zjednoczonych ani Sojuszu, jeśli nie zmuszą Putina do wycofania swoich wojsk z terytorium suwerennej Ukrainy. Będzie to sygnał, że Zachodowi nie wystarczy „grać defensywnie”. Zadaniem NATO i Unii Europejskiej jest odnowienie obietnicy, która motywowała naszą dyplomację od zakończenia zimnej wojny — zbudowania Europy jednolitej i wolnej, pisze amerykański dyplomata.

Przypomnijmy, w połowie marca przeprowadzono sondaż, z którego wynikało, że w Rosji 86,6% obywateli popiera inwazję armii Putina na terytorium krajów UE. Zdecydowana większość Rosjan chciałaby widzieć Polskę, Estonię, Litwę i Łotwę jako kolejne potencjalne ofiary rosyjskiej agresji.

PRZECZYTAJ:

Polityka ustępstw i „nieprowokowania” Rosji jeszcze bardziej rozzuchwala Putina!

KOMENTARZ REDAKCJI

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org prawie codziennie ostrzegał przed takimi planami putinowskiej Rosji od 2014 roku. Od wielu lat nasz portal bije na alarm, aby zwrócić uwagę na poważne zagrożenia dla ładu światowego oraz bezpieczeństwa europejskiego i globalnego ze strony putinowskiej Rosji.

Wielokrotnie ostrzegaliśmy, że Rosja opracowuje szczegółowy plan agresji i terroru wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W tym stwierdzeniu nie ma najmniejszej przesady. O istnieniu takiego planu świadczą liczne odtajnione dane ukraińskiej i zachodnich agencji wywiadu, a także nagminne wypowiedzi samych rosyjskich strategów, polityków oraz wielokrotne publikacje kremlowskich propagandystów, którzy ostatnio zaczęli już siać histerię na temat konieczności „denazyfikacji” Polski. I to nie przypadek. Rzeczywiście, w ultimatum, jakie rosyjski MSZ w grudniu ubiegłego roku wysunęło do USA i NATO, pojawia się żądanie rozbrojenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej, czyli przywrócenia Moskwie stalinowskiej strefy wpływów na Starym Kontynencie.

Putin marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego w granicacj z 1914 r. Władimir Żyrinowski, nadworny błazen Putina, w przededniu wyborów prezydenckich w 2018 roku powiedział: „Obywatele wybierają najwyższego władcę rosyjskiego świata. Świata, którego granic jeszcze nie wyznaczyliśmy”. Wcześniej, podczas wystąpienia przed rosyjskimi nacjonalistami na prorządowej manifestacji w Moskwie, oświadczył: „Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia”. Z kolei czołowy rosyjski geopolityk Aleksander Dugin z maniakalnym uporem powtarza, że „Na kontynencie euroazjatyckim dla Polski nie ma miejsca”.

I gdyby nie Rewolucja Godności i zaciekła walka Ukraińców o wolność i niepodległość podczas zakrojonej na wielką skalę rosyjskiej agresji na Ukrainę, Putin już dawno napisałby artykuł pod warunkowym tytułem „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica. O słowiańskiej jedności Rosjan i mieszkańców rosyjskiego Kraju Nadwiślańskiego” ze wszystkimi wynikającymi z tego faktu konsekwencjami…

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE:

Trzecie Imperium. O czym marzy gospodarz Kremla?

Wróg u bram. Kreml chce zniszczyć Polskę i podbić Europę

Putin usiłuje zdestabilizować Europę i wskrzesić strefę wpływów ZSRR

Aleksandr Dugin: Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma

Nowy pakt Ribbentrop-Mołotow? Szaman Putina ujawnia plany Kremla

Żyrinowski: Los krajów bałtyckich i Polski jest przesądzony. Zostaną zmiecione. Nic tam nie pozostanie

Antypolonizm. Zwyczajny rosyjski faszyzm. Taką przyszłość dla Polski przygotowywała Rosja

Raport: Rosja prowadzi wojnę hybrydową przeciwko Zachodowi. Europa Wschodnia na celowniku Kremla