Putin uzasadnił krwawe podboje ziem przeznaczeniem Rosji. Porównał siebie do cara Piotra I Wielkiego i przyznał, że brutalny podbój sąsiednich krajów to „sens istnienia” państwa rosyjskiego.

Rosyjski zbrodniarz wojenny Władimir Putin nie ukrywa już swoich prawdziwych motywów i celów. 10 czerwca po zwiedzeniu wystawy „Piotr I. Narodziny imperium”, poświęconej 350. rocznicy urodzin cara Rosji, przywódca państwa agresora przyznał, że krwawa i brutalna polityka „zbierania ziem” przez władców Moskwy inspiruje go do agresji w stosunku do sąsiednich krajów.

Sądząc po emocjonalnej wypowiedzi Putina, uważa on politykę rozpalania agresywnych wojen i masakr niewinnych ludzi za absolutnie normalną praktykę. W jego zachowaniu i wypowiedziach nie widać najmniejszego śladu żalu czy skruchy za ciężkie zbrodnie przeciwko ludzkości, które ostatnio zostały popełnione na jego rozkaz. Co więcej, degradacja krwawego rosyjskiego dyktatora osiągnęła już taki stopień, że jest on wręcz dumny z odrażających czynów podejmowanych przeciwko sąsiednim krajom i narodom.

„Wydawałoby się, że [Piotr I Wielki] był w stanie wojny ze Szwecją, coś im zabierał… Niczego nie zabierał! Przywracał! […] To samo dotyczy kierunku zachodniego, dotyczy to… jego pierwszych kampanii tam. […] Przywracał ich, wzmacniał. On to zrobił. Nam też przypadł los, by przywracać i wzmacniać. Jeśli przyjmiemy za fakt, że te podstawowe wartości stanowią podstawę naszego istnienia, to z pewnością udało nam się sprostać stojącym przed nami wyzwaniom” – powiedział słabo wykształcony, zestarzały i otępiały dyktator, który też chce przejść do historii jako „zbieracz ziem ruskich”.

Innymi słowy, kremlowski łotr otwarcie przyznał, że okrutne, agresywne wojny i ludobójstwo sąsiednich narodów to „podstawowa wartość” i „sens istnienia” rosyjskiego imperium zła – antycywilizacji, która przelewa krew niewinnych ludzi oraz sieje śmierć, żal, ból i cierpienie na naszej planecie.

To bardzo niebezpieczna retoryka. Bo jeśli inne kraje pójdą tą samą drogą i będą kierować się takimi samymi subiektywnymi interpretacjami historycznymi, świat pogrąży się w chaosie regionalnych konfliktów i wojen lokalnych. Co więcej, sama Rosja może być obiektem roszczeń terytorialnych. Dlatego rażące łamanie norm prawa międzynarodowego może w przyszłości obrócić się przeciwko samej Rosji.

PRZECZYTAJ:

Rosyjskie imperium zbudowano na kościach wielu narodów

„DUMA NARODOWA” SIERGIEJA ŁAWROWA

Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, w wywiadzie udzielonym telewizji BBC szczerze wyznał, że przyczyną okrutnej i niesprowokowanej wojny reżimu Putina przeciwko Ukrainie jest… „duma narodowa”. Innymi słowy, szef dyplomacji terrorystycznego państwa agresora otwarcie i publicznie zadeklarował neonazistowskie motywy kremlowskiego zbrodniarza wojennego, który rozpalił najokrutnieszą wojnę w Europie od czasów II wojny światowej.

„Gdyby tylko nie było wojny” – to zdanie jest głęboko zakorzenione w narodzie rosyjskim. Ale równie mocno jest w nim zakorzeniona duma, nazywana przez nas poczuciem własnej wartości, którego przy waszym wsparciu starają się pozbawić wszystkich Rosjan na Ukrainie – powiedział rosyjski zbrodniarz wojenny, odpowiadając na pytanie dziennikarza o powody niesprowokowanej rosyjskiej agresji przeciwko pokojowemu, tolerancyjnemu i demokratycznemu sąsiadowi.

Ci dranie nazywają „dumą narodową” najgorsze zbrodnie, których nawet naziści nie popełnili – zastraszanie słabych: masakry, tortury i gwałty na kobietach i dzieciach, bombardowanie miast, dzielnic mieszkalnych, szkół, szpitali położniczych i obiektów kulturalnych. „Dumą narodową” te szumowiny nazywają najbardziej obrzydliwe i nikczemne instynkty i czyny pogardzane przez całą ludzkość: bezczelne kłamstwo, sadystyczne okrucieństwo i haniebne tchórzostwo, które objawia się tym, że atakują wyłącznie najsłabszych. Innymi słowy, rosyjscy zbrodniarze wojenni nazywają „dumą narodową” wszystkie te haniebne i ohydne rzeczy, które w każdym normalnym społeczeństwie, we wszystkich zakątkach naszej planety, uważane są za powód do wstydu.

DLACZEGO ROSJANIE STRACILI LUDZKĄ TWARZ?

Pamięć historyczna Rosji opiera się na kulcie obrzydliwych łotrów, którzy w imię tak zwanego „zbierania ziem ruskich” dokonali najbardziej przeokropnych zbrodni przeciwko ludzkości. Sadystycznie okrutny maniak Iwan Groźny ze swoimi oprycznikami, podły i okrutny morderca Piotr I Wielki oraz krwawy bezwzględny dyktator Józef Stalin – to kultowe postacie historyczne rosyjskiego panteonu. Świadomość polityczna Rosjan kształtuje się pod wpływem narracji, która usprawiedliwia najbardziej potworne i podłe zbrodnie w imię ekspansji terytorialnej i zajęcia nowych terytoriów. Dlatego wzorem do naśladowania dla Putina są bestialsko okrutni łajdacy, którzy popełnili najbardziej odrażające zbrodnie w celu przejęcia nowych terytoriów dla rosyjskiego imperium zła.

PRZECZYTAJ:

Kliczko szydzi z Putina. Mer Kijowa unieważnił dekret księcia kijowskiego o założeniu Moskwy

Krym nigdy nie był rosyjski! Półwysep został okupowany przez Rosję dopiero pod koniec XVIII wieku, Polska była zajęta w tym samym czasie

KOMENTARZ REDAKCJI

Od wielu lat nasz portal bije na alarm, aby zwrócić uwagę na poważne zagrożenia dla ładu światowego oraz bezpieczeństwa europejskiego i globalnego ze strony putinowskiej Rosji.

Prawie 30 lat temu, w 1991 roku, Władimir Putin jako młody urzędnik administracji Petersburga udzielił w programie reżysera Igora Szadchana wywiadu, z którego wynika, że już wtedy myślał o wskrzeszeniu unitarnego Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. I do tego celu z maniakalnym wręcz uporem dąży przez całe życie.

„Chciałbym powiedzieć o tragedii, której doświadczamy dzisiaj – tragedii rozpadu naszego państwa. To tragedia. Myślę, że to właśnie przywódcy [przewrotu bolszewickiego] z października 1917 roku podłożyli bombę z opóźnionym zapłonem pod gmach unitarnego państwa, które nazywało się Rosja. W końcu, co oni zrobili? Podzielili naszą ojczyznę na księstwa dzielnicowe, których wcześniej nie było na mapie kuli ziemskiej. Obdarzyli te księstwa rządami i parlamentami. A teraz mamy to, co mamy. Jedyne, co zrobili i w ten sposób utrzymali kraj we wspólnych granicach, to drut kolczasty. Gdy tylko drut kolczasty został usunięty, kraj się rozpadł” – powiedział w programie Szadchana 39-letni Putin.

Innymi słowy, młody aparatczyk marzył o odrodzeniu unitarnego Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. I tak było przez całe życie. Potwierdzają to wszystkie jego późniejsze wypowiedzi i działania, jako prezydenta Rosji. Putin nie może pogodzić się z niepodległością krajów, które przed 1914 rokiem były częścią jednolitej carskiej Rosji. Wielokrotnie powtarzał tezy, które o tym świadczą.

Według Putina rosyjska agresja militarna na Ukrainę jest tylko jednym z etapów odrodzenia imperium rosyjskiego.

Zachodni dyplomaci doskonale zdają sobie sprawę z apetytu rosyjskich imperialistów. Były unijny komisarz ds. stosunków zewnętrznych Chris Patten w wywiadzie dla portugalskiego „Diario de Noticias” oświadczył, że Putin wciąż dąży do przejęcia kontroli nad Polską i innymi państwami regionu. „Jego nie interesuje niepodległość państw Europy Środkowo-Wschodniej. Uważa, że powinny być one związane z Moskwą i z nikim więcej” – zaznaczył Patten.

Jeśli spojrzeć na plany Putina, odwołując się do historii, łatwo przewidzieć, że jego następnym krokiem mogą być roszczenia wobec prawobrzeżnej Ukrainy i Polski, których tereny były częścią imperium rosyjskiego w okresie panowania Katarzyny II, i to zaraz po zajęciu Krymu oraz Dzikich Pól nad Morzem Czarnym.

Popatrzmy na mapę Imperium Rosyjskiego z 1914 roku. Państwa bałtyckie, Finlandia i duża część Polski przed wybuchem I wojny światowej były integralną częścią carskiej Rosji. Jeśli teraz Putin cynicznie kłamie, że „Krym to ziemia rdzennie rosyjska”, to w przyszłości może powiedzieć coś podobnego o „Kraju Nadwiślańskim” (nazwa używana przez władze Rosji carskiej na określenie Królestwa Polskiego), ponieważ zarówno Półwysep Krymski, jak i Polska zostały zajęte przez Rosję w drugiej połowie XVIII wieku. Aneksja Krymu jest precedensem, który kiedyś może uzasadnić „historyczne” roszczenia Rosji wobec Polski.

Władimir Żyrinowski, nadworny błazen Putina, w przededniu wyborów prezydenckich w 2018 roku powiedział: „Obywatele wybierają najwyższego władcę rosyjskiego świata. Świata, którego granic jeszcze nie wyznaczyliśmy”. Wcześniej, podczas wystąpienia przed rosyjskimi nacjonalistami na prorządowej manifestacji w Moskwie, oświadczył: „Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia”. Z kolei czołowy rosyjski geopolityk Aleksander Dugin z maniakalnym uporem powtarza, że „Na kontynencie euroazjatyckim dla Polski nie ma miejsca”.

Ten bardzo niebezpieczny światopogląd imperialny niesie ze sobą poważne zagrożenie dla Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Zniekształcona przez Putina historia podważa podstawy prawa międzynarodowego i cały globalny system bezpieczeństwa.

Wielokrotnie ostrzegaliśmy, że Rosja opracowuje szczegółowy plan agresji i terroru wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W tym stwierdzeniu nie ma najmniejszej przesady. O istnieniu takiego planu świadczą liczne odtajnione dane ukraińskiej i zachodnich agencji wywiadu, a także nagminne wypowiedzi samych rosyjskich strategów, polityków oraz wielokrotne publikacje kremlowskich propagandystów, którzy ostatnio zaczęli już siać histerię na temat konieczności „denazyfikacji” Polski. I to nie przypadek. Rzeczywiście, w ultimatum, jakie rosyjski MSZ w grudniu ubiegłego roku wysunęło do USA i NATO, pojawia się żądanie rozbrojenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej, czyli przywrócenia Moskwie stalinowskiej strefy wpływów na Starym Kontynencie.

Putin marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego w granicacj z 1914 r. Władimir Żyrinowski, nadworny błazen Putina, w przededniu wyborów prezydenckich w 2018 roku powiedział: „Obywatele wybierają najwyższego władcę rosyjskiego świata. Świata, którego granic jeszcze nie wyznaczyliśmy”. Wcześniej, podczas wystąpienia przed rosyjskimi nacjonalistami na prorządowej manifestacji w Moskwie, oświadczył: „Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia”. Z kolei czołowy rosyjski geopolityk Aleksander Dugin z maniakalnym uporem powtarza, że „Na kontynencie euroazjatyckim dla Polski nie ma miejsca”.

I gdyby nie Rewolucja Godności i zaciekła walka Ukraińców o wolność i niepodległość podczas zakrojonej na wielką skalę rosyjskiej agresji na Ukrainę, Putin już dawno napisałby artykuł pod warunkowym tytułem „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica. O słowiańskiej jedności Rosjan i mieszkańców rosyjskiego Kraju Nadwiślańskiego” ze wszystkimi wynikającymi z tego faktu konsekwencjami…

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE:

Putin marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego

Trzecie Imperium. O czym marzy gospodarz Kremla?

Putin przyznał, że brutalny podbój sąsiednich krajów to „sens istnienia” Rosji

Dzień Jedności Narodowej w Rosji. Dlaczego Rosjanie obchodzą antypolskie święto?

Rzym nasz! Kreml usiłuje uzasadnić swoje roszczenia do dziedzictwa cywilizacji europejskiej