W ostatnich latach Ukraina wymknęła się z rosyjskiej strefy wpływów. Największy wpływ miały na to dwa wydarzenia: rewolucja na Majdanie, która spowodowała polityczne uniezależnienie Kijowa od Kremla, oraz tomos patriarchy Konstantynopola, który spowodował zrzucenie przez ukraińskie prawosławie swej kanonicznej zależności od patriarchatu moskiewskiego – pisze na łamach portalu wPolityce.pl Grzegorz Górny.

Te dwa wydarzenia, stanowiące kamienie milowe ukraińskiej niepodległości, są jednak za prezydentury Wołodymyra Zełenskiego coraz bardziej minimalizowane. W podważaniu ich sensu wyróżnia się zwłaszcza Państwowe Biuro Śledcze, którego wiceszefem został Ołeksandr Bibikow – były adwokat Wiktora Janukowycza, przebywającego po swej ucieczce z Kijowa na terenie Rosji.

W kwietniu funkcjonariusze Państwowego Biura Śledczego wkroczyli z nakazem rewizji do domu Tetiany Czornowoł – znanej dziennikarki śledczej, działaczki antykorupcyjnej i byłej deputowanej do ukraińskiego parlamentu. To właśnie ona była jednym z przywódców rewolucji na Majdanie, stając się symbolem owego zrywu. Za swe zaangażowanie płaciła wysoką cenę. Najpierw została brutalnie pobita przez ludzi Janukowycza, później na froncie w Donbasie zginął jej mąż.

Teraz dochodzi kolejna pozycja na tym rachunku. Państwowe Biuro Śledcze oskarżyło bowiem Tetianę Czornowoł o popełnienie podczas rewolucji na Majdanie szeregu przestępstw, m.in. umyślnego zabójstwa człowieka (za co grozi dożywocie), organizacji masowych zamieszek prowadzących do śmierci ludzi (15 lat więzienia), umyślnego ciężkiego uszkodzenia ciała (10 lat więzienia), pozbawienia wolności lub porwania człowieka (5 lat więzienia), utrudniania działalności Partii Regionów – ugrupowania, na czele którego stał wówczas Wiktor Janukowycz (3 lata więzienia) itd.

Ponad sześć lat po dramatycznych wydarzeniach na kijowskim Majdanie nie został ukarany żaden z OMON-owców czy snajperów, którzy strzelali do protestujących. Nie poniósł odpowiedzialności nikt, kto zabił sto osób należących do tzw. Niebieskiej Sotni. Jedyną oskarżoną okazuje się nagle kobieta, której twarz stała się jedną z ikon zwycięskiej rewolucji.

PRZECZYTAJ:

Przywódcy Konfederacji chcą, by Polska poszła drogą Ukrainy? Wielowektorowa i wielobiegunowa polityka skończy się wojną

W zeszłym tygodniu z kolei Państwowe Biuro Śledcze ujawniło, iż od ośmiu miesięcy prowadzi śledztwo w sprawie dotyczącej „rozniecania nienawiści religijnej poprzez otrzymanie tomosu i stworzenie Prawosławnej Cerkwi Ukrainy”. Podejrzanym jest były prezydent Petro Poroszenko, który uczestniczył aktywnie w uzyskaniu przez ukraińskie prawosławie autokefalii z Konstantynopola.

To, co jeszcze niedawno było powodem do dumy i chwały dla całego narodu, nagle stało się działaniem nagannym i przedmiotem śledztwa. Uniezależnienie ukraińskiego prawosławia od patriarchatu moskiewskiego nazwane zostało przez organy ścigania „rozniecaniem nienawiści religijnej”.

Być może Czornowoł nie zostanie skazana. Być może Poroszenko nie zostanie oskarżony. Być może. Sygnał został jednak wysłany. Za prezydentury Zełenskiego odbywa się symboliczna delegitymizacja fundamentów ukraińskiej niezależności od Rosji. Dokonuje się podważanie godnościowych fundamentów geopolitycznej zmiany powstałej po rewolucji na Majdanie. Następne etapy tego procesu zapewne przed nami.

Grzegorz Górny, wPolityce.pl

ZOBACZ TAKŻE:

Realizacja scenariusza Kremla na Ukrainie jest w pełnym toku

Prawosławny dżihad. Jako pierwszy, krew na wschodzie Ukrainy przelał ostiariusz Ławry Peczerskiej

Ukraina powraca do „starych złych czasów” – amerykańscy eksperci o powołaniu nowego prokuratora generalnego Ukrainy

Kraje G7 surowo krytykują władze ukraińskie – ingerencja w działalność niezależnych organów antykorupcyjnych jest niedopuszczalna

Radio Wolna Europa: Podczas tajnej wizyty w Omanie Wołodymyr Zełenski mógł spotykać się z powiernikiem Putina Nikołajem Patruszewem