„Dzisiaj podnosimy hasło polityki wielowektorowej i wielobiegunowej. Bo świat jest wielobiegunowy. Drodzy rządzący! Spójrzcie na Węgry i na politykę Viktora Orbána, skoro chcieliście mieć Budapeszt w Warszawie. Otwórzcie oczy!” – powiedział jesienią ubiegłego roku poseł Konfederacji Robert Winnicki z trybuny Sejmu RP. No właśnie! Otwórzmy oczy i zobaczmy, do czego doprowadziłaby polityka wielowektorowa i wielobiegunowa. Mamy wspaniały przykład – Ukrainę. Sytuacja w tym kraju doskonale ilustruje, do czego może doprowadzić strategia, jaką Polsce proponują politycy Konfederacji.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Model podboju hybrydowego opracowano w Rosji i przy udziale jej agentów na Ukrainie. Jest to uniwersalny model dla wszystkich państw Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Węgier i Polski. Jednak geograficznie najbliższym sąsiadem Rosji jest Ukraina, dlatego model ten jest wdrażany właśnie tam.

WIELOWEKTOROWA UKRAINA

Przez wiele lat Ukraina prowadziła wielowektorową i wielobiegunową politykę zagraniczną. W rezultacie nie została członkiem NATO, czyli nie jest objęta parasolem bezpieczeństwa struktur euroatlantyckich. Walka na linii prozachodni reformatorzy – siły prorosyjskie doprowadziła do eskalacji cywilizacyjnego i geopolitycznego konfliktu na Ukrainie, do chaosu, destabilizacji i osłabienia państwa ukraińskiego.

Polityka wielowektorowa jest wynalazkiem Rosji i jej agentów w celu powstrzymania rozszerzenia NATO, tj. zachodniej strefy bezpieczeństwa. Kraje, które nie przystąpiły do NATO, pogrążyły się w konfliktach zbrojnych wywołanych przez Rosję. Ukraina, Gruzja, Mołdawia, kraje bałkańskie… Wojny wybuchły prawie we wszystkich państwach sąsiadujących z Rosją, które nie są członkami NATO, czyli w państwach prowadzących politykę wielowektorową i wielobiegunową.

Od pierwszych dni niepodległości Ukrainy rosyjscy agenci (z KGB) prowadzili ukrytą wojnę hybrydową przeciwko niej – zachęcali do korupcji, manipulowali opinią publiczną, podsycali kłótnie i niezgodę, niszczyli państwo, gospodarkę i armię. Wszystkie te działania spowodowały, że Ukraina nie była w stanie przeprowadzić niezbędnych reform, które otwarłyby jej drogę do struktur euroatlantyckich. W rezultacie zaś prowadzonej przez nią polityki wielowektorowości i wielobiegunowości Rosja mogła swobodnie, bez żadnych przeszkód ze strony służb ukraińskich, tworzyć rozgałęzioną sieć organizacji i ugrupowań wrogich ukraińskiej niepodległości i jej euroatlantyckiemu wyborowi i przygotowywała warunki dla rozpętania wojny na jej terytorium.

ROSYJSKA STRATEGIA WOBEC UKRAINY I POLSKI

„Ukraina nie jest nawet państwem! Czym jest Ukraina? Część jej terytorium to Europa Wschodnia, a część, i to znacząca, podarowana została przez nas” – powiedział zirytowany Putin w kierunku prezydenta USA George’a W.Busha podczas dyskusji na zamkniętym spotkaniu NATO-Rosja w kwietniu 2008 roku.

Znany rosyjski geopolityk Aleksandr Dugin w monografii „Podstawy geopolityki. Geopolityczna przyszłość Rosji” zaproponował sprowokowanie geopolitycznej dekompozycji Ukrainy, czyli dokonanie federalizacji i rozczłonkowania jej na szereg wrażliwych i zależnych od Moskwy terytoriów. W tej samej książce zdefiniował następujący cel: zniszczyć „kordon sanitarny”, przede wszystkim państwo polskie, a następnie wszystkie niepodległe kraje Europy Wschodniej.

„Rosja musi zniszczyć »kordon sanitarny« utworzony z małych, gniewnych i historycznie nieodpowiedzialnych narodów i państw, z maniakalnymi roszczeniami i niewolniczym uzależnieniem od talassokratycznego [morskocentrycznego] Zachodu. W roli takiego »kordonu sanitarnego« tradycyjnie występuje Polska i kraje Europy Wschodniej… Celem Eurazji jest, aby ta bariera nie istniała” – napisał Dugin.

„Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma. […] Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno-geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana istnieniem niepodległego państwa polskiego w żadnej postaci. Nie jest też zainteresowana istnieniem Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityki” – zaznaczył autor monografii, która została opublikowana przy wsparciu Wydziału Strategii Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej i otrzymała rekomendację, jako podręcznik dla tych, którzy podejmują decyzje w najważniejszych sferach życia politycznego.

Rosyjscy szowiniści marzą o podbiciu i rusyfikacji narodu polskiego, o całkowitym zniszczeniu polskiej tożsamości i kultury. Chcą unicestwić samego ducha wolności i godności Polaków.

„Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia” – powiedział niedawno wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej Władimir Żyrinowski podczas wystąpienia przed nacjonalistami na prorządowej manifestacji w Moskwie.

SUWALSKA REPUBLIKA LUDOWA?

Jak może wyglądać próba wywołania w Polsce konfliktu podobnego do tego, jaki wybuchł wiosną 2014 roku na Ukrainie, opisuje „ekspert” Władimir Ołenczenko na łamach rosyjskiego portalu pravda.ru. „W odpowiedzi na pomysł Polaków przeprowadzenia referendum w obwodzie kaliningradzkim należy odpowiedzieć pomysłem przeprowadzenia referendum w polskich Suwałkach, gdzie ludność jest zmęczona polskim totalitaryzmem” – grozi Ołenczenko. Warto dodać, że w Polsce nikt poważny nie zgłaszał żadnego pomysłu przyłączenia obwodu kaliningradzkiego.

Aby sprowokować konflikt, Rosjanie wykorzystali komentarze czytelników do artykułu pt. „Koronawirus odcina obwód kaliningradzki” opublikowanego przez „Gazetę Wyborczą”. W komentarzach pod tekstem pojawiły się zdania: „Zawsze można zrobić referendum, może mieszkańcy będą chcieli przyłączenia do Polszy” oraz „Lepiej by im było, gdyby Królewiec przyłączyć do Polski”. Na ich podstawie rosyjskie media zaczęły szerzyć histerię, że niby „Polacy chcą przyłączenia obwodu kaliningradzkiego do Polski”. Wykorzystując falę oburzenia, Ołenczenko zasugerował, że można zorganizować coś na wzór samozwańczej „Donieckiej Republiki Ludowej” w Suwałkach.

Na pierwszy rzut oka te pomysły mogą wydawać się niepoważne. Lecz tak samo niepoważna wydawała się zaledwie pół roku przed wybuchem wojny w Donbasie nieliczna grupka trzymająca flagi Republiki Donieckiej. Bo przecież na początku jesieni 2013 roku nikt nie był w stanie sobie wyobrazić rozpoczęcia tak krwawej wojny na wschodzie Ukrainy.

Aby zorganizować konflikt zbrojny w Polsce, Rosjanom brakuje jednej rzeczy – prowadzenia przez Polskę polityki wielowektorowej i wielobiegunowej, czyli rezygnacji z dotychczasowego strategicznego partnerstwa polsko-amerykańskiego i faktycznego opuszczenia NATO. Dlatego warto dziś uważnie przyglądać się działalności polityków Konfederacji, którzy proponują fatalne rozwiązania w zakresie bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Ponieważ jutro może już być za późno…

Włodzimierz Iszczuk

ZOBACZ TAKŻE:

Prorosyjska prawica. Pożyteczni idioci Putina podkopują polską państwowość

Orientacja prorosyjska jest opcją zdrady. Wolność słowa czy wolność kłamstwa?

To jest wojna! Propaganda antyamerykańska jest częścią wojny informacyjnej przeciwko Polsce