Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan wezwał prezydenta Rosji Władimira Putina, by nie popierał syryjski reżim i nie utrudniał działań sił tureckich w prowincji Idlib. Dodał też, że Ankara gotowa twarzą w twarz poradzić sobie z siłami syryjskiego dyktatora Baszara al-Asada, który czyni ludobójstwo na własnym narodzie.

„Syryjskie pytanie w żadnym wypadku nie jest awanturą lub chęcią zajęcia terytorium. Weszliśmy tam nie na zaproszenie al-Asada, ale na zaproszenie narodu syryjskiego. I dopóki naród nie zaprosi nas do wyjścia, nie odejdziemy stamtąd. Powiedziałem Putinowi: zostawcie nas z reżimem [Baszara al-Asada] twarzą w twarz, sami zrobimy to, co jest potrzebne. Zniszczyliśmy ponad 2 100 syryjskich wojskowych, 300 jednostek pojazdów wojskowych, siedem składów chemicznych. I będziemy nadal ich niszczyć”.

Recep Tayyip Erdogan

Prezydent Turcji

Podkreślił też, że Ankara kontynuuje wysiłki na rzecz utworzenia strefy bezpieczeństwa na głębokość 30 km wzdłuż całej granicy syryjskiej, informuje Anadolu.

Departament Stanu USA oświadczył, że wspiera „naszego sojusznika z NATO, Turcję”. Z kolei, sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg w rozmowie telefonicznej z ministrem spraw zagranicznych Turcji Mevlutem Cavusoglu „potępił trwające zmasowane bombardowania dokonywane prze syryjski reżim i jego sojusznika Rosję w prowincji Idlib”. Jednocześnie Stoltenber wezwał wszystkie strony konfliktu do deeskalacji i uniknięcia pogorszenia „straszliwej sytuacji humanitarnej w regionie”. Solidarność z Turcją wyraziła też Wielka Brytania. Bombardowania „reżimu i jego sojuszników” prowadzące do humanitarnej katastrofy w Idlib potępiła też w ONZ Francja.

PRZECZYTAJ:

Rosjanie niszczą szkoły i szpitale w Idlib – Warsaw Institute

Przypomnijmy, według Erdogana, w Turcji przebywa obecnie 3,7 miliona uchodźców z Syrii. Ponadto 1,5 miliona Syryjczyków znajduje się obecnie w pobliżu granicy z Turcją, a 4 miliony uchodźców zmierzają w kierunku granicy syryjsko-tureckiej.

„Nasz kraj nie jest w stanie poradzić sobie z nową falą uchodźców”

– powiedział turecki prezydent.

Prowincja Idlib na północnym zachodzie Syrii jest jedną z czterech stref deeskalacji uzgodnionych przez Rosję, Turcję i Iran podczas szczytu w Astanie w Kazachstanie. W 2018 roku sprzymierzeńcy Putina z Asadem na czele stopniowo zaczęli odzyskiwać kontrolę nad tym terytorium. Scenariusz był identyczny z działaniami w innych prowinacjach: wojska irańsko-syryjskie oblegały przyczółki kontrolowane przez siły antyrządowe, a rosyjskie lotnictwo całkowicie niszczyło syryjskie miasta.

Wyjątkowość prowincji Idlib wyraża się w tym, że po zdobyciu stref deeskalacji we Wschodniej Gucie i w prowincji Dara jednostki wojskowe opozycji, które zgodziły się na rozejm, zostały wysłane wraz z rodzinami właśnie do niej. W ten sposób prowincja Idlib stała się potężnym bastionem syryjskich sił antyasadowskich. Obecnie zamieszkuje ją około 3 mln ludzi.

Liczebność oddziałów demokratycznej syryjskiej opozycji szacuje się na 85-100 tys. osób. Oprócz tego w prowincji przebywa 50-60 tys. radykalnych islamistów z organizacji Dżabhat an-Nusra, którzy również walczą z Asadem, ale przez większość krajów, w tym zachodnich, są uznawani za terrorystów.

Wojna wywołana przez Putina w Syrii uderzyła rykoszetem w Europę. Setki tysięcy uchodźców są wynikiem barbarzyńskich bombardowań syryjskich miast przez rosyjskie lotnictwo. Fale uchodźców spowodowały poważny kryzys w Unii Europejskiej i stały się przyczyną rosnącej popularności skrajnie prawicowych populistów, którzy działają w interesie agresywnej Rosji.

Nie jest tajemnicą, że uchodźcy stali się narzędziem rosyjskiej wojny hybrydowej przeciwko Europie. Przypomnijmy, według oświadczeń wysokich urzędników NATO Rosja „używa uchodźców jako żywej broni przeciwko Europie”. Mówił o tym jeszcze w marcu 2016 roku sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Z kolei nieżyjący już amerykański senator John McCain w ostrym przemówieniu wygłoszonym na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium (13 lutego 2016 roku) ocenił, że dyktator Władimir Putin chce „zaognić konflikt uchodźczy i wykorzystać go jako broń do podziału przymierza transatlantyckiego, a tym samym podkopać europejski projekt”. Dodał także, że „apetyt Putina rośnie w miarę jedzenia”.

Ofensywa marionetek Putina w syryjskiej prowincji Idlib sprowokuje nową falę uchodźców próbujących dostać się do Europy i nowy poważny kryzys w UE. Dlatego bezczelne działania przywódców Rosji, Iranu i ich stronników w Syrii stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa europejskiego i globalnego.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

KOMENTARZ REDAKCJI

Wojny w Libii, Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna wywołana przez Putina w Syrii uderzyła rykoszetem w Europę. Setki tysięcy uchodźców są wynikiem barbarzyńskich bombardowań syryjskich miast przez rosyjskie lotnictwo. Fale uchodźców spowodowały poważny kryzys w Unii Europejskiej i stały się przyczyną rosnącej popularności skrajnie prawicowych populistów, którzy działają w interesie agresywnej Rosji.

PRZECZYTAJ:

Rosja korzysta z napływu ekstremistów do Europy i sponsoruje ataki terrorystyczne na Zachodzie – amerykański ekspert

DLACZEGO KREML SPROWOKOWAŁ WOJNĘ W SYRII

Rosyjski gen. Leonid Iwaszow, szef think tanku Akademia Problemów Geopolitycznych w Moskwie, w trakcie programu „Wieczór z Władimirem Sołowiowem” w telewizji Rossija 1 ujawnił prawdziwe powody wojny w Syrii: interesy Gazpromu i groźba bankructwa Rosji.

„Gdyby Rosja tam nie weszła i nie utrzymała u władzy reżimu Asada, to dziś mielibyśmy bardzo poważny problem z budżetem. Ta wojna toczy się o trzy gazociągi. W Katarze i Iranie są gigantyczne złoża gazu” – powiedział gen. Iwaszow. (Według Międzynarodowej Agencji Energii największe złoża gazu na świecie, zawierające 51 bln m sześc., czyli jedną piątą potwierdzonych zapasów gazu na globie, znajdują się w Zatoce Perskiej między Iranem a Katarem – red.).

„Co gwałtownie zmniejszyłoby nasz udział w rynku gazu?” – spytał prowadzący program Władimir Sołowiow.

„Tak! Pierwszy gazociąg, który chcieli budować, miał iść przez terytorium Syrii i Turcji do Europy. Turcja stałaby się głównym operatorem dostaw gazu” – odparł generał.

„A więc wtargnęliśmy do Syrii, żeby zabezpieczyć sprzedaż gazu przez Gazprom?” – dopytywał dziennikarz.

„Tak. Kiedy Asad w 2011 roku, nie bez naszej presji, odmówił podpisania tego porozumienia (umowy o budowie gazociągów przez terytorium Syrii – red.), to zobaczcie co się stało” – odrzekł szef Akademii Problemów Geopolitycznych.

Z kolei Katar zaczął finansować syryjską opozycję, która zorganizowała masowe protesty przeciwko reżimowi Baszara al-Asada.

Tak więc, Kreml sprowokował a później włączył się w wojnę w Syrii, by powstrzymać budowę gazociągów do Europy i by zapewnić Gazpromowi sprzedaż.

Rosyjscy imperialiści są w stanie usprawiedliwić każdą agresję przeciwko suwerennym narodom. Warto w tym momencie przywołać słowa dyrektora rosyjskiego Centrum Badania Krajów Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej Siemiona Bagdasarowa, który tak tłumaczył udział armii FR w konflikcie syryjskim: „To nasza ziemia! Stąd właśnie przyszła do nas cywilizacja. Z Antiochii przyszli do nas pierwsi mnisi. Duchowni na Rusi byli Syryjczykami. Z pochodzenia byli nie Grekami, lecz Syryjczykami. I w czasie obchodów 300-lecia rodu Romanowów całą liturgię odprawiała nie rosyjska Cerkiew prawosławna, lecz antiochijska Cerkiew prawosławna. Gdyby nie było Syrii, nie byłoby Antiochii, nie byłoby prawosławia i nie byłoby Rusi! To nasza ziemia! To nasze święte miejsca!”.

JAK ROZPOCZĘŁA SIĘ WOJNA W SYRII

Dynastia syryjskich dyktatorów Baszszara al-Asada i jego ojca Hafiza al-Asada nigdy nie cieszyła się poparciem większości Syryjczyków. Są przedstawicielami alawitów (odłam szyizmu), najstarszej mniejszości religijnej Syrii liczącej ok. 1,95 mln, stanowiącej 11 proc. ludności. Zdecydowana większość Syryjczyków to sunnici, których jest ok. 70 proc. Pozostali to chrześcijanie i druzowie.

Hafiz al-Asad wsławił się krwawym stłumieniem protestów radykalnej partyzantki sunnickiej w mieście Hama, zabijając od 3 do 25 tys. islamistów oraz cywilów. Przy wsparciu ZSRS ustanowił brutalną dyktaturę. Tysiące opozycjonistów zostało uwięzionych. Właśnie dlatego sunici nienawidzą rządzącej mniejszości, która uzurpowała sobie władzę w tym kraju i za pomocą terroru sprawuje despotyczne rządy.

Arabska wiosna w latach 2010-2012 pokazała słabość autorytarnych dyktatur. Monolitowe reżimy Tunezji, Egiptu, Jemenu oraz innych krajów arabskich upadły jak domki z kart. Kolejne konflikty i wojny domowe doprowadziły do zmiany konfiguracji geopolitycznej w regionie. Wydarzenia te zainspirowały Syryjczyków, którzy mieli nadzieję na pokojowe przemiany w kraju. Dziesiątki tysięcy ludzi w różnych miastach Syrii wyszły na ulice, by protestować przeciwko reżimowi znienawidzonego Baszszara al-Asada, ale w marcu 2011 roku dyktator nakazał strzelać do pokojowo nastawionych demonstrantów, którzy w zdecydowanej większości nie mieli nic wspólnego z radykalnym islamizmem. Zginęły setki cywilów w całym kraju. Tak rozpoczęła się wojna w Syrii.

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE:

Europa Umiera? Za aktywną działalnością terrorystów w Europie i USA stoi Kreml – oficer FSB

Eksperci: To Rosja stworzyła Państwo Islamskie

Ukraina przekazała NATO raport o związkach Rosji z ISIS

Ukraina przedstawiła NATO kolejny raport o rosyjskich powiązaniach z islamskimi terrorystami

Putin za pomocą islamistów z ISIS chce rozpętać wojnę na Bałkanach! Niepokojąca prognoza

Państwo Islamskie pomaga Putinowi w walce z Zachodem

Były oficer FSB: Rosja przerzuca do Europy szpiegów udających uchodźców

Wycofując się w Iraku terroryści ISIS zgubili swe rosyjskie paszporty (wideo)

John McCain: Putin używa uchodźców jako broni

NATO oskarża Rosję: „Używa uchodźców jako żywej broni przeciwko Europie”