Celem geopolitycznym Rosji jest osłabienie Stanów Zjednoczonych i międzynarodowych sojuszy oraz zmniejszenie skuteczności zasad międzynarodowych – oświadczył przemawiając podczas przesłuchań Komisji Helsińskiej w Kongresie USA Michael Carpenter, były asystent sekretarza obrony USA ds. Ukrainy i Eurazji, obecnie dyrektor Centrum Analitycznego Bidena, podaje Voice of America.

Ekspert ostrzegł przed aktywną współpracą w dziedzinie zwalczania terroryzmu z Rosją, jeśli taka współpraca obejmuje prowadzenie wspólnych operacji lub dostarczanie informacji wywiadowczych.

Rosja sponsoruje ataki terrorystyczne za granicą, zauważa analityk.

PRZECZYTAJ:

Generał KGB: Terroryzm musi stać się naszą główną bronią

„Rosyjski wywiad przeprowadził ataki terrorystyczne z bombą zainstalowaną w samochodzie, aby zabić oficerów ukraińskiego wywiadu wojskowego na terytorium Ukrainy, kontrolowanym przez rząd. Jeden z tych ataków został przeprowadzony na ulicy wypełnionej ludźmi w centrum Kijowa. „SBU oskarża Rosję o składanie bomb w kawiarniach i miejscach publicznych w Odessie, Charkowie i Chersoniu”.

Michael Carpenter

Dyrektor Centrum Analitycznego Bidena, były asystent sekretarza obrony USA ds. Ukrainy i Eurazji

Ekspert przypomniał, że Rosja dostarczyła rakiety, wyrzutnię i personel i zorganizowała zestrzelenie samolotu pasażerskiego Malaysia Airlines Boeing 777 nr lotu MH17.

„W Syrii Rosja deklaruje, że walczy z Państwem Islamskim, ale jej prawdziwym celem jest osłabienie wpływów USA w regionie i wzmocnienie Asada, ponieważ Rosja korzysta z niekontrolowanej migracji i napływu ekstremistów do Europy”

– powiedział ekspert.

„Bez względu na to, jak cyniczne może to zabrzmieć, Moskwa nie stara się ustabilizować regionu. Wpływ Rosji jako mediatora wzrasta, gdy Iran i Hezbollah destabilizują region”

– powiedział Carpenter.

PRZECZYTAJ:

Oficer FSB: Za działalnością terrorystów w Europie i USA stoi Kreml (WIDEO)

Fundamenty pod islamski terroryzm kładło KGB

Wojny w Libii, Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Państwa bałtyckie i Polska na pierwszej linii tej wojny. Wojna przeciwko Polsce już trwa. Wojna informacyjna, dyplomatyczna, psychologiczna, światopoglądowa… Wojna hybrydowa…

Podobnie Kreml działał w Syrii, przez której terytorium miały być układane bardzo obiecujące rurociągi z Zatoki Perskiej do Europy. Rosja zmusiła marionetkowy reżim Baszara al-Assada do odmowy udziału w projektach dotyczących transportu bliskowschodnich węglowodorów do Starego Kontynentu. To spowodowało niezadowolenie potencjalnych inwestorów i skrajne oburzenie sunnickiej większości w Syrii, co w końcu doprowadziło do krwawej wojny domowej.

Rosjanie tego nie ukrywają. Rosyjski gen. Leonid Iwaszow, szef think tanku Akademia Problemów Geopolitycznych w Moskwie, w trakcie programu „Wieczór z Władimirem Sołowiowem” w telewizji Rossija 1 ujawnił prawdziwe powody wojny w Syrii: interesy Gazpromu i groźba bankructwa Rosji.

„Gdyby Rosja tam nie weszła i nie utrzymała u władzy reżimu Asada, to dziś mielibyśmy bardzo poważny problem z budżetem. Ta wojna toczy się o trzy gazociągi. W Katarze i Iranie są gigantyczne złoża gazu” – powiedział gen. Iwaszow. (Według Międzynarodowej Agencji Energii największe złoża gazu na świecie, zawierające 51 bln m sześc., czyli jedną piątą potwierdzonych zapasów gazu na globie, znajdują się w Zatoce Perskiej między Iranem a Katarem – red.).

„Co gwałtownie zmniejszyłoby nasz udział w rynku gazu?” – spytał prowadzący program Władimir Sołowiow.

„Tak! Pierwszy gazociąg, który chcieli budować, miał iść przez terytorium Syrii i Turcji do Europy. Turcja stałaby się głównym operatorem dostaw gazu” – odparł generał.

„A więc wtargnęliśmy do Syrii, żeby zabezpieczyć sprzedaż gazu przez Gazprom?” – dopytywał dziennikarz.

„Tak. Kiedy Asad w 2011 roku, nie bez naszej presji, odmówił podpisania tego porozumienia (umowy o budowie gazociągów przez terytorium Syrii – red.), to zobaczcie co się stało” – odrzekł szef Akademii Problemów Geopolitycznych.

Z kolei Katar zaczął finansować syryjską opozycję, która zorganizowała masowe protesty przeciwko reżimowi Baszara al-Asada.

Tak więc, Kreml sprowokował a później włączył się w wojnę w Syrii, by powstrzymać budowę gazociągów do Europy i by zapewnić Gazpromowi sprzedaż.

Wojna wywołana przez Putina w Syrii uderzyła rykoszetem w Europę. Setki tysięcy uchodźców są wynikiem barbarzyńskich bombardowań syryjskich miast przez rosyjskie lotnictwo. Fale uchodźców spowodowały poważny kryzys w Unii Europejskiej i stały się przyczyną rosnącej popularności skrajnie prawicowych populistów, którzy działają w interesie agresywnej Rosji.

Nie jest tajemnicą, że uchodźcy stali się narzędziem rosyjskiej wojny hybrydowej przeciwko Europie. Przypomnijmy, według oświadczeń wysokich urzędników NATO Rosja „używa uchodźców jako żywej broni przeciwko Europie”. Mówił o tym jeszcze w marcu 2016 roku sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg.

Z kolei nieżyjący już amerykański senator John McCain w ostrym przemówieniu wygłoszonym na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium (13 lutego 2016 roku) ocenił, że dyktator Władimir Putin chce „zaognić konflikt uchodźczy i wykorzystać go jako broń do podziału przymierza transatlantyckiego, a tym samym podkopać europejski projekt”. Dodał także, że „apetyt Putina rośnie w miarę jedzenia”.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”