„W centralnych władzach ukraińskich na pewno są rosyjscy agenci, ponieważ w tym zakresie nikt nie działa tak aktywnie jak Rosja” – powiedział były wiceprzewodniczący SBU Wiktor Jagun w komentarzu dla portalu vgolos.com.ua.

Tacy ludzie są zwykle infiltrowani na stanowiska, które są interesujące dla Rosji. To przede wszystkim wszyscy ci, którzy są zaangażowani w podejmowanie decyzji politycznych, w tym wojskowi i oficerowie służb specjalnych oraz urzędnicy sektorów gospodarczych korzystnych dla Rosji, twierdzi były zastępca szefa SBU.

PRZECZYTAJ:

Rosyjskie służby specjalne próbowały skompromitować Andrzeja Dudę i pokłócić Ukrainę z Polską – były zastępca szefa SBU

Zdaniem Jaguna, Rosjanie będą starali się wprowadzać odpowiednie osoby przede wszystkim na stanowiska w Naftohaz Ukrainy i inne podobne struktury odpowiedzialne za kontakty z Federacją Rosyjską.

„Wszystko to po to, by móc sabotować podejmowanie ważnych i strategicznych dla Ukrainy decyzji” – podsumował ekspert.

Przypomnijmy, w końcu kwietnia bieżącego roku Wiktor Jagun oświadczył, że rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa od dziesięcioleci dokłada wszelkich starań, aby wprowadzić w szeregi ukraińskich służb specjalnych swoich agentów. Jego zdaniem, dziś w szeregach SBU może służyć około tysiąca potencjalnych zdrajców.

Jagiellonia.org

PRZECZYTAJ:

SBU wytropiła w swoich szeregach rosyjskiego szpiega w randze … generała

Szpiegowska wojna. Zatrzymanie generała SBU może wymierzyć cios w rosyjską sieć szpiegowską na Zachodzie

Ukryta wojna przeciwko Zachodowi. We francuskich Alpach znaleziono „bazę rosyjskich sabotażystów z supertajnej jednostki specjalnej GRU”

NIEWIDZIALNA WOJNA SZPIEGÓW

Ingerencja Rosji w sprawy wewnętrzne Ukrainy rozpoczęła się natychmiast po ogłoszeniu przez nią niepodległości w sierpniu 1991 roku. Ukraina nigdy nie została oczyszczona z sieci sowieckich agentów KGB, nigdy w tym państwie nie było prawdziwej lustracji. Od pierwszych dni niepodległości rosyjscy agenci (KGB) prowadzili ukrytą wojnę hybrydową przeciwko Ukrainie – zachęcali do korupcji, manipulowali opinią publiczną, podsycali kłótnie i niezgodę, niszczyli państwo, gospodarkę i armię.

W sierpniu 2006 roku w wywiadzie dla gazety „Delo” ex-szef kontrwywiadu wojskowego Ukrainy, gen. Aleksander Skipalski publicznie stwierdził, że „Rosyjskie służby bezpieczeństwa przechwyciły władzę na Ukrainie”. „Rosjanie, – powiedział generał Służby Bezpieczeństwa, – odniosły wielki sukces, niemal całkowicie kontrolując parlament, rząd i siły zbrojne.” Wkrótce, 11 lipca 2007 roku, w wywiadzie dla «The Financial Times» szef SBU Walentyn Naływajczenko też oskarżył Rosję o destabilizację sytuacji na Ukrainie. I to nie tylko słowa. Myślę, że stwierdzenia profesjonalistów takiej wysokiej rangi są oparte na poważnej analizie źródeł monitorujących sytuację…

Tego rodzaju podejrzenia, w dyplomatycznej formie, publikują również zagraniczni obserwatorzy. Fachowiec w sprawach Ukrainy, wykładowca na Uniwersytecie w Oxfordzie i czołowy ekspert w badaniu konfliktów przy Brytyjskiej Akademii Wojskowej James Sherr, w 2002 r. w wywiadzie dla serwisu informacyjnego „Defense-Express” zauważył, że „Ukraina i jej instytucje państwowe mogą być infiltrowane przez ludzi, których interesy prywatne są sprzeczne z ukraińską racją stanu. Obejmuje to również uzależnienie Ukrainy od międzynarodowych struktur byłego Związku Radzieckiego, które stosują metody działania zupełnie niejasne i zakamuflowane, żeby utrudnić integrację Ukrainy z Unią Europejską”. Następnie, 21 grudnia 2004 roku, na łamach ukraińskiej gazety „Dzień”, brytyjski ekspert był jeszcze bardziej konkretnym: „dla Rosji – powiedział Sherr – „zimna wojna” w skali globalnej się zakończyła z upadkiem Związku Radzieckiego, ale w krajach byłego Związku Radzieckiego, ta „zimna wojna” trwa do dziś”.

W drugiej połowie 2013 roku media, w tym Radio Wolna Europa, opublikowały kopię petycji oficerów ukraińskiego wywiadu do ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza, w której mówili o „sieci agentów Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej w szeregach ówczesnego kierownictwa wywiadu ukraińskiego”. Zostały wymienione nazwiska i stanowiska służbowe podejrzanych, którzy „utrzymują stabilny i systematyczny związek z rezydenturą Służby Wywiadu Zagranicznego FR i są wykorzystywani w celu uzyskania informacji wywiadowczych i prowadzenia działalności na szkodę Ukrainy”. Oprócz tego autorzy petycji twierdzili, że owi kierownicy „zignorowali informacje przekazane przez pracowników operacyjnych o działaniach rosyjskich służb specjalnych mających na celu zniszczenie relacji między Ukrainą i Rzeczpospolitą Polską, а także podburzanie do nienawiści etnicznej między narodami Ukrainy i Polski”.

W 2013 roku Putin był przekonany, że Ukraina wkrótce wpadnie w jego ręce jak dojrzały owoc, ponieważ prawie wszystkie stanowiska w jej władzach objęli agenci wpływu rosyjskich służb specjalnych. W celu odrodzenia potężnego imperium Rosja planowała wchłonięcie zachodniego sąsiada. Jednak putinowska operacja zajęcia dużego państwa na wschodzie Europy nie powiodła się. Miliony ludzi na antyrządowych demonstracjach w Kijowie i innych miastach Ukrainy pod koniec 2013 roku wyraźnie pokazały całemu światu, że Ukraińcy nie akceptują wyboru geopolitycznego narzuconego Kijowowi przez agentów Rosji. Putin stracił Ukrainę. Ludzie obalili rząd rosyjskich agentów i marionetek. Była to największa porażka rosyjskich służb specjalnych po pomarańczowej rewolucji.

20 lutego 2014 roku zirytowany Putin zdecydował o interwencji militarnej na Ukrainie, najechał Krym i Donbas. Od tego czasu trwa rosyjska zbrojna agresja wobec Ukrainy.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”