Techniki używane przez Rosję to są klasyczne „aktywne środki” z podręcznika KGB. Kagebiści poświęcają czwartą część swojego czasu pracy na wymyślanie kłamstw. 

Wydanie „New York Times” wyprodukowało serię filmów dokumentalnych pod tytułem „Operation Infektion”, w których demaskuje metody rosyjskiej dezinformacji. Przetłumaczyliśmy fragment filmu, który ujawnia siedem przykazań rosyjskiej wojny informacyjnej. O tym jak działają te metody opowiedzieli eksperty.

PIERWSZE PRZYKAZANIE:

Manipuluj społecznymi sprzecznościami, znajdź „pęknięcia”, by „wbić klin” w docelowym społeczeństwie (dziel i rządź – red.).

„Szukają ekonomicznych, społecznych, demograficznych, językowych, etnicznych – wszystkie możliwe źródła sprzeczności społecznych”.

Edward Lucas

Brytyjski dziennikarz, autor monografii „Nowa zimna wojna” i „Podstęp”

„Podsycają te sprzeczności, aby ludzie stracili zaufanie do siebie nawzajem”.

Dr Claire Wardle

Czołowy ekspert w zakresie mediów społecznościowych w Uniwersytecie Harvarda

„To jak anty-lekarz: musi zrozumieć pacjenta. Ten ma chore kolano, a drugi ma obolałe udo. Diagnozuje chorobę, która powoduje osłabienie – ale zamiast leczyć, dąży do pogarszania stanu pacjenta”.

Clint Watts

Czołowy ekspert Centrum Cybernetyki i Bezpieczeństwa Narodowego (George Washington University)

DRUGIE PRZYKAZANIE:

Stwórz gigantyczne, bezczelne kłamstwo – tak niewyobrażalne, aby nikt nie mogł uwierzyć, że coś takiego można sobie wymyślić.

„Kłamstwo musi być tak rażące, że gdy ludzie w to uwierzą, konsekwencje będą całkowicie katastrofalne”.

Dr. Claire Wardle

Czołowy ekspert w zakresie mediów społecznościowych

TRZECIE PRZYKAZANIE:

Połącz to kłamstwo z prawdziwymi informacjami.

„Propaganda jest najbardziej skuteczna, gdy jest w niej ziarno prawdy”.

Edward Lucas

Brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”

„Najbardziej udane operacje zawierają elementy prawdy, dlatego dezinformacja jest postrzegana jako wiarygodna”.

Lawrence Martin (Ladislav Bittman)

Były tajny agent KGB, który na praktyce stosował techniki dezinformacji w krajach zachodnich

CZWARTE PRZYKAZANIE:

Nie zostawiaj po sobie śladów, aby sprawić wrażenie, że źródłem wiadomości jest ktoś inny.

„Nikt nie szukał pierwsze źródło, od którego wszystko się zaczęło – kto pierwszy opublikował wiadomość. I powtarzali tę metodę raz po raz”.

Lawrence Martin (Ladislav Bittman)

Były tajny agent KGB

PIĄTE PRZYKAZANIE:

Znajdź sobie pożytecznego idiotę.

„Pożytecznymi idiotami nazywają tych, którzy bezmyślnie postrzegają narracje Kremla i promują je wśród docelowych odbiorców – ludności w innym kraju, na który chcą wpłynąć (rosyjskie służby specjalne – red.)”.

Clint Watts

Czołowy ekspert Centrum Cybernetyki i Bezpieczeństwa Narodowego

„Byli są tacy idioci, którzy nie zauważyli oczywistych rzeczy. I byli bardzo, bardzo pomocni”.

Lawrence Martin (Ladislav Bittman)

Były tajny agent KGB

Ale co się dzieje, gdy denerwujące poszukiwacze prawdy próbują obalić fałszywkę? Do tego potrzebujemy szóstego przykazania.

SZÓSTE PRZYKAZANIE:

Zaprzeczaj wszystkiemu!

„Nawet jeśli prawda jest oczywista, zaprzeczaj wszystkiemu”.

Lawrence Martin (Ladislav Bittman)

Były tajny agent KGB

„Agresywnie nalegają na swoje kłamstwa, ponieważ rozumieją, że okres naszej uwagi jest bardzo krótki”.

Edward Lucas

Brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”

SIÓDME PRZYKAZANIE (NAJWAŻNIEJSZE):

Graj na dłuższą perspektywę.

„Rosja stara się prowadzić długoterminową grę i inwestuje ogromne środki w rzeczy, które mogą nie przynosić efektów przez wiele lat”.

Edward Lucas

Brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”

„Nagromadzenie tych operacji w ciągu długiego czasu doprowadzi w końcu do potężnego wpływu politycznego”.

Lawrence Martin (Ladislav Bittman)

Były tajny agent KGB

„Wygląda to jak kropla, która drąży skałę. Na początku nie powoduje żadnych zauważalnych konsekwencji. Ale jeśli te krople spadają przez wiele lat, w końcu przebiją otwór w kamieniu. Rosjanie o tym wiedzą”.

Dr. Claire Wardle

Czołowy ekspert w zakresie mediów społecznościowych

Moskwa ma kolosalne doświadczenie w skłócaniu narodów byłej I Rzeczpospolitej. Jako historyczny spadkobierca polityki Bizancjum po mistrzowsku opanowała imperialną zasadę divide et impera – „dziel i rządź”.

W 1834 roku po powstaniu listopadowym Rosja wraz z innymi zaborcami zajęła się fałszywym programowaniem pamięci historycznej narodów byłej I Rzeczypospolitej. W tym celu została powołana Komisja Archeograficzna, która niszczyła, manipulowała i falsyfikowała dokumenty historyczne ziem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Wkrótce wszystkie te manipulacje zostały włączone do nauki historycznej i systemu oświaty Imperium Rosyjskiego.

Rosja dołożyła wszelkich starań, aby narody byłej I Rzeczypospolitej były podzielone kłótniami i sprzecznościami, aby narodowowyzwoleńcze ruchy Polaków, Litwinów i Ukraińców pod żadnym pozorem nie zjednoczyły się w walce z zaborcami. Ukraińskie porzekadło mówi, iż „Cudzymi rękoma łatwiej zagarniać żarzące się węgle”. Szczucie Polaków na Ukraińców i Ukraińców na Polaków w ciągu ostatnich dwustu lat było głównym narzędziem rosyjskiej imperialnej polityki. Taka polityka szybko wydała owoce.

W ciągu kilku dekad w Polsce trwa potężna kampania propagandowa na rzecz geopolitycznej wizji Romana Dmowskiego, który był stanowczym przeciwnikiem idei federacyjnej Józefa Piłsudskiego. Współcześni zwolennicy Dmowskiego oferują podobną opcję polityki zagranicznej, co (tak samo jak w czasie czwartego rozbioru Polski w 1939 roku) może stanowić poważne zagrożenie dla polskiej państwowości i racji stanu.

Prorosyjska geopolityczna strategia Romana Dmowskiego to fałszywa koncepcja, która niesie poważne zagrożenie polskiej niepodległości i jej bezpieczeństwa. Trzeba raz na zawsze zdać sobie sprawę z tego, że geopolityczne interesy Rosji i Niemiec są identyczne. Nie ma żadnego wyboru między Moskwą a Berlinem – to odwieczni partnerzy i sojusznicy przeciwko Polsce, Litwie, Ukrainie i państwom regionu. Oś Moskwa – Paryż – Berlin którą starają się wybudować rosyjscy dyplomaci to realne zagrożenie bezpieczeństwa państw Europy Środkowo-Wschodniej.

Rosyjscy dyplomaci ciągle liczą na to, że przyszli przywódcy Polski własnoręcznie zniszczą perspektywę utworzenia regionalnego aliansu wojskowo-politycznego. Polska jako lider Międzymorza jest bastionem Europy. Rosyjscy imperialiści nie mogą się doczekać momentu, gdy zwolennicy geopolitycznej wizji Dmowskiego wpadną w pułapkę i otworzą im bramy tej fortecy.

Historia dzieli narody. Trumny Dmowskiego i Bandery utrudniają utworzenie mocnego sojuszu geopolitycznego, niezbędnego dla przetrwania niepodległej Polski, Ukrainy, Litwy i innych narodów byłej I Rzeczpospolitej. Dmowskiego i Bandery nie da się wyrzucić z historii. Historii nie można zmienić, ale należy wyciągnąć z niej wnioski. Przeszłość nie powinna przeszkadzać przyszłości. Pamięć historyczna nie powinna generować nowych konfliktów. Polsce i Ukrainie potrzebna jest współpraca, a nie historyczne spory.

Dlatego aby przetrwać w warunkach rosyjskiej agresji, konieczne jest, wbrew wszystkim prowokacjom i historycznym sprzecznościom, zjednoczenie wysiłków, wzmocnienie jedności transatlantyckiej, włączenie nowych członków do zbiorowego bezpieczeństwa NATO i stworzenie nowych sojuszy regionalnych. Moskwa i Berlin nie powinny decydować o losie niezależnych państw centralnej i wschodniej Europy!

Właśnie dlatego, nie poddając się prowokacjom i próbom zasiania niezgody na bazie historii i religii, musimy spokojnie, planowo i pewnie wzmacniać partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią, a także stworzyć nową strategię bezpieczeństwa regionalnego między Morzem Adriatyckim, Bałtyckim, Czarnym i Kaspijskim.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”