Rosyjski portal śledczy The Insider podał, że do internetu wyciekły dane personalne funkcjonariuszy wywiadu zagranicznego. Według dziennikarzy portalu, chodzi o tysiące nazwisk obecnych i byłych pracowników rosyjskich służb wywiadowczych – informuje portal Belsat.

The Insider ustalił, że tajne informacje przedostały się do sieci za sprawą błędu popełnionego przez administrację Moskwy. Urzędnicy opublikowali adresy kamienic wybudowanych dla rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego wraz z danymi lokatorów.

Dziennikarze śledczy ustalili nazwiska co najmniej 2856 osób, które związane są ze służbami wywiadowczymi. Do tej pory instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo w Rosji nie skomentowały tych doniesień.

Wcześniej rosyjscy i brytyjscy dziennikarze, dzięki analizie internetowych danych ustalili prawdziwe nazwiska osób zamieszanych w chemiczny zamach na terytorium Wielkiej Brytanii. Chodziło o Rosjan podejrzewanych przez Londyn o próbę otrucia byłego podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córki Julii.

Źrodło: Belsat.eu

To dziwne, że niektórzy politycy na Zachodzie wciąż naiwnie wierzą w możliwość „stopniowej normalizacji” stosunków z Rosją. Te iluzje są bardzo niebezpieczne, gdyż Moskwa rzuciła wyzwanie samemu istnieniu cywilizacji europejskiej. Dla Moskwy dyplomacja zawsze była i będzie narzędziem manipulacji, oszustwa i uśpienia czujności przeciwnika. Jak to wyraził kiedyś Bismarck „Umowa z Rosją nie jest warta papieru, na którym ją spisano”. Wszelkie „resety”, normalizacje i ocieplenia stosunków z Rosją będą tymczasowe. Moskwa nigdy nie porzuca swoich niezdrowych ambicji i irracjonalnych roszczeń.

W ciągu ostatnich lat bijemy na alarm zwracając uwagę na to, że na Zachodzie pracuje rozbudowana sieć rosyjskich agentów wpływu. Coraz mocniej szaleje kremlowska propaganda. W celu rozbicia jedności Zachodu liczne media, organizacje społeczne, partie polityczne i ośrodki analityczne szerzą rosyjską propagandę.

„Kremlowska armia trolli” atakuje polską sieć. Kukiełki Kremla do utraty tchu wybielają Putina i jego agresywną politykę. „Rosja nie zagraża. Rosja jest zagrożona. Jest nieustanna agresja NATO przeciwko Rosji” – z maniakalnym i bezczelnym uporem twierdzą rosyjscy agenci wpływu oraz pożyteczni idioci. Taką retorykę słyszymy na co dzień z ust polityków, politologów, ekspertów i dziennikarzy zjednoczonych wspólnym celem: rehabilitacją agresywnej polityki Kremla.

Udział w globalnej gospodarce stworzył Rosji możliwość psucia Europy od wewnątrz. Korzystając z zachodniej otwartości, Gazprom przekupił całą grupę czołowych ekspertów, przedsiębiorców i polityków europejskich. Kreml dołożył wszelkich starań, żeby Europa stała się bezzębna, bierna i ospała. Ta strategia okazała się bardzo skuteczna.

Moskwa kupuje partie i polityków charakteryzujących się nadmiarem prowincjonalnej mentalności i brakiem strategicznego myślenia. Wielbiąc rosyjskiego złotego cielca, nie zdają sobie sprawy, że mogą się stać następną ofiarą krwawego imperium zła. Nie rozumieją, że są karmieni do uboju…

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”