Rosja może otwarcie najechać Ukrainę pod pretekstem zatrzymania eskalacji w Donbasie – powiedział w rozmowie z portalem Obozrevatel Jurij Hrymczak, były wiceminister ds. reintegracji tymczasowo okupowanych terytoriów Ukrainy.

Kreml zmienił strategię wobec Ukrainy, więc w najbliższym czasie możliwe jest pogorszenie sytuacji w Donbasie. Nie wyklucza się możliwości otwartego wkroczenia na terytorium Ukrainy wojsk rosyjskich pod flagą sił pokojowych ONZ, a także wykorzystania lotnictwa wojskowego kraju agresora przeciwko Siłom Zbrojnym Ukrainy. W obecnej sytuacji ukraińska armia powinna przygotować się na prowokacje i pilnie budować środki obrony powietrznej, zaznaczył Hrymczak.

„Ogólnie rzecz biorąc, dziś Rosja nie ma szczególnego powodu, aby nie podnosić stawkę. Mogą podnieść stawkę. Szczególnie w Donbasie. To może się zdarzyć. Gdy tylko zrozumieją, że wszystkie ich plany wepchnięcia tych »republik« na terytorium Ukrainy nie zostaną zrealizowane na ich warunkach, pójdą na ścieżkę zaostrzenia. Być może nawet pójdą drogą oficjalnego wprowadzenia swoich wojsk na terytorium ORDŁO (Szczególnych Rejonów Obwodów Donieckiego i Ługańskiego). Oficjalnie to deklarują. Już otwarcie dyskutują o potrzebie sprowadzenia tak zwanych rosyjskich sił pokojowych, aby powstrzymać eskalację”

– powiedział.

Były wiceminister uważa, że ​​Federacja Rosyjska chce powtórzyć to, co wydarzyło się w Osetii Południowej, Abchazji i Naddniestrzu.

„W marcu 2014 roku rosyjska Duma Państwowa wydała zgodę na użycie wojsk rosyjskich na terytorium Ukrainy. To było oficjalne, za sugestią prezydenta Putina. Dlatego myślę, że mogą to zrobić pod flagą sił pokojowych. W 2014 roku na terenie Federacji Rosyjskiej nasz wywiad odnotował kilka jednostek, w których sprzęt pomalowano na barwy sił pokojowych ONZ. Oznacza to, że w rzeczywistości jednostki te przygotowywały się do wkroczenia na terytorium Ukrainy w charakterze sił pokojowych”

– wyjaśnił Grymczak i dodał, że „wtedy to nie wyszło, ale dziś taka opcja jest możliwa”.

„Chcą wejść dokładnie jako żołnierze sił pokojowych, choć bez zgody Ukrainy”

– podkreślił były wiceminister ds. reintegracji tymczasowo okupowanych terytoriów Ukrainy.

Przypomnijmy, w lutym 2014 roku Rosja rozpoczęła zbrojną agresję przeciwko Ukrainie, najechała na Krym, a nieco później wtargnęła na teren Donbasu. Walki toczą się między Siłami Zbrojnymi Ukrainy z jednej strony a armią rosyjską i marionetkami Kremla, które tymczasowo kontrolują część obwodów donieckiego i ługańskiego z drugiej strony. Oficjalnie Federacja Rosyjska nie chce przyznać się do agresywnej wojny przeciwko Ukrainie, pomimo niepodważalnych faktów i dowodów przedstawionych przez Ukrainę.

Do niedawna przedstawiciele Ukrainy, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Francji negocjowali rozmieszczenie sił pokojowych ONZ w Donbasie. Kijów nalegał na ich obecność w całym tymczasowo okupowanym Donbasie, Moskwa zgodziła się jedynie na umieszczenie ich na linii kontaktu.

Jagiellonia.org

KOMENTARZ REDAKCJI

Wojny w Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna już trwa… Kreml marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. Dopóki Rosja będzie rządzona przez autorytarny reżim rewanżystów i stalinistów, wszelkie nadzieje na pokój na Wschodzie Europy będą złudne i niewykonalne.

Moskwa boi się wzmocnienia wschodniej flanki NATO i powstania silnego regionalnego sojuszu państw Międzymorza. Kreml usiłuje za wszelką cenę uniemożliwić stworzenie sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej, zdolnego do powstrzymania rosyjskiej ekspansji na Zachód. Stworzenie regionalnego sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej oznaczałoby kres marzeń o odbudowie Imperium Rosyjskiego.

PRZECZYTAJ:

Rosja szykuje się do wojny przeciwko krajom regionu bałtycko-czarnomorskiego – były ambasador Ukrainy na Białorusi

Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRS Rosja podłożyła szereg geopolitycznych „bomb zegarowych” w regionie bałtycko-czarnomorskim. Są wśród nich: obwód kaliningradzki nad Bałtykiem, oderwane od Mołdawii Naddniestrze, anektowany ukraiński Krym na Morzu Czarnym oraz okupowana część Donbasu na południowym wschodzie Ukrainy. Oprócz tego Rosja oplotła siecią swoich agentów Białoruś i wciągnęła Mińsk do własnego bloku militarno-politycznego. W rezultacie Polska i kraje bałtyckie stały się najbardziej zagrożonymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

W 2017 r. Rosja i Białoruś przeprowadziły manewry wojskowe na wielką skalę pod kryptonimem Zapad-2017. W grudniu tegoż roku niemiecka gazeta „Bild”, powołując się na analityków wojskowych, ujawniła, że wojska rosyjskie i podległe im siły białoruskie podczas manewrów Zapad-2017 ćwiczyły zmasowany atak na Europę. Według scenariusza inwazja „rozpoczęła się” od zajęcia tzw. Przesmyku Suwalskiego i odcięcia krajów bałtyckich od reszty NATO. Następnym krokiem była „neutralizacja” z powietrza bądź zajęcie baz wojskowych na terytorium Polski i innych częściach „wschodniej flanki” NATO. Z artykułu wynika, że scenariusz zakładał zajęcie krajów bałtyckich.

PRZECZYTAJ:

Kreml przygotowuje się do uderzenia w region bałtycki – była wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej

Prywatna agencja wywiadu Stratfor, nazywana „cieniem CIA”, opublikowała raport, w którym zwraca uwagę na to, że:

„Kraje bałtyckie i Polska są otwarte dla Rosji. […] Kraje te nie są bezpieczne, w dużym stopniu z powodu siły wojskowej Rosji, o czym świadczy historia rosyjskiej okupacji trwającej od XVIII do XX wieku”.

Stratfor, prognozuje, że manewry „Zapad-2017” są preludium większego konfliktu z NATO. Według poprzednich szacunków ekspertów, tworzone rosyjskie ugrupowanie do 2020 roku będzie całkiem przezbrojone i gotowe do zmasowanej inwazji na sąsiadujące kraje. Sądząc po składzie zjednoczeń wojskowych i tworzonej dla nich infrastrukturze, planowana głębokość inwazji w granicach 500 km.

PRZECZYTAJ:

NATO ostrzega: Polska najbardziej zagrożonym rejonem po Donbasie

Kreml dojrzał do konfliktu globalnego i grozi NATO wojną. Liczy, że państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, obawiając się ataku nuklearnego, nie odważą się przeciwstawić rosyjskiej agresji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jeden z najbliższych współpracowników Putina, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew 2 stycznia 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” zagroził:

Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Oświadczył też, że wojska rosyjskie przeprowadzą inwazję na państwa bałtyckie:

„Zajmiemy je całkowicie, szybko i bez żadnych strat”

– zapowiedział.

PRZECZYTAJ:

Rosja pozostaje stałym zagrożeniem dla Zachodu. Widmo rosyjskiej agresji wisi nad Europą i USA – szef Dowództwa Europejskiego USA

Zapomnieć przeszłość oznacza zgodzić się z jej powrotem” powiedział kiedyś Winston Churchill. Znany amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” opisał obszar, na którym w pierwszej połowie ubiegłego stulecia dokonano najstraszniejszego ludobójstwa narodów Europy. Naukowiec zwraca uwagę na fakt, że „Obszar skrwawionych ziem w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej”.

Agresywna polityka Rosji doprowadziła świat na skraj przepaści. Moskwa z maniakalnym uporem stara się zburzyć powojenny system globalnego bezpieczeństwa, podważyć jedność bloku euroatlantyckiego, odzyskać kontrolę nad krajami byłego obozu socjalistycznego i realizować strategię podboju Europy.

Putin zachowuje się jak Hitler na kilka lat przed II wojną światową. Dlatego warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, który powiedział w House of Commons, gdy kraje europejskie zawarły z Hitlerem układ monachijski w 1938 roku:

„Mieliście wybór między wojną i hańbą. Wybraliście hańbę, teraz dostaniecie wojnę”.

I miał rację. Niecały rok później Hitler napadł na Polskę, a Wielka Brytania musiała wypowiedzieć Niemcom wojnę. Zaczęła się II wojna światowa…

Teraz Europa i świat stoi przed tym samym wyborem…

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE:

Wróg u bram

Putin marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku

Aleksandr Dugin: Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma

Nowy pakt Ribbentrop-Mołotow?