Na początku, kiedy dostałem tam pracę, nie wierzyłem, że to jest rzeczywistość. Przeżyłem jakiś szok kulturowy. Orwell opisuje, jak to działa. Myślałem, że to antyutopia, ale tak naprawdę jest to rzeczywistość – dzieli się swoimi wrażeniami w wywiadzie udzielonym rosyjskiej służbie Radio Swoboda Siergiej K., który do niedawna był pracownikiem jednego z oddziałów niesławnej rosyjskiej „fabryki trolli”, finansowanej przez „kucharza” Putina – Jewgienija Prigożina.

„Nasza norma to 120 komentarzy dziennie” – zaznaczył były pracownik „fabryki trolli”.

Pracując w fabryce trolli Siergiej doszedł do wniosku, że wszystkie rosyjskie państwowe środki masowego przekazu wszędzie szerzą rażące kłamstwa. „Rosyjska telewizja przyprawia mnie o mdłości”, powiedział.

Siergiej twierdzi, że do tworzenia fałszywych osobowości w sieci rosyjscy trolli wykorzystują nawet konta zmarłych ludzi.

„To jest koszmar: kradną konta zmarłych. Wtedy po raz pierwszy poczułem się bardzo brudnym, do dziś nie mogę się oczyścić”

– lamentuje były pracownik „fabryki trolli”.

„Ciągle miałem mnóstwo wyrzutów sumienia i stresu, opuszczałem pracę z uczuciem migreny. Podobno istnieje jakaś psychiczna ochrona, organizm musi się jakoś ochłodzić, zacząłem się z tego częściej śmiać. Osobie, która nie widziała, jak to działa, trudno sobie wyobrazić, że dorośli siedzą i robią rażące bzdury”

– zaznaczył Siergiej K.

Opowiedział też, jak zorganizowana jest praca trolli w rosyjskim imperium kłamstw.

„Oddziałów jest wiele, w każdym biurze pracuje około 15 osób. Jeden oddział zajmuje się YouTube, drugi VKontakte, trzeci Facebookiem i tak dalej. Każdy oddział ma swojego szefa”

– powiedział.

PRZECZYTAJ:

Kulisy kremlowskiej propagandy. Lektura instrukcji dla rosyjskich trolli budzi zimny strach

Wcześniej inny były pracownik putinowskiego imperium kłamstw opowiedział o pracy amerykańskiego oddziału. Alan Baskajew pracował przez sześć miesięcy w biurze przy ulicy Sawuszkina 55 w Petersburgu. Jest on pierwszym byłym trollem, który otworzył twarz przed amerykańską publicznością zdradzając kulisy kremlowskiego przemysłu kłamstw, manipulacji i dezinformacji.

W 2017 roku Baskajew udzielił wywiadu niezależnej rosyjskiej telewizji Dożd, w którym odsłonił kurtynę rosyjskiej wojny informacyjnej przeciwko Stanom Zjednoczonym.

Głównym zadaniem trolli było sianie kłamstw i podżeganie do nienawiści.

Według Baskajewa, „trolle” wchodzą do sieci przy użyciu różnych adresów IP – w rezultacie wygląda to tak, jakby oni znajdowały się w Seattle, na Florydzie, na Alasce, na Hawajach czyli w każdym z miast i stanów w USA. Pracownicy codziennie udostępniają komentarzy, na przykład, pod płaszczykiem wieśniaka z Kentucky, „białego kolesia” z Minnesoty i nowojorczyka.

Alan nie odczuwał wyrzutów sumienia, odbierał swoją pracę z humorem.

„Wiesz, jakie to było zabawne… Wysłano mi film na YouTube, gdzie Afroamerykanin, ale, jak się okazało, Afrykanin w mundurze amerykańskiego żołnierza, strzela do Koranu! Powiedzieli mi, że zrobili to nasi dupki. […] Potem zatrudnili jakiegoś czarnoskórego mężczyznę i nakręcili film, w którym ten facet uprawia seks z prostytutką, a ona […] wygląda jak Hillary Clinton”

– powiedział dziennikarzowi telewizji Dożdż Alan Baskajew.

Młody człowiek potrzebował pieniędzy i postrzegał swój udział w rosyjskiej wojnie informacyjnej jako okazję do zarobku. Za 11 godzin pracy każdy pracownik amerykańskiego oddziału „fabryki trolli” zarabia około 40 tys. rubli dziennie – około 450 euro.

„Przez całe sześć miesięcy, kiedy tam pracowałem, wszystko wyglądało jak farsa i klaunada. To był najbardziej prawdziwy postmodernizm. Ponowoczesność, dadaizm i sur”

– podsumował.

PRZECZYTAJ:

Rosyjska „fabryka trolli”. Ukraiński Majdan obudził kremlowskich demonów kłamstwa

Przypomnijmy, rosyjskie fałszywe wiadomości, za pomocą Facebooka dotarły do 126 milionów Amerykanów, a moskiewskie trolle opublikowały 131 tys. tweedów. Tak wynika z informacji, do których w 2017 r. dotarł „New York Times”.

Statystyki pokazujące zakres rosyjskich operacji w cyberprzestrzeni podczas ubiegłorocznej kampanii przed wyborami prezydenckimi w USA zostały zgromadzone przez dziennikarzy nowojorskiej gazety na podstawie opracowań przygotowanych przez największe amerykańskie serwisy społecznościowe na życzenie Kongresu.

PRZECZYTAJ:

Znajdź sobie pożytecznego idiotę. 7 przykazań rosyjskiej wojny informacyjnej

Wspólnoty na Facebooku, sterowane przez członków rosyjskiej „Agencji Badań Internetowych” („fabryka trolli”), kilka lat temu roku zorganizowały w pobliżu Islamskiego Centrum w Houston jednoczesne akcje muzułmanów i przeciwników „islamizacji Teksasu” – informuje portal zik.ua powołując się na wydanie Informator.

Akcje odbyły się dnia 21 maja 2016 roku. Pierwsza nazywała się „Zatrzymać islamizację Teksasu” i została zorganizowana przez grupę Heart of Texas (250 tys. uczestników na Facebooku). Drugą – „Ratujcie wiedzę islamu” – zorganizowała grupa United Muslims of America (300 tys. uczestników na Facebooku). Uczestnicy akcji stali po obu stronach jednaj ulicy naprzeciwko siebie – opowiedział amerykański senator Richard Burr na rozprawie o wykorzystaniu mediów społecznościowych w kampanii interwencji w amerykańskie wybory przez Rosję.

„Żadna ze stron nie mogła wiedzieć, że rosyjskie trolle popychały ich do starcia na ulicach i siali wrogość między prawdziwymi Amerykanami” – cytuje wydanie słowa senatora.

Pracownicy Agencji Badań Internetowych, za pieniądze pozostawiają wpisy i komentarze o polityce. O „fabryce trolli” pisali przede wszystkim w związku z jej działalnością w rosyjskim internecie, ale w 2017 roku została oskarżona o udział w kampanii interwencji w amerykańskie wybory.

Według szacunków Facebook, stworzone przez pracowników firmy wpisy o amerykańskiej polityce zobaczyło 126 milionów osób. Te wpisy pozowały wypowiedzi Amerykanów o polityce i problemach społecznych oraz wywoływały wrogość.

W ten sam sposób Kreml bardzo aktywnie działa na rzecz skłócenia Polaków i Ukraińców.

Jagiellonia.org

ROSYJSKA WOJNA HYBRYDOWA PRZECIWKO ZACHODOWI

Moskwa podsyca kłótnie, nienawiść i zamieszki w krajach zachodnich. Kreml dokłada wszelkich starań, aby skłócić czarnoskórych i białych, republikanów i demokratów w USA, Europejczyków i Amerykanów, Polaków i Ukraińców, muzułmanów i chrześcijan, zwolenników tradycyjnych wartości i przedstawicieli LGBT, prawicę i lewicę, zwolenników w Polsce PiS-u i PO …

Rosyjskie trolle i agenci wpływów skupiają się na podsycaniu w państwach zachodnich konfliktów we wszystkich sferach: społecznej, politycznej, socjalnej, rasowej, etnicznej i religijnej. To jest wojna hybrydowa. Kreml prowadzi wojnę hybrydową przeciwko Zachodowi. Dopóki tego sobie nie uświadomimy, wszyscy będziemy marionetkami w rękach lalkarzy z Kremla, Łubianki i fabryki trolli z Olgino.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”