Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy gen. major Walery Załużny powiedział, że nie wyklucza eskalacji rosyjskiej agresji militarnej. Dodał, że Siły Zbrojne Ukrainy muszą być gotowe do reagowania na zagrożenia, informuje biuro prasowe resortu obrony Ukrainy.

„Siły Zbrojne Ukrainy i naród ukraiński są w dość trudnej sytuacji. Trwa wojna. Niestety nasi żołnierze nadal giną i otrzymują rany. Wojna wymaga od Sił Zbrojnych Ukrainy dużej siły moralnej i fizycznej. Nie wykluczamy możliwości rozprzestrzenienia się agresji militarnej. Siły Zbrojne Ukrainy muszą być gotowe do odpowiedzi na tego typu agresję. To poważny wysiłek moralny i fizyczny zarówno dla wojska, jak i całego narodu”.

Wałerij Załużny

Generał major, Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy

Od początku wojny Federacja Rosyjska kontynuuje zakrojoną na szeroką skalę operację informacyjno-psychologiczną, celem której jest przede wszystkim zdyskredytowanie Sił Zbrojnych Ukrainy i obecnego rządu – podkreślił Załużny.

Przypomnijmy, Stany Zjednoczone są bardzo, bardzo zaniepokojone – najbardziej zaniepokojone w stosunku do Rosji od bardzo, bardzo długiego czasu, informuje CNN, powołując się na swoje źródła w administracji USA. Waszyngton uważnie monitoruje „niezwykłą aktywność” i zakrojony na szeroką skalę ruch wojsk rosyjskich w pobliżu granicy z Ukrainą – oświadczył rzecznik Pentagonu kontradmirał John Kirby, podaje Voice of America.

Kirby wezwał Moskwę do publicznego wyjaśnienia swoich intencji i zwrócił uwagę na skalę koncentracji wojsk.

„Widzieliśmy to już wcześniej”, powiedział generał Mark Milley, Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów sił zbrojnych USA. Generał dodał, że nie wie, co to oznacza obecnie, ale Stany Zjednoczone będą nadal bacznie obserwować rozwój sytuacji na granicy Rosji z Ukrainą.

2-3 listopada dyrektor CIA William Burns odwiedził Moskwę, w celu ostrzeżenia Kremla przed konsekwencjami nowej ofensywy przeciwko Ukrainie. Szef amerykańskiego wywiadu usiłował też poznać intencje Federacji Rosyjskiej, która ściąga wojska na granicę z Ukrainą, relacjonuje CNN, powołując się na nienazwane źródła, które twierdzą, że obawy administracji USA związane z ruchami wojsk rosyjskich – określanymi jako bezprecedensowe – są „dość konkretne”.

„Prezydent USA Joe Biden wysłał w tym tygodniu dyrektora CIA Burnsa do Moskwy, aby ostrzec Kreml, że Stany Zjednoczone uważnie monitorują wzrost liczby żołnierzy w pobliżu granicy z Ukrainą i aby spróbować ustalić, co motywuje działania Rosji”

– czytamy w raporcie.

CNN przytacza też europejskich dyplomatów, do których USA zwróciły się w ostatnich dniach, zwracając uwagę na powagę sytuacji.

„Administracja jest bardzo, bardzo zaniepokojona – najbardziej zaniepokojona w stosunku do Rosji od bardzo, bardzo długiego czasu. Nie bagatelizowałbym tego”

– powiedział dyplomata, którego cytuje CNN.

Oprócz tego, według CNN, szef CIA poruszył też temat używania przez Rosję handlu węglowodorami jako broni przeciwko Europie.

Rosyjskie MSZ potwierdziło, że podczas niedawnej wizyty w Moskwie dyrektor CIA William Burns omówił temat Ukrainy, podaje agencja Interfax.

Temat Ukrainy był omawiany podczas niedawnej wizyty w Moskwie dyrektora CIA Williama Burnsa – powiedział rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow.

Jak informowaliśmy wcześniej, amerykańscy i europejscy urzędnicy są zaniepokojeni kolejnym zwiększeniem liczebności rosyjskich wojsk w pobliżu granicy z Ukrainą. Nazywają to „nieregularnym przerzucaniem sprzętu i wojska” na zachodnich granicach państwa agresora – piszą autorzy artykułu, który ukazał się na łamach wydania The Washington Post.

Urzędnicy nie mogą otwarcie omawiać tego tematu, pisze The Washington Post. Jednak anonimowo powiedzieli dziennikarzom wydania, że obecna sytuacja znów zwiększa obawy społeczności światowej, która nie może przewidzieć intencji i ewentualnych dalszych działań Rosji Federacji Rosyjskiej, podobnie jak było ostatnio, kiedy Moskwa przerzucała swoje wojska na granicę z Ukrainą w marcu-kwietniu bieżącego roku.

To nie są manewry wojskowe, nie wygląda to na ćwiczenie szkoleniowe dla żołnierzy – twierdzi Michael Kofman, czołowy ekspert ds. rosyjskiej armii w think tanku CNA.

„Siły 41. Armii Ogólnowojskowej Sił Zbrojnych FR, zwykle stacjonującej w Nowosybirsku, nie wróciły tam po ćwiczeniach [rosyjsko-białoruskich pt. Zapad-2021], lecz dołączyły do innych wojsk rosyjskich skoncentrowanych w pobliżu granicy z Ukrainą. 1 Gwardyjska Armia Pancerna elitarna jednostka stacjonująca pod Moskwą, przerzuca wojska i sprzęt w kierunku Ukrainy”

– alarmuje Kofman.

Z kolei amerykaskie wydanie Politico opublikowao zdjęcia satelitarne, które pokazują, że Rosja ponownie gromadzi swoje wojska przy granicy z Ukrainą. Wydanie podkreśla, że ruchy rosyjskich sił zbrojnych odbywają się na tle „rosnących napięć między Moskwą i Zachodem”.

Obserwatorzy zwracają też uwagę, że na tym tle urzędnicy Federacji Rosyjskiej, na czele z gospodarzem Kremla, nasilili antyukraińską histerię w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej.

Jagiellonia.org

PRZECZYTAJ:

Wojna na dużą skalę z Ukrainą może pogrzebać Rosję – Atlantic Council

KOMENTARZ REDAKCJI

Wojny w Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna już trwa… Kreml marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. Dopóki Rosja będzie rządzona przez autorytarny reżim rewanżystów i stalinistów, wszelkie nadzieje na pokój na Wschodzie Europy będą złudne i niewykonalne.

PRZECZYTAJ:

Rosyjski generał ujawnił dlaczego Kreml sprowokował wojnę w Syrii

Moskwa boi się wzmocnienia wschodniej flanki NATO i powstania silnego regionalnego sojuszu państw Międzymorza. Kreml usiłuje za wszelką cenę uniemożliwić stworzenie sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej, zdolnego do powstrzymania rosyjskiej ekspansji na Zachód. Stworzenie regionalnego sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej oznaczałoby kres marzeń o odbudowie Imperium Rosyjskiego.

Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRS Rosja podłożyła szereg geopolitycznych „bomb zegarowych” w regionie bałtycko-czarnomorskim. Są wśród nich: obwód kaliningradzki nad Bałtykiem, oderwane od Mołdawii Naddniestrze, anektowany ukraiński Krym na Morzu Czarnym oraz okupowana część Donbasu na południowym wschodzie Ukrainy. Oprócz tego Rosja oplotła siecią swoich agentów Białoruś i wciągnęła Mińsk do własnego bloku militarno-politycznego. W rezultacie Polska i kraje bałtyckie stały się najbardziej zagrożonymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

PRZECZYTAJ:

Wróg u bram

W 2017 r. Rosja i Białoruś przeprowadziły manewry wojskowe na wielką skalę pod kryptonimem Zapad-2017. W grudniu tegoż roku niemiecka gazeta „Bild”, powołując się na analityków wojskowych, ujawniła, że wojska rosyjskie i podległe im siły białoruskie podczas manewrów Zapad-2017 ćwiczyły zmasowany atak na Europę. Według scenariusza inwazja „rozpoczęła się” od zajęcia tzw. Przesmyku Suwalskiego i odcięcia krajów bałtyckich od reszty NATO. Następnym krokiem była „neutralizacja” z powietrza bądź zajęcie baz wojskowych na terytorium Polski i innych częściach „wschodniej flanki” NATO. Z artykułu wynika, że scenariusz zakładał zajęcie krajów bałtyckich.

Kreml dojrzał do konfliktu globalnego i grozi NATO wojną. Liczy, że państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, obawiając się ataku nuklearnego, nie odważą się przeciwstawić rosyjskiej agresji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jeden z najbliższych współpracowników Putina, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew 2 stycznia 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” zagroził:

Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Oświadczył też, że wojska rosyjskie przeprowadzą inwazję na państwa bałtyckie:

„Zajmiemy je całkowicie, szybko i bez żadnych strat”

– zapowiedział.

Zapomnieć przeszłość oznacza zgodzić się z jej powrotem” powiedział kiedyś Winston Churchill. Znany amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” opisał obszar, na którym w pierwszej połowie ubiegłego stulecia dokonano najstraszniejszego ludobójstwa narodów Europy. Naukowiec zwraca uwagę na fakt, że „Obszar skrwawionych ziem w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej”.

Agresywna polityka Rosji doprowadziła świat na skraj przepaści. Moskwa z maniakalnym uporem stara się zburzyć powojenny system globalnego bezpieczeństwa, podważyć jedność bloku euroatlantyckiego, odzyskać kontrolę nad krajami byłego obozu socjalistycznego i realizować strategię podboju Europy.

Putin zachowuje się jak Hitler na kilka lat przed II wojną światową. Dlatego warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, który powiedział w House of Commons, gdy kraje europejskie zawarły z Hitlerem układ monachijski w 1938 roku:

„Mieliście wybór między wojną i hańbą. Wybraliście hańbę, teraz dostaniecie wojnę”.

I miał rację. Niecały rok później Hitler napadł na Polskę, a Wielka Brytania musiała wypowiedzieć Niemcom wojnę. Zaczęła się II wojna światowa…

Teraz Europa i świat stoi przed tym samym wyborem…

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE:

Aneksja Krymu to dopiero początek? Putin ogłosił roszczenia terytorialne wobec krajów wchodzących w skład Imperium Rosyjskiego przed 1914 rokiem

Rosja wchłonie Białoruś, by uczynić ją trampoliną do inwazji na Polskę i państwa bałtyckie

Patruszew: Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej

Upadek Imperium Rosyjskiego i ZSRS to tragedia dla Putina. Gospodarz Kremla ubolewa, że ​​Rosja straciła ogromne terytoria i ludność

Putin marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego

Trzecie Imperium