Rosja prowokuje państwa NATO, w szczególności, stale towarzysząc zagranicznym okrętom wojennym, które pojawiają się na Morzu Czarnym. Sojusz nie zamierza ulegać prowokacjom na Morzu Czarnym, ale w razie potrzeby otworzy ogień. Stany Zjednoczone nie będą czekać „pierwszego ciosu w szczękę”, ale nie zamierzają uderzać jako pierwsze – „bez prowokacji” – powiedział w wywiadzie udzielonym wydaniu Business Insider admirał Robert Burke, dowódca Marynarki Wojennej USA w Europie i Afryce.

Dowódca US Navy powiedział, że strona rosyjska swoimi działaniami prowokuje flotę NATO. Wśród nich wymienił regularną eskortę okrętów sojuszu na Morzu Czarnym.

„Można powiedzieć, że prowokują nas do pierwszego uderzenia. Nie zrobimy tego pierwsi bez prowokacji, ale nie będę wymagał od moich kapitanów, aby czekali pierwszy cios w szczękę”.

Robert Burke

Admirał, dowódca Marynarki Wojennej USA w Europie i Afryce

„Kiedy obcy samolot leci w pobliżu niszczycieli NATO, dowódcy sami decydują, czy przygotowywać się do ataku, czy nie”

– powiedział szef US Navy.

Jednocześnie uważa, że ​​Rosja „nie jest gigantem, dla którego morze jest po kolana”. Admirał jest przekonany, że rosyjskie władze uznają i biorą pod uwagę możliwości NATO. Jednocześnie dowódca Marynarki Wojennej USA w Europie i Afryce twierdzi, że nie warto bagatelizować rosyjskiego zagrożenia.

„Rząd rosyjski nadal stanowi poważne zagrożenie egzystencjalne dla Stanów Zjednoczonych. Uważam, że dzisiaj jest to takie samo zagrożenie, jakim był Związek Sowiecki podczas zimnej wojny”

– podkreślił Burke.

PRZECZYTAJ:

„Nie prowokować Rosji” – strategia, która przynosi klęskę

Przypomnijmy, NATO uważa, że ​​Morze Czarne nie jest rosyjskie, Sojusz utrzyma swoją obecność w regionie i zacieśni współpracę z partnerami – oświadczył w wywiadzie udzielonym gruzińskiemu Pierwszemu Kanału Telewizji James Appathurai, Specjalny Przedstawiciel Sekretarza Generalnego NATO w krajach Południowego Kaukazu i Azji Środkowej.

Przedstawiciel Sojuszu powiedział, że NATO zamierza zdecydowanie bronić wolności żeglugi i podkreślił powszechnie znany na całym świetie fakt, że Półwysep Krymski i jego wody terytorialne należą do Ukrainy.

„NATO zajmuje zdecydowane stanowisko, jeśli chodzi o wolność żeglugi i fakt, że Krym to Ukraina, a nie Rosja”

– oświadczył Specjalny Przedstawiciel Sekretarza Generalnego NATO w krajach Południowego Kaukazu i Azji Środkowej.

Appathurai podkreślił, że „Federacja Rosyjska musi zdać sobie sprawę, że sojusznicy NATO nie wycofają się z tej kwestii”.

Specjalny wysłannik NATO oskarżył Rosję o „dalszą destabilizację regionu” і dodał, że „Rosja rozmieszcza broń na Krymie, w tym systemy rakietowe, co komplikuje swobodę żeglugi”.

Komentując incydent z brytyjskim niszczycielem 23 czerwca na Morzu Czarnym, Appathurai zauważył, że Londyn dostarczył Sojuszowi wszystkie informacje, a NATO ma pełny obraz tego, co się wydarzyło.

W związku z tym Sojusz zachowa swoją reprezentację na Morzu Czarnym, aby wspierać sojuszników i partnerów NATO – podsumował Specjalny Przedstawiciel Jensa Stoltenberga w krajach Południowego Kaukazu i Azji Środkowej.

Z kolei Rosja obawia się utraty dominacji na Morzu Czarnym, brakuje jej siły, by ją utrzymać, twierdzi Wadym Skibicki, przedstawicel Głównego Zarządu Wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy.

„Wywiad wojskowy Ukrainy odnotowuje, że od 2015 roju Rosja zaczęła szybko zwiększać swój wojskowy komponent na okupowanym Krymie. I kiedy odbywają się międzynarodowe wojskowe manewry morskie, Rosja opracowuje różne sposoby i metody rażenia tych grup, które tworzą się na Morzu Czarnym. Jednak wspólnota międzynarodowa demonstruje swoją solidarność z Ukrainą i dokłada wspólnych starań w ramach zagwarantowania bezpieczeństwa w naszym regionie. Rosja tego naprawdę się boi”

– czytamy w oświadczeniu Głównego Zarządu Wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy na Facebooku.

Przypomnijmy, podczas największych w swej historii corocznych międzynarodowych manewrach wojskowych Sea Breeze 2021Rosja skierowała na morze prawie wszystkie okręty Floty Czarnomorskiej. Zdaniem Wadyma Skibickiego działania te są spowodowane strachem kraju-agresora przed utratą swojej dominującej roli na północy Morza Czarnego. Rosja próbuje zademonstrować, że jest gotowa do obrony swoich interesów przy wykorzystaniu siły militarnej, ale jej wyraźnie nie wystarcza sił i zasobów na Morzu Czarnym.

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE:

Ukraina i Wielka Brytania podpisały memorandum o wspólnej budowie okrętów i baz wojskowych

USA: Ukraina i Gruzja są długoterminowymi bastionami chroniącymi Zachód przed agresją Rosji

NATO utrzyma swoją obecność na Morzu Czarnym po incydencie z brytyjskim niszczycielem. Rosja obawia się utraty dominacji