Kryzys polityczny na Białorusi jest wynikiem wywrotowej działalności agentów Moskwy. Celem tej operacji specjalnej było maksymalne osłabienie Łukaszenki, pozbawienie go możliwości manewru w polityce zagranicznej i zahamowanie dryfowania Białorusi w kierunku zachodnim.

Przed wyborami prezydenckimi Alaksander Łukaszenko przy pomocy dyplomacji próbował znaleźć gwarancje niepodległości na Zachodzie. Istniała nadzieja na stopniową reorientację polityki zagranicznej Białorusi na kierunek euroatlantycki, ale Rosja pokrzyżowała te plany.

Wpływy Moskwy są silne nie tylko w białoruskim obozie prorządowym, ale także w szeregach nowo powstałej opozycji przeciw Łukaszence. Kreml i Łubianka mają swoich agentów po obu stronach barykady. Nie jest tajemnicą, że reżim Łukaszenki dosłownie roi się od rosyjskich szpiegów, jednak nie należy żywić żadnych złudzeń co do nowej białoruskiej opozycji, liderzy której nie są politykami prozachodnimi, nie opowiadają się za zmianą polityki zagranicznej i za wyzwoleniem Białorusi spod wpływu Moskwy. Ich głównym wrogiem jest Łukaszenka, który w ostatnich latach rozpoczął ostrożne zbliżenie z Zachodem. Stawiając swoich ludzi na czele protestów, Moskwa skierowała słuszny i sprawiedliwy gniew Białorusinów w pożądanym dla siebie kierunku.

PRZECZYTAJ:

Rosja wchłonie Białoruś, by uczynić ją trampoliną do inwazji na Polskę i państwa bałtyckie

Denis Iwaszin, dziennikarz z Grodna, redaktor białoruskiej filii portalu międzynarodowej społeczności wolontariuszy InformNapalm, opublikował raport informacyjno-analityczny na stronie czasopisma „Ukraiński Tyżdeń”, w którym analizuje powiązania nowej białoruskiej opozycji z Rosją.

„Oczywiście, że kolejna kampania z reelekcji Łukaszenki w sierpniu 2020 r. została wybrana do uderzenia kluczowego. W maju, trzy miesiące wcześniej, nagle pojawiło się trzech nowych przeciwników obecnego rządu, którzy nigdy wcześniej nie byli uczestnikami procesu politycznego i nie ogłaszali o swoich roszczeniach do najwyższego urzędu w państwie. Wszystkie twarzy tej „nowej opozycji” są w taki czy inny sposób związane z Federacją Rosyjską”

– pisze Iwaszin.

Dziennikarz zwraca uwagę na fakt, że „nowa opozycja” jest całkowicie obojętna na białoruskie wartości narodowo-demokratyczne oraz kwestie wzmacniania tożsamości narodowej.

„Niezarejestrowany kandydat na prezydenta Białorusi Walery Cepkało rozpoczynał swoją karierę jako pracownik ambasady ZSRR w Finlandii, która została obsadzona przez agentów Pierwszego Zarządu Głównego KGB, poprzednika rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego. Przez długi czas utrzymywał bliskie stosunki z rosyjskim czarnosecińcem Walerym Skurlatowem. Wraz z nim zasiadał w zarządzie rosyjskiej partii »Odrodzenie«, której celem była odbudowa ZSRR w granicach 1945 roku.

Pół miesiąca przed zakończeniem kampanii wyborczej Cepkało uciekł do Rosji i zwrócił się do Putina z listem otwartym, w którym prosił o poparcie w sprawie przeprowadzenia »wolnych wyborów prezydenckich«, wystąpił także w obronie rosyjskich bojowników zatrzymanych na Białorusi. Rosyjskie media aktywnie relacjonują jego działalność polityczną. Walerego Cepkała można nazwać głównym pretendentem do czołowej roli w »nowej opozycji«”

– przypomina Iwaszin.

„Wiktor Babariko, kolejny świeżo upieczony przeciwnik Łukaszenki z ambicjami prezydenckimi, jest bezpośrednio powiązany ze strategicznie ważnym rosyjskim przedsiębiorstwem państwowym Gazprom, przez dwadzieścia lat kierował białoruską filią Belgazprombank”

– kontynuuje Iwaszyn.

Co więcej, Babariko posiadał ważne stanowisko w strukturze, z której dochód przeznaczony był m.in. na sfinansowanie rosyjskiej agresji zbrojnej w Gruzji, Ukrainie i Syrii. Dziennikarz wspomina też, że Moskwa przy pomocy Belgazprombanku wywierała bezpośrednią presję na Białoruś w sektorze energetycznym.

W 2010 r. Rosja z pomocą Gazpromu i jego spółki zależnej Gazprom-Media Holding (kanał telewizyjny NTV) prowadziła wojnę informacyjną na pełną skalę przeciwko reżimowi Łukaszenki. Głównym produktem tej wojny był wieloczęściowy film „Ojciec chrzestny”, który w pewnym stopniu wpłynął na masowe protesty przeciwko władzy w grudniu 2010 roku, kiedy odbywały się tzw. „wybory prezydenckie”, pisze dziennikarz.

„Brutalne rozproszenie demonstrantów 19 grudnia 2010 r., Aresztowania setek ludzi w całym kraju pogrążyły reżim Łukaszenki w międzynarodowej izolacji. Cele i zadania Federacji Rosyjskiej zostały w pełni osiągnięte. Ponadto Rosja uzyskała strategiczną kontrolę nad systemem transportu gazu Białorusi, stała się jedynym wierzycielem i dostawcą surowców energetycznych do kraju. Państwo białoruskie w dużej mierze utraciło niezależność w polityce zagranicznej, stając się pod wieloma względami rosyjskim protektoratem”

– podkreśla Iwaszin.

Dziennikarz z Grodna przypomina, że w tym czasie Federacja Rosyjska próbowała powstrzymać niebezpieczne, z kremlowskiego punktu widzenia, zbliżenie Republiki Białoruś z UE, zintensyfikować proces tworzenia Unii Celnej i zmusić Mińsk do wejścia do Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej [z Rosją].

Iwaszin zwraca również uwagę na fakt, że inny przeciwnik Łukaszenki, biznesmen Siarhiej Cichanouski swoje główne aktywa ma w Rosji. Na rok przed wyborami prezydenckimi na Białorusi, w marcu 2019 r., nagle zostaje blogerem, a jego pierwszy film pt. „Kraj do życia” na YouTube odrazu zyskuje dziesiątki tysięcy wyświetleń, co może świadczyć o celowym finansowaniu kanału.

7 maja 2020 r. na swoim kanale YouTube Cichanouski opublikował wideo, w którym mówił o swoim zamiarze udziału w kampanii prezydenckiej jako kandydat na prezydenta Republiki Białoruś w wyborach w 2020 r.

Przypomnijmy, międzynarodowa wspólnota wywiadowcza InformNapalm ustaliła, że Siarhiej Cichanouski w 2017 roku nielegalnie odwiedził tymczasowo okupowane terytorium ukraińskiego Krymu i nagrał wideo, w którym wychwalał „Ruskij mir” i twierdził, że Białoruś jest częścią tej wspólnoty.

Po aresztowaniu Cichanouskiego przez reżim Łukaszenki, jego żona Swiatłana zmobilizowała cały potencjał protestacyjny Białorusi i stała się głównym przeciwnikiem Łukaszenki w wyborach prezydenckich. Mimo, że Cichanouska otwarcie nazywa Rosję „starszym bratem”, istnieje prawdopodobieństwo, że przy pewnym wpływie aktorów międzynarodowych przyczyni się do realizacji własnego probiałoruskiego scenariusza, sugeruje Iwaszin.

Białorusini uważają, że to właśnie Cichanouska wygrała wybory, a Łukaszenka bezczelnie je sfałszował. Doprowadziło to do masowych protestów i brutalnej przemocy ze strony reżimu białoruskiego dyktatora.

Działania Łukaszenki były przewidywalne. Rosyjskie służby specjalne dokładnie zbadały jego indywidualny psychotyp. Reakcje tej osoby są bardzo łatwe do manipulowania. Każdy, kto go zna, wie, że Łukaszenka nie wyobraża sobie siebie bez władzy, dlatego jest gotów użyć brutalnej siły w walce o fotel prezydenta.

Podobnie jak w 2010 roku Rosja ponownie osiągnęła pożądany rezultat. Po masowych aresztowaniach i brutalnych pobiciach pokojowych demonstrantów Zachód odwrócił się od Łukaszenki. Co więcej, istnieją wystarczające powody, by sądzić, że wybory naprawdę zostały bezczelnie sfałszowane. Społeczność euroatlantycka nie uznała wyniku wyborów prezydenckich na Białorusi. Łukaszenka znalazł się w międzynarodowej izolacji. Obecnie białoruskiemu dyktatorowi pozostała tylko jedna opcja – poddać się łasce Putina i spróbować znaleźć swoją rolę podczas kolejnego etapu stopniowego wchłaniania Białorusi przez Rosję. Niestety scenariusz Kremla na Białorusi jest realizowany bardzo skutecznie. Nowa białoruska opozycja w pełni spełniła swoje zadanie…

Jagiellonia.org, New.Tyzhden.ua, InformNapalm.org

ZOBACZ TAKŻE:

Rosyjskie siły ofensywne na styku Białorusi i Ukrainy – InformNapalm

Brutalne stłumienie protestów na Białorusi wskazuje na udział w nim rosyjskich sił specjalnych

Łukaszenka i Putin szykują się do konfrontacji. Białoruska brygada desantu idzie na zachód, Rosja gotowa do pomocy

Kreml szykuje się do wojny z narodem białoruskim. Putin sformował rezerwowe wojsko, gotowe do interwencji na Białorusi

Kreml toczy wojnę przeciwko suwerennej Białorusi. To początek wojny kontynentalnej – były ambasador Ukrainy na Białorusi