Na przełomie kwietnia i maja lotnictwo rządowe Syrii oraz rosyjskie nasiliło kampanię powietrznych ataków na tereny kontrolowane przez rebeliantów w Idlib i sąsiednich prowincjach. Zginęły dziesiątki cywilów. Jednak w kwestii tej enklawy wciąż panuje pat, ponieważ Turcja nie zgadza się nadal na ofensywę sił rządowych wspieranych przez Rosję i Iran na Idlib. Miał to być jeden z tematów kolejnej rundy rokowań w tzw. formacie astańskim. Niczego jednak w stolicy Kazachstanu nie ustalono. Wszystko wskazuje na to, że status quo w Idlib zostanie zachowane co najmniej do lipca.

PRZECZYTAJ:

Ofensywa marionetek Putina w syryjskiej prowincji Idlib sprowokuje nową falę migracji do Europy

Prowincja Idlib pozostaje pod kontrolą rebeliantów. Od stycznia 2019 dominuje tu dżihadystyczna grupa Hayat Tahrir al-Sham (HTS), dawniej syryjska filia Al-Kaidy. We wrześniu 2018 roku Rosja i Turcja, która wspiera część rebeliantów w Idlib, uzgodniły rozejm i strefę buforową co dotychczas blokuje rządową ofensywę na enklawę. Przebywa tutaj około 3 mln cywilów i kilkadziesiąt tysięcy bojowników. Próba zniszczenia tego bastionu rebelii oznaczać będzie krwawy pogrom, tysiące ofiar i dziesiątki tysięcy uchodźców do sąsiedniej Turcji. Według przedstawiciela ONZ ds. Syrii, od lutego tego roku, w Idlib zabito ponad 200 cywilów, zaś 120 000 zbiegło na tereny bliższe granicy z Turcją.

Idlib oraz niektóre obszary sąsiednich prowincji Hama, Aleppo i Latakia to tereny, które armia rządowa ciągle próbuje odbić z rąk rebeliantów. 20 kwietnia prezydent Syrii Baszar el-Asad zaapelował o natychmiastowe wdrożenie umowy dotyczącej strefy zdemilitaryzowanej w prowincji Idlib. Zdaniem Damaszku Turcja, wspierająca oddziały rebelianckie, nie przestrzega ugody. Asad chciał, by ta kwestia była głównym tematem kolejnej rundy rokowań w formacie astańskim. 12. runda rokowań miała miejsce w Nursułtan, stolicy Kazachstanu, w dniach 25-26 kwietnia. Nie przyniosła żadnych ustaleń – bo już na początku trudno było ustalić agendę rozmów. Podczas gdy Iran i Syria naciskały na zajęcie się sytuacją w Idlib, Turcja i syryjska opozycja chciały skupić się na wymianie jeńców i sytuacji w północno-wschodniej Syrii, gdzie duże tereny kontroluje zdominowana przez Kurdów koalicja SDF. Natomiast Rosja chciała się w stolicy Kazachstanu zająć kwestią powołania komitetu konstytucyjnego, który ma opracować projekt nowej ustawy zasadniczej Syrii. Jednak w tej sprawie nic nie udało się ustalić. W komunikacie końcowym Rosja, Iran i Turcja wyraziły obawy w związku z coraz mocniejszą pozycją HTS w Idlib. Sygnatariusze podkreślili ich „determinację w kontynuowaniu współpracy w celu ostatecznego wyeliminowania” HTS i Państwa Islamskiego.

W tym samym czasie doszło do kolejnych nalotów na tereny opanowane przez rebeliantów. 26 kwietnia w powietrznych atakach syryjskich zginęło 10 cywilów. W mieście Kafranbel zginęły trzy osoby, w tym chłopiec, zaś siedem, w tym dziewczynka w mieście Tal Hawash. USA 30 kwietnia wezwały – ustami rzeczniczki Departamentu Stanu – Rosję do dotrzymywania zobowiązań i zakończenia eskalacji działań w Idlib. Jednak w ciągu tygodnia rosyjskie i rządowe syryjskie samoloty przeprowadziły ponad 100 uderzeń w prowincjach Hama i Idlib. Używano bomb beczkowych, zginęło co najmniej 69 osób. Damaszek twierdzi, że celem było zniszczenie obiektów dżihadystów po tym, jak mieli oni – tak twierdzi strona rządowa – naruszyć porozumienie o deeskalacji. WHO poinformowała o trzech zbombardowanych szpitalach. Celem nalotów były też szkoły.

Warsaw Institute

ZOBACZ TAKŻE:

Węzeł gordyjski Bliskiego Wschodu. III wojna światowa tuż za progiem

Pełzająca agresja. Rosja jest głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego

Spójrzcie na ruiny Syrii, oto co czeka Europę, jeśli nie potrafimy spacyfikować Rosji