Hakerzy podejrzani o pracę dla rosyjskich służb specjalnychych uzyskali dostęp do kodu źródłowego Microsoft Corporation, kluczowego elementu składowego oprogramowania lub systemów operacyjnych – informuje amerykańska rządowa rozgłośnia Radio Free Europe/Radio Liberty.

Hakerzy uzyskali dostęp do szeregu kont wewnętrznych, ale nie mieli uprawnień do zmiany żadnego kodu ani systemów inżynieryjnych. Amerykańskie przedsiębiorstwo informatyczne twierdzi, że cyberatak nie zagroził bezpieczeństwu usług Microsoft ani danych klientów.

Przypomnijmy, wczeniej Microsoft podał, że rosyjscy hakerzy zaatakowali ponad 200 organizacji, próbując wpłynąć na wybory w USA, iformuje Interfax. Oprócz tego, rosyjscy hakerzy znalazły się w centrum podejrzeń o cyberatak na dużą skalę na agencje rządowe USA. W szczególności zaatakowano Ministerstwo Finansów, Departament Stanu i inne resorty. Atak był największy w ciągu ostatnich 5 lat.

PRZECZYTAJ:

Rosyjski cyberatak to wypowiedzenie wojny! USA przygotowują się do surowego ukarania Rosji

Podejrzewa się zgrupowanie Cozy Bear, które jest powiązane z rosyjskimi służbami specjalnymi – informuje The Washington Post powołując się na własne źródła.

Hakerzy mogli sfałszować aktualizację programów monitorujących sieć amerykańskiej firmy SolarWinds, która obsługuje amerykański rząd.

Według doniesień mediów skala ataku była na tyle potężna, że ​​zareagowała na niego nawet Rada Bezpieczeństwa Narodowego USA – odbyło się oddzielne spotkanie. Urzędnicy i eksperci próbują ustalić, jakie inne organy władzy mogły zostać ofiarami ataku, podczas którego hakerzy mogli ukraść tajne dane.

Nawiasem mówiąc, amerykańskie media nazwały cyberatak „najbardziej wyrafinowanym” ze wszystkich znanych przypadków kradzieży danych rządu amerykańskiego przez rosyjskie służby specjalne po latach 2014-2015.

Jagiellonia.org