Rosja nie zaprzestała ściągać wojska do ukraińskiej granicy po negocjacjach prezydenta USA Joe Bidena i rosyjskiego dyktatora Władimira Putina, oświadczył minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow w wywiadzie udzelonym wydaniu Politico.

W tej chwili wzdłuż granic Ukrainy od okupowanego Krymu po Białoruś jest skoncentrowanych około 100 tys. wojsk rosyjskich – powiedział Reznikow. Ale jeśli tempo gromadzenia wojsk będzie trwało, Rosja wkrótce będzie mogła skoncentrować około 175 tys. żołnierzy w pobliżu ukraińskich granic, podaje agencja Interfax. Siły te mogą atakować jednocześnie na wielu frontach za pomocą artylerii, czołgów i samolotów.

Według Reznikowa każda próba inwazji na dużą skalę byłaby „katastrofą” dla obu stron, ponieważ będzie bardzo wiele ofiar zarówno ze strony ukraińskiej, jak i rosyjskiej.

„To będzie krew ukraińska, to będzie krew rosyjska. Wielu rosyjskich żołnierzy wróci do domu w trumnach, a to będzie pokazywane na Facebooku, Instagramie, Telegramie. To będzie katastrofa”

– ostrzegł szef resortu obrony Ukrainy i dodał, że ostatecznym celem opętanego dyktatora Putina nie jest Ukraina.

Reznikow powiedział też, że Ukraina jest kluczem do Europy, tak więc rosyjska agresja przeciwko Ukrainie dobrowadzi do rozpalenia wojny, która obejmie cały kontynent.

„Jesteśmy tylko częścią, kwadratem na szachownicy, wielkich ambicji Rosji”

– dodał szef MON Ukrainy.

Jednocześnie Reznikow wyraził absolutną pewność, że Ukraińcy będą mężnie walczyć w obronie swoich ziem, życia i przyszłości swoich dzieci.

„Mamy 200 tysięcy rezerwistów, 400 tysięcy weteranów wojny ukraińsko-rosyjskiej. 400 tysięcy… wystarczy policzyć”

– zaznaczył minister, wspominając również o 250 tysięcy żołnierzy, którzy obecnie służą w siłach zbrojnych Ukrainy.

PRZECZYTAJ:

Wróg u bram

Kongres USA: Jeśli Ukraina upadnie, wywoła to w efekt domina w Europie Wschodniej

Rosyjska inwazja na Ukrainę destabilizuje całą Europę – The Washington Post

Przypomnijmy, Moskwa, która rozpętała agresywną wojnę, zdobyła ukraiński Krym i część ukraińskiego Donbasu, a także zabiła 14 tys. Ukraińców, przez cały czas domaga się, aby Ukraina nie wzmacniała swojej armii i nie zabiegała o przystąpienie do NATO, bo Putin nie chce, aby ofiara jego agresji mogła się bronić. Chce, aby pozostała osamotniona, słaba i wystawiona na ciosy. W przeciwnym razie grozi rozpętaniem zakrojonej na dużą skalę wojny w Europie. Ma bezczelność otwarcie i bezwstydnie stawiać takie roszczenia i żądania!

W 1994 r. Ukraina dobrowolnie zrezygnowała z trzeciego na świecie potencjału nuklearnego. Dzięki dobrej woli Kijowa zostały zniszczone nuklearne balistyczne pociski międzykontynentalne i strategiczne bombowce.

Memorandum Budapeszteńskie podpisane 5 grudnia 1994 roku miało zapewnić Ukrainie bezpieczeństwo. Stany Zjednoczone, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się do respektowania suwerenności a integralności terytorialnej Ukrainy oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej.

Jednak Rosja złamała swoje zobowiązania. Wiosną 2014 r. Putin anektował Krym, rozpętał wojnę w Donbasie i próbuje zakwestionować niezależność Ukrainy. Co więcej, ignorując wolę narodów Europy Środkowo-Wschodniej, z maniakalnym uporem próbuje narzucić Stanom Zjednoczonym temat negocjacji o nowym podziale świata na strefy wpływów.

PRZECZYTAJ:

Trzecie Imperium. Ulubiona książka Putina

Putin marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego

Przypomnijmy, Rosja rozmieściła w pobliżu granicy z Ukrainą około 115 tys. żołnierzy – oświadczył Dmytro Kułeba, minister spraw zagranicznych Ukrainy, podaje portal programu „TSN” ukraińskiej telewizji 1+1. Według szefa MSZ Ukrainy, Rosja koncentruje swoją armię w pobliżu ukraińskich granic od wiosny bieżącego roku.

Ostatnio propagandyci i urzędnicy państwa-agresora wzniecają histerię i sieją kłamstwo przy pomocy zakrojonej na dużą skalę kampanii dezinformacyjnej, twierdząc, że Ukraina rzekomo planuje za pomocą środków wojskowych wyzwoliać okupowane przez Rosję terytoria Donbasu. Eksperci skłonni są sądzić, że w ten sposób Kreml szuka casus belli czyli pretekst do rozpętania zakrojonej na dużą skalę agresji przeciwko Ukrainie.

Niemal w tym samym czasie eksperci i dziennikarze zauważyli znaczny wzrost poziomu antyukraińskiej histerii w rosyjskich mediach.

Brytyjscy przywódcy wojskowi ostrzegają, że ryzyko konfliktu zbrojnego jest teraz większe niż podczas zimnej wojny.

Wiceminister obrony Ukrainy Hanna Maliar powiedziała Financial Times, że zachodni wywiad ostrzegał przed wysokim prawdopodobieństwem destabilizacji przez Rosję już zimą. Według niej potwierdzają to również dane ukraińskich służb specjalnych.

Partnerzy Ukrainy wyciągnęli takie wnioski nie tylko na podstawie informacji o liczebności wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą, twierdzi Maliar. Oznacza to, że Waszyngton ma dodatkowe informacje o intencjach Władimira Putina.

Jak informowaliśmy wcześniej, na początku listopada szef amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) William Burns odwiedził Moskwę, gdzie spotkał się z dyrektorem Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołajem Patruszewem w celu ostrzeżenia Kremla przed konsekwencjami nowej ofensywy przeciwko Ukrainie.

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE: