Ponad miliard trzysta milionów euro Kreml chce przeznaczyć w tym roku na media propagujące jego punkt widzenia, które bardzo często przedstawiają zafałszowany obraz Unii Europejskiej.

Z puli przeznaczonej na prokremlowskie media prawie 300 milionów euro otrzyma w tym roku telewizja RT, dawniej Russia Today, która nadaje w ponad 100 krajach, niemałe wsparcie ma agencja Sputnik, dostępna w ponad 30 językach.

„To jest wierzchołek góry lodowej, bo duże pieniądze, nie znamy ich skali, są przeznaczone na działania w sieci. Mówimy o fabryce trolli, która jeszcze niedawno była lokalnym przedsięwzięciem, które miało wspierać kandydata w wyborach lokalnych w Petersburgu. Teraz działa praktycznie na całym świecie”

– powiedziała Polskiemu Radiu doktor Martyna Bildziukiewicz, ze specjalnej, unijnej grupy zajmującej się walką z rosyjską dezinformacją. W tej grupie jest obecnie kilkanaście osób. – Ta dysproporcja jest często opisywana jako walka Dawida z Goliatem – dodała Martyna Bildziukiewicz. Grupa rozpoczęła pracę w 2015 roku bez żadnych pieniędzy, z trzema osobami. W tym roku jej budżet wynosi 5 milionów euro.

Źrodło: IAR, polskieradio24.pl

PRZECZYTAJ:

Ukryta wojna przeciwko Zachodowi. Doktryna generała Gierasimowa

Zachód bagatelizuje rosyjską propagandę i kłamstwa Kremla – ekspert think tanku Atlantic Council

Polska jest obiektem wojny hybrydowej. Inwazja ideowa trwa już od dawna. Moskwa rzuca miliardy dolarów na potrzeby wojny psychologicznej. Rosyjskie manipulacje zakłamujące rzeczywistość w polskojęzycznych sieciach społecznościowych nabrały charakteru prawdziwej histerii.

„Kremlowska armia trolli” atakuje polską sieć. Marionetki Kremla do utraty tchu wybielają Putina i jego agresywną politykę. „Rosja nie zagraża. Rosja jest zagrożona. Jest nieustanna agresja NATO przeciwko Rosji” – taką retorykę słyszymy na co dzień z ust polityków, politologów, ekspertów i dziennikarzy zjednoczonych wspólnym celem: rehabilitacją agresywnej polityki Kremla.

Oprócz tego, zauważyłem, że kiedy rosyjscy trolle i pożyteczni idioci słyszą o potępianiu nieodpowiednich lub zbrodniczych działań Rosji, to w celu odwrócenia uwagi i zmiany tematu rozmowy zaczynają krzyczeć o Ukrainie (UPAdlinie), USA i Izraelu (USraelu)… Odwracają kota ogonem… I kłamią, kłamią, kłamią… Mówią, że jest to wolność słowa i swoboda sumienia!

Wolność słowa czy wolność kłamstwa i oszustwa?

Podstęp, fortel, manipulacja i oszczerstwo nie są wolnością słowa, lecz skutecznymi narzędziami bezwstydnej i bezczelnej rosyjskiej propagandy. Fake news to stały element rosyjskiej wojny informacyjnej, skierowanej przeciwko krajom UE i NATO.

Ciekawe, jaki jest budżet rosyjskiej wojny informacyjnej przeciwko Polsce? Ogromna fala rosyjskiej narracji w polskiej przestrzeni informacyjnej świadczy o tym, że Moskwa lekką ręką wydaje olbrzymie środki na wojnę w polskim Internecie. Ma to fatalny wpływ na opinię publiczną i stanowi poważne zagrożenie dla informacyjnego bezpieczeństwa i polskiego interesu narodowego.

Nie trzeba się łudzić, to jest wojna… Wojna hybrydowa…

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”