Jakiś czas temu wydawało się, że są przyjaciółmi. Wydawało się, że były szpieg KGB, prezydent Rosji Władimir Putin, zdołał wyrwać prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana z objęć NATO. Ale to okazało się iluzją.

Najpierw Rosja i Turcja starły się w syryjskiej prowincji Idlib, następnie poparły przeciwne strony w Libii, a po eskalacji wojny między Azerbejdżanem a Armenią w Górskim Karabachu Erdogan postawił Putina w niezwykle trudnej sytuacji – pisze Nick Paton Walsh w artykule dla CNN.

W konflikcie o Górski Karabach Turcja jednoznacznie stanęła po stronie Azerbejdżanu i wyraziła gotowość do użycia siły. Minister obrony narodowej Turcji Hulusi Akar stwierdził, że wojska tureckie są w pełni gotowe do udziału w konflikcie armeńsko-azerbejdżańskim i mogą wejść do wojny po stronie oficjalnego Baku.Turcja „podziela ból braterskiego Azerbejdżanu” – podkreślił szef tureckiego MON. Co więcej, Hulusi Akar oskarżył Armenię o prowokacje cytując prezydenta Erdogana, który zagroził Erewanowi, że Armenia „wpadnie do dziury, którą kopie dla innych”. Jednocześnie Rosja, mimo że ma obowiązek bronić Armenię w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, nie odważyła się otwarcie stanąć po stronie Erywania w tym konflikcie. Moskwa milczy.

PRZECZYTAJ:

Wojna na Kaukazie to duży problem dla Rosji – Warsaw Institute

Niektórzy obserwatorzy uważają, że powodem tego milczenia może być to, że Putin po prostu nie lubi prezydenta Armenii Paszyniana, który doszedł do władzy w wyniku kolorowej rewolucji, pisze obserwator CNN, ale najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem bierności Moskwy jest zaangażowanie Rosji w szereg innych kryzysów. Rosjanie obecnie są uwikłani w konflikty na Ukrainie, w Syrii i Libii. Oprócz tego Moskwa musiała również udzielić pilnej pomocy oblężonemu białoruskiemu dyktatorowi Aleksandrowi Łukaszence. Są to cztery różne kryzysy i wszystkie znajdują się w aktywnej fazie. Publicysta zadaje się pytaniem, czy Kreml ma siłę, środki i determinację, by zaangażować się w piąty kryzys?

Sytuację pogarsza fakt, że nie tylko Rosjanie okazują obojętność na ten konflikt. Dziennikarz CNN zwraca również uwagę na obojętne stanowisko Stanów Zjednoczonych.

– Uderzająca jest kolejna bardzo ważna okoliczność: całkowity brak Stanów Zjednoczonych. Zazwyczaj Waszyngton próbował aktywnie ustabilizować niespokojny Kaukaz. Zaraz po wybuchu starć w Górskim Karabachu zastępca sekretarza stanu USA Stephen Biegun rozmawiał telefonicznie z ministrami spraw zagranicznych obu krajów. Ale w zeszłym tygodniu sekretarz stanu Mike Pompeo okazał amerykańską obojętność, mówiąc Fox News: „Jesteśmy przeciwni umiędzynarodowieniu tego konfliktu. Uważamy, że siły zewnętrzne nie powinny w to ingerować. Wzywamy do zawieszenia broni”. W rzeczywistości Ameryka zademonstrowała, że nie jest tym zainteresowana i skupia się na rozwiązywaniu problemów w innych regionach świata

– podkreślił Nick Paton Walsh.

Na tym tle bierność Moskwy może skłonić Turcję do jeszcze odważniejszego szerzenia swoich wpływów w regionie, podsumowuje publicysta.

Przypomnijmy, kolejna eskalacja konfliktu o Górski Karabach nastąpiła 27 września rano, gdy Armenia ostrzelała wsie na linii frontu. W odpowiedzi na prowokację, Baku rozpoczęło operację wojskową mającą na celu wyzwolenie uznanych na arenie międzynarodowej terytoriów Azerbejdżanu tymczasowo okupowanych przez Armenię.

W wyniku operacji specjalnej wojska azerbejdżańskie przejęły kontrolę nad szczytem Murov, który należy do pasma górskiego Murovdağ w Małym Kaukazie. To ważne ze strategicznego punktu widzenia osiągnięcie, gdyż w ten sposób Azerbejdżan w pełni kontroluje korytarz między Armenią a Górskim Karabachem. Walki wciąż trwają.

Wojna między Armenią a Azerbejdżanem o Karabach trwa od ponad 30 lat. Ta wojna jest uważana za zamrożoną, ale konflikt sporadycznie wybucha i gaśnie. Traktat pokojowy między krajami nigdy nie został podpisany. Turcja wspiera Azerbejdżan. Armenia jest uważana za satelitę Rosji. Wymowny jest fakt, że wojna wybuchła podczas zakrojonych na szeroką skalę rosyjskich ćwiczeń wojskowych Kaukaz 2020, w których aktywnie uczestniczą sojusznicy Moskwy – Armeńskie Siły Zbrojne.

Jagiellonia.org