Organizację białych nacjonalistów − Rosyjski Ruch Imperialny Departament Stanu USA wpisał na listę organizacji terrorystycznych. Główna siedziba Ruchu znajduje się w Petersburgu, rodzinnym mieście prezydenta Rosji Władimira Putina. Jego działacze podobnie jak Putin są zwolennikami idei wskrzeszenia Imperium Rosyjskiego.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

W 2014 roku terroryści z Rosyjskiego Ruchu Imperialnego brali udział w bezprawnej aneksji Krymu przez Rosję, gdzie wspierali rosyjską armię okupacyjną, później aktywnie uczestniczyli we wzniecaniu wojny na wschodzie Ukrainy. Następnie wraz z rosyjską partią Rodina stworzyli ruch „Dla Noworosji!”, byli zaangażowani w rekrutację i szkolenie wojskowe ochotników w Petersburgu, a stworzony pod ich patronatem Legion Imperialny uczestniczył w walkach w Słowiańsku i Nikiszyno. Na początku 2015 roku terroryści z Ruchu opuścili Donbas.

W Manifeście Rosyjskiego Ruchu Imperialnego „Dla Noworosji!” zawarte są tezy, które od lat głosi publicznie Władimir Putin, powtarzający z maniakalnym uporem sprzeczne z nauką twierdzenia, jak na przykład takie, że „Rosjanie i Ukraińcy są jednym narodem”. W Manifeście czytamy: „Naród rosyjski jest największym narodem świata, podzielonym między kilka organizmów o charakterze pseudopaństwowym. […] Rdzenna ziemia rosyjska i zamieszkująca ją rosyjska ludność winny być na powrót zjednoczone [z Rosją]. Obecnie kwestia ta ma szczególne znaczenie w odniesieniu do sztucznego organizmu zwanego »Ukrainą«. Zauważmy, że państwo to nigdy tak naprawdę nie istniało. Jego pojawienie się było rezultatem kryzysu rosyjskiej państwowości. Państwo to zresztą utrzymywało się przez pewien czas po prostu dzięki niemieckiej okupacji. Współczesne granice Ukrainy zostały arbitralnie wytyczone podług woli przywódców bolszewickich”.

To samo mówi Putin. W grudniu 2019 roku podczas dorocznej konferencji prasowej Putin ponownie zademonstrował, że nie przestrzega uniwersalnej i podstawowej zasady prawa międzynarodowego dotyczącej nienaruszalności granic i stwierdził, że całe północne wybrzeże Morza Czarnego i wschodnia część Ukrainy są rdzennymi terytoriami rosyjskimi.

„Co sugerował Władimir Iljicz Lenin? Zaproponował nie federację, ale konfederację. Na mocy tej decyzji grupy etniczne zostały przywiązane do określonych terytoriów i otrzymały prawo do odłączenia się od Związku Sowieckiego. […] To dość dziwna decyzja, ale już została podjęta. To jest całe dziedzictwo budowania państwa przez Władimira Iljicza Lenina, a teraz my mamy z tym kłopot” – zaznaczył.

Ale najbardziej interesujące jest to, że Putin, podobnie jak terroryści z Rosyjskiego Ruchu Imperialnego, za wyimaginowany podział „narodu rosyjskiego” obwinia… Polskę i Polaków.

„Dość już poddawania ich polonizacji i zaszczepiania im sztucznego języka, obcego rosyjskiemu ludowi. Rosji należy przywrócić sztucznie wydzielone z jej obszaru − Noworosję, Małorosję, Ukrainę Słobodzką i Ruś Czerwoną. Ostatecznie konieczne jest powstrzymanie bezczeszczenia trzeciej stolicy Rosji, »matki rosyjskich miast« – Kijowa!” – czytamy Manifeście Rosyjskiego Ruchu Imperialnego.

PRZECZYTAJ:

Antypolonizm. Zwyczajny rosyjski faszyzm

Dzień Jedności Narodowej w Rosji. Dlaczego Rosjanie obchodzą antypolskie święto?

Te same brednie powtórzył Władimir Putin podczas rozmowy z amerykańskim reżyserem Oliverem Stone’em: „Gdy ziemie, które są dziś rdzeniem Ukrainy, dołączyły do Rosji, nikt nie myślał o sobie inaczej niż jako o Rosjaninie. Wszyscy byli prawosławni i nazywali się Rosjanami. I nie chcieli być częścią katolickiego świata, na którą to stronę »przeciągała« ich Polska”.

Historyczne majaczenia Putina powtórzył nadworny błazen prezydenta Rosji Władimir Żyrinowski, twierdząc, że Imperium Rosyjskie wyzwoliło Kozaków ukraińskich spod polskiego, a Białorusinów spod litewskiego jarzma. Polityk skandalista przypomniał też, że Rosja włączyła w skład swojego terytorium również Polskę i kraje bałtyckie na drodze licznych „wojen obronnych”. Kilka lat temu, 18 marca 2018 roku, w przededniu ostatnich prezydenckich wyborów w Rosji, Żyrinowski powiedział, że: „Obywatele wybierają najwyższego władcę rosyjskiego świata. Świata, którego granic jeszcze nie wyznaczyliśmy”. Wcześniej, podczas wystąpienia przed rosyjskimi nacjonalistami na prorządowej manifestacji w Moskwie, oświadczył: „Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia”. Dobrze poinformowani powiadają, że Żyrinowski wygłasza tezy, których ze względu na swoje stanowisko nie może głośno wypowiedzieć Putin. Krótko mówiąc, „to, o czym myśli Putin, o tym mówi Żyrinowski”.

Według gospodarza Kremla rosyjska agresja militarna na Ukrainę jest tylko jednym z etapów odrodzenia imperium.

Warto jeszcze raz przypomnieć, że zachodni dyplomaci doskonale zdają sobie sprawę z apetytu rosyjskich imperialistów. Były unijny komisarz ds. stosunków zewnętrznych Chris Patten w wywiadzie dla portugalskiego „Diario de Noticias” oświadczył, że Putin wciąż dąży do przejęcia kontroli nad Polską i innymi państwami regionu. „Jego nie interesuje niepodległość państw Europy Środkowo-Wschodniej. Uważa, że powinny być one związane z Moskwą i z nikim więcej” – zaznaczył Patten.

Prawie 30 lat temu, w 1991 roku, Władimir Putin jako młody urzędnik administracji Petersburga udzielił w programie reżysera Igora Szadchana wywiadu, z którego wynika, że już wtedy myślał o wskrzeszeniu unitarnego Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. Tego poglądu nie zmienił do dziś. „Chciałbym powiedzieć o tragedii, której doświadczamy dzisiaj – tragedii rozpadu naszego państwa. To tragedia. Myślę, że to właśnie przywódcy [przewrotu bolszewickiego] z października 1917 roku podłożyli bombę z opóźnionym zapłonem pod gmach unitarnego państwa, które nazywało się Rosja. W końcu, co oni zrobili? Podzielili naszą ojczyznę na księstwa dzielnicowe, których wcześniej nie było na mapie kuli ziemskiej. Obdarzyli te księstwa rządami i parlamentami. A teraz mamy to, co mamy. Jedyne, co zrobili i w ten sposób utrzymali kraj we wspólnych granicach, to drut kolczasty. Gdy tylko drut kolczasty został usunięty, kraj się rozpadł” – powiedział 39-letni Putin.

Popatrzmy na mapę Imperium Rosyjskiego z 1914 roku. Państwa bałtyckie, Finlandia i duża część Polski przed wybuchem I wojny światowej były integralną częścią carskiej Rosji. Jeśli teraz Putin cynicznie kłamie, że „Krym to ziemia rdzennie rosyjska”, to w przyszłości może powiedzieć coś podobnego o „Kraju Nadwiślańskim” (nazwa używana przez władze Rosji carskiej na określenie Królestwa Polskiego), ponieważ zarówno Półwysep Krymski, jak i Polska zostały zajęte przez Rosję w drugiej połowie XVIII wieku. Aneksja Krymu jest precedensem, który kiedyś może uzasadnić „historyczne” roszczenia Rosji wobec Polski.

Włodzimierz Iszczuk

PRZECZYTAJ:

Putin marzy o wskrzeszeniu Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku

Wojna hybrydowa przeciwko Zachodowi. Kim są terroryści z Rosyjskiego Ruchu Imperialnego?

Prawosławny dżihad. Jako pierwszy, krew na wschodzie Ukrainy przelał ostiariusz Ławry Peczerskiej