„Decyzja o zatrzymaniu, jakkolwiek prawnie nie byłaby ona uzasadniona, jest politycznie absurdalna i może nam tylko i wyłącznie zaszkodzić. Przykre, że tracimy oddane nam i przyjazne środowisko (…) Uważam, że Ihor Mazur powinien zostać wypuszczony i przeproszony za to, co się stało” – powiedział w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Rafał Dzięciołowski, wiceprezes Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie.

PRZECZYTAJ:

Ihor Mazur: „Kiedy my – Polacy i Ukraińcy – jesteśmy razem, to stanowimy siłę!”

Ukraińska rzecznik praw obywatelskich, Ludmyła Denisowa, a za nią portal onet.pl, poinformowały o zatrzymaniu na przejściu granicznym Ihora Mazura, współpracownika biura RPO na Ukrainie, weterana walk z separatystami w Donbasie. Podstawą zatrzymania miał być list gończy Interpolu wystawiony przez stronę rosyjską.

„Decyzja o zatrzymaniu, jakkolwiek prawnie nie byłaby ona uzasadniona, jest politycznie absurdalna i może nam tylko i wyłącznie zaszkodzić. Przykre, że tracimy oddane nam i przyjazne środowisko”

– mówi nam Rafał Dzięciołowski, wiceprezes Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie. Uważa, że sprawa powinna zostać załatwiona szybko, a Ihor Mazur wypuszczony na wolność.

– Ihor Mazur powinien zostać wypuszczony i przeproszony za to, co się stało – mówi Rafał Dzięciołowski.

Nasz rozmówca zaznacza, że respektowanie przez Polskę rosyjskich listów gończych stawia pod znakiem zapytania deklaracje dotyczące Ukrainy.

„Jeżeli dalej będziemy respektowali listy gończe wystawione przez Rosję, nawet jeżeli mają plakietkę Interpolu, to tym samym stawiamy pod znakiem zapytania wiarygodność naszych deklaracji w sprawie Ukrainy. Przecież kto jak kto, ale my powinniśmy mieć świadomość, że Rosjanie nadużywają instrumentów prawnych, by wykorzystać je w prowadzeniu swojej brutalnej i tłamszącej niepodległość naszych sąsiadów polityce. Jeżeli mamy do czynienia z krajem, któremu sami zarzucamy gwałt na prawie międzynarodowym to trudno, żebyśmy respektowali ich listy gończe. Jest w tym jakaś zdumiewająca niekonsekwencja, która każe postawić znak zapytania nad naszymi intencjami. Wcale się nie będę dziwił, jeśli Ukraina te znaki zapytania będzie mnożyła”

– powiedział Dzięciołowski.

Mówiąc o Ihorze Mazurze, Dzięciołowski wspomina moment, w którym poznał ukraińskiego weterana.

„Ja poznałem Ihora Mazura w okolicznościach, które świadczą najlepiej o tym, jakim jest człowiekiem w odniesieniu do Polski. Przyjechał z grupą żołnierzy armii ukraińskiej i w mundurach polowych składali wieńce na skwerze Wołyńskim w Warszawie, upamiętniając rocznicę rzezi wołyńskiej. Zrobił to w pełni świadomie, by dać wyraz solidarności z Polakami i z naszą pamięcią, naszym bólem. Mówił o tym zresztą w wywiadach, których wówczas udzielał. (…) Jest patriotą Ukrainy i przyjacielem Polski. Jest po prostu idealnym partnerem dla naszej polityki wschodniej, o ile oczywiście ta polityka zakłada wsparcie dla napadniętej przez Rosję Ukrainy i budowanie przestrzeni solidarności i wsparcia w obliczu zagrożenia neoimperializmem putinowskim”.

Źródło: Niezalezna.pl