„Demontaż tych tablic – to nie jest po prostu wandalizm. To przestępstwo przeciw historii, uwłaczanie pamięci naszych obywateli i polskich jeńców wojennych, zabitych w piwnicach tego budynku, kolejna próba zanegowania znanych wszystkim i wielokrotnie udowodnionych i udokumentowanych zbrodni reżimu stalinowskiego” – czytamy w oświadczeniu niezależnej rosyjskiej organizacji Memoriał zajmująca się badaniem, upamiętnianiem i popularyzacją wiedzy o zbrodniach komunistycznych oraz obroną praw człowieka. Memoriał miał również udział w umieszczeniu tych tablic.

„7 maja 2020 roku z fasady dawnego budynku NKWD w obwodzie kalinińskim (dziś mieści się tam Państwowych Uniwersytet Medyczny w Twerze) zdjęto dwie tablice umieszczone w 1991 roku na pamiątkę ofiar terroru stalinowskiego. Napisy na zdemontowanych tablicach głosiły: „Ku pamięci zamęczonych. Tu od lat 30. do 50. mieściła się Urząd NKWD MGB dla obwodu kalinińskiego wraz z wewnętrznym więzieniem” oraz „Pamięci Polaków z obozu w Ostaszkowie, zabitych przez NKWD w Kalininie, światu ku przestrodze. Demontaż tych tablic – to nie jest po prostu wandalizm. To przestępstwo przeciw historii, uwłaczanie pamięci naszych obywateli i polskich jeńców wojennych, zabitych w piwnicach tego budynku, kolejna próba zanegowania znanych wszystkim i wielokrotnie udowodnionych i udokumentowanych zbrodni reżimu stalinowskiego”

– pisze Memoriał.

Twer w czasach komunistycznych nazywał się Kalinin, na cześć Michaiła Kalinina, przewodniczącego Prezydium Rady Najwyższej ZSRS w czasach stalinowskich, współodpowiedzialnego zresztą także za zbrodnię katyńską (jego nazwisko też znajduje się na rozkazie o zgładzeniu polskich oficerów).

Mordowani w więzieniu w Twerze od lat 30. byli zakopywani w masowych grobach w Miednoje.

„To podwójnie obrzydliwe, że była to prowokacja zaplanowana tuż przed 75. rocznicą Zwycięstwa w II wojnie światowej. Władze Tweru nie powstrzymały się przed zbezczeszczeniem naszego święta. Jeśli władze Federacji Rosyjskiej nie podejmą niezwłocznie konkretnych kroków, to w gazetach całego świata artykuły o rocznicy Zwycięstwa będą sąsiadować z informacją o niszczeniu w Rosji pamięci o jednej z największych zbrodni II wojny światowej”

– oświadcza oddział ds międzynarodowych Memoriału.

Przypomnijmy, wczoraj na polecenie twerskiej prokuratury z budynku twerskiej akademii medycznej zdjęto tablicę upamiętniającą rozstrzelanych tam w 1940 w ramach zbrodni katyńskiej prawie 6300 polskich oficerów. Prokuratura rosyjska utrzymuje, że nie ma na to dowodów, by tam rozstrzeliwano Polaków, mimo że tak naprawdę dowody są w aktach rosyjskiego śledztwa z lat 90.

Prokuratura zajęła takie stanowisko i nakazała zdjąć tablicę już parę miesięcy temu. Dziś władze placówki zastosowały się do nakazu, choć w sprawie trwała batalia prawnicza. Zdjęto także tablicę upamiętniającą obywateli ZSRS zamordowanych tam przez NKWD w latach 30. i 40.

Rosyjscy śledczy twierdzą, że w budynku nie było żadnych egzekucji, a w dokumentach figuruje inny adres.

Według Aleksandra Gurianowa z Memoriału (z sekcji polskiej tej organizacji) demontażu tabliczek dokonali: członek władz uczelni Walerij Własow oraz szef miejscowego oddziału Ruchu Narodowo-Wyzwoleńczego (NOD) Maksim Kormuszkin. To prokremlowska organizacja, której bojówkarze dokonywali m.in. napaści na rosyjskich opozycjonistów. Gurianow powiedział w rozmowie z Telewizją Biełsat, że prokuratura stwierdziła, że upamiętnienia są nielegalne, bo rzekomo śledczy mieli nie znaleźć żadnego dokumentu wyrażającego zgodę na jej zainstalowanie oraz dowodów historycznych, że pod wskazanym adresem dokonywano egzekucji.

Gurianow dodał, że w czasie wojny cały kompleks budynków znajdował się pod adresem ul. Sowietskaja 2 i dopiero po wojnie główny budynek dawnej siedziby NKWD otrzymał adres ul. Sowietskaja 4. Podkreślił, że prokuratura wysłała swój wniosek o usunięcie tablic do twerskiej komisji ds. nazewnictwa, a ta zarekomendowała, że ostateczną decyzję powinni podjąć miejscowi radni. Dlatego, jak podkreśla Gurianow, zdjęcie tablic jest po prostu samowolą dwóch ludzi. – Jeden z nich to Maksim Kormuszkin przewodniczący miejskiego oddziału NOD, który jest liderem twerskich negacjonistów udziału ZSRR w dokonaniu zbrodni katyńskiej. Domagali się oni m.in. likwidacji kompleksu memorialnego w Miednoje — powiedział. Drugim wykonawcą usunięcia tablic był, zdaniem Gurjanowa, zastępca rektora twerskiego uniwersytetu medycznego ds. bezpieczeństwa. – We wszystkich rosyjskich uniwersytetach jest takie stanowisko, na które mianowani są „czekiści” – dodał.

Według Gurjanowa chodzi o Walerija Własowa, który jednak według strony internetowej uniwersytetu jest zastępcą naczelnika wydziału prawnego i dokumentacji. Mężczyzna był znany z tego, że wykorzystując swoją funkcję, nie dopuszczał, by chętni mogli uszanować pamięć straconych poprzez złożenie kwiatów lub zapalenie zniczy pod budynkiem.

Źrodło: Kresy24.pl, Memo.ru, Rambler.ru, Belsat.eu