W wyniku nalotów przeprowadzonych przez rosyjskie samoloty wojskowe na osiedla w północno-zachodniej Syrii został zniszczony budynek Szpitala Położniczo-Ginekologicznego i Dziecięcego, dwóch lekarzy zostało rannych – informuje agencja Anadolu, powołując się na źródła w opozycji syryjskiej i naczelnego lekarza szpitala położniczego i dziecięcego.

„Budynek szpitala położniczego i dziecięcego został całkowicie zniszczony w miasteczku Sznan, w strefie deeskalacji w prowincji Idlib. Według Centrum Obserwacji Lotnictwa Syryjskiej Opozycji rosyjskie samoloty wojskowe zaatakowały osady Dżisr asz-Szughur, Al Janudijach, Szejk Sndian, Hanja, Kafar Sijnach, Baarbu, Sutuch al Dejer, Szejk Mustafa, Al Naker, Bsida, Miszerfach”

– podaje agencja Anadolu.

Według Zuheir Karrath, głównego lekarza Szpitala Położniczo-Ginekologicznego i Dziecięcego w osadie Sznan, w nocy z 6 na 7 listopada rosyjskie samoloty wojskowe dokonały podwójnego nalotu na placówki medyczne.

„W rezultacie budynek szpitala został prawie całkowicie zniszczony, dwóch pracowników służby zdrowia zostało rannych. Noworodki i pacjenci zostali ewakuowani”

– powiedziała Karrat.

Według tureckich mediów w wyniku ataków rosyjskich samolotów w północno-zachodniej Syrii w ciągu ostatniego tygodnia zginęło 12 cywilów.

Jagiellonia.org

PRZECZYTAJ:

The New York Times: Rosjanie nadal zabijają dzieci i cywiłów – bombardują szpitale w Syrii!

Wojna wywołana przez Putina w Syrii uderzyła rykoszetem w Europę. Setki tysięcy uchodźców są wynikiem barbarzyńskich bombardowań syryjskich miast przez rosyjskie lotnictwo. Fale uchodźców spowodowały poważny kryzys w Unii Europejskiej i stały się przyczyną rosnącej popularności skrajnie prawicowych populistów, którzy działają w interesie agresywnej Rosji.

Nie jest tajemnicą, że uchodźcy stali się narzędziem rosyjskiej wojny hybrydowej przeciwko Europie. Przypomnijmy, według oświadczeń wysokich urzędników NATO Rosja „używa uchodźców jako żywej broni przeciwko Europie”. Mówił o tym jeszcze w marcu 2016 roku sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Z kolei nieżyjący już amerykański senator John McCain w ostrym przemówieniu wygłoszonym na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium (13 lutego 2016 roku) ocenił, że dyktator Władimir Putin chce „zaognić konflikt uchodźczy i wykorzystać go jako broń do podziału przymierza transatlantyckiego, a tym samym podkopać europejski projekt”. Dodał także, że „apetyt Putina rośnie w miarę jedzenia”.

Ofensywa marionetek Putina w syryjskiej prowincji Idlib sprowokuje nową falę uchodźców próbujących dostać się do Europy i nowy poważny kryzys w UE. Dlatego bezczelne działania przywódców Rosji, Iranu i ich stronników w Syrii stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa europejskiego i globalnego.

Prowincja Idlib na północnym zachodzie Syrii jest jedną z czterech stref deeskalacji uzgodnionych przez Rosję, Turcję i Iran podczas szczytu w Astanie w Kazachstanie. W 2018 roku sprzymierzeńcy Putina z Asadem na czele stopniowo zaczęli odzyskiwać kontrolę nad tym terytorium. Scenariusz był identyczny z działaniami w innych prowinacjach: wojska irańsko-syryjskie oblegały przyczółki kontrolowane przez siły antyrządowe, a rosyjskie lotnictwo całkowicie niszczyło syryjskie miasta.

Wyjątkowość prowincji Idlib wyraża się w tym, że po zdobyciu stref deeskalacji we Wschodniej Gucie i w prowincji Dara jednostki wojskowe opozycji, które zgodziły się na rozejm, zostały wysłane wraz z rodzinami właśnie do niej. W ten sposób prowincja Idlib stała się potężnym bastionem syryjskich sił antyasadowskich. Obecnie zamieszkuje ją około 3 mln ludzi.

Liczebność oddziałów demokratycznej syryjskiej opozycji szacuje się na 85-100 tys. osób. Oprócz tego w prowincji przebywa 50-60 tys. radykalnych islamistów z organizacji Dżabhat an-Nusra, którzy również walczą z Asadem, ale przez większość krajów, w tym zachodnich, są uznawani za terrorystów. Gdyby doszło do ofensywy sił rządowych, w działaniach zbrojnych będzie więc uczestniczyć około 600 tys. bojowników, po 300 tys. po każdej stronie.

Igor Semywołos z Centrum Badań Bliskowschodnich w Kijowie w rozmowie z dziennikarzami portalu Apostrophe na temat Syrii stwierdził: „Sytuacja jest bardzo skomplikowana. Problem polega nie na tym, że armia syryjska zaatakuje Idlib, ale na tym, że bastion opozycji może zdobyć jedynie za pomocą masowych bombardowań. Co więcej, w wyniku wojny syryjskiej wiele obiektów jest ulokowanych w pomieszczeniach podziemnych, charakterystycznych dla miast na Bliskim Wschodzie. Dlatego można zakładać, że analogicznie jak we Wschodniej Gucie Syryjczycy wykorzystają broń chemiczną (chlor), by zasiać panikę i zmusić rebeliantów do poddania się”.

Kiedy w prowincji rozpocznie się ofensywa, setki tysięcy uchodźców, nie mając już dokąd uciekać, ruszą przez Turcję do Europy. Szacuje się, że będzie to od 250 tys. do miliona osób. Jeśli Zachód razem z USA nie powstrzyma rzezi w prowincji Idlib, Europę zaleją rzesze uchodźców, wśród których będą też tysiące radykalnych islamistów.

Tego właśnie chce Putin, który sprowokował wojnę w Syrii i wciąż dolewa oliwy do ognia. Wojna w Syrii to jego wojna przeciwko wszystkim narodom Europy.

Na razie prezydent Turcji Erdoğan zmusił Putina do powstrzymania zaplanowanej ofensywy. Działał stanowczo i odważnie, a Putin, który rozumie tylko język siły, zaakceptował twardą postawę Ankary i zrobił krok wstecz. Ale nikt nie wie, jak długo potrwa zawieszenie ofensywy marionetek Putina. Baszar al-Asad twierdzi, że ma zdecydowaną wolę przejęcia kontroli nad całym terytorium kraju. Zagrożenie nową inwazją uchodźców na Europę wciąż istnieje.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

KOMENTARZ REDAKCJI

Wojny w Libii, Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna wywołana przez Putina w Syrii uderzyła rykoszetem w Europę. Setki tysięcy uchodźców są wynikiem barbarzyńskich bombardowań syryjskich miast przez rosyjskie lotnictwo. Fale uchodźców spowodowały poważny kryzys w Unii Europejskiej i stały się przyczyną rosnącej popularności skrajnie prawicowych populistów, którzy działają w interesie agresywnej Rosji.

Od początku ofensywy, która rozpoczęła się w kwietniu, w wyniku nalotów i ofensywy sił krwawego dyktatora Baszara al-Asada przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa w prowincji Idlib w północno-zachodniej Syrii zginęło ponad setki cywilów, a tysięcy zostało rannych – donosi Reuters, powołując się Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Według działaczy praw człowieka rosyjskie i syryjskie siły zbrojne celowo atakują cywilów i zrzucają bomby na szpitale. Wcześniej organizacja praw człowieka Human Rights Watch doniosła, że podczas ataków wykorzystano bomby kasetowe i broń zapalającą.

PRZECZYTAJ:

Ofensywa marionetek Putina w syryjskiej prowincji Idlib sprowokuje nową falę migracji do Europy

Węzeł gordyjski Bliskiego Wschodu. III wojna światowa tuż za progiem

JAK ROZPOCZĘŁA SIĘ WOJNA W SYRII

Dynastia syryjskich dyktatorów Baszszara al-Asada i jego ojca Hafiza al-Asada nigdy nie cieszyła się poparciem większości Syryjczyków. Są przedstawicielami alawitów (odłam szyizmu), najstarszej mniejszości religijnej Syrii liczącej ok. 1,95 mln, stanowiącej 11 proc. ludności. Zdecydowana większość Syryjczyków to sunnici, których jest ok. 70 proc. Pozostali to chrześcijanie i druzowie.

Hafiz al-Asad wsławił się krwawym stłumieniem protestów radykalnej partyzantki sunnickiej w mieście Hama, zabijając od 3 do 25 tys. islamistów oraz cywilów. Przy wsparciu ZSRS ustanowił brutalną dyktaturę. Tysiące opozycjonistów zostało uwięzionych. Właśnie dlatego sunici nienawidzą rządzącej mniejszości, która uzurpowała sobie władzę w tym kraju i za pomocą terroru sprawuje despotyczne rządy.

Arabska wiosna w latach 2010-2012 pokazała słabość autorytarnych dyktatur. Monolitowe reżimy Tunezji, Egiptu, Jemenu oraz innych krajów arabskich upadły jak domki z kart. Kolejne konflikty i wojny domowe doprowadziły do zmiany konfiguracji geopolitycznej w regionie. Wydarzenia te zainspirowały Syryjczyków, którzy mieli nadzieję na pokojowe przemiany w kraju. Dziesiątki tysięcy ludzi w różnych miastach Syrii wyszły na ulice, by protestować przeciwko reżimowi znienawidzonego Baszszara al-Asada, ale w marcu 2011 roku dyktator nakazał strzelać do pokojowo nastawionych demonstrantów, którzy w zdecydowanej większości nie mieli nic wspólnego z radykalnym islamizmem. Zginęły setki cywilów w całym kraju. Tak rozpoczęła się wojna w Syrii.

DLACZEGO KREML SPROWOKOWAŁ WOJNĘ W SYRII

Rosyjski gen. Leonid Iwaszow, szef think tanku Akademia Problemów Geopolitycznych w Moskwie, w trakcie programu „Wieczór z Władimirem Sołowiowem” w telewizji Rossija 1 ujawnił prawdziwe powody wojny w Syrii: interesy Gazpromu i groźba bankructwa Rosji.

„Gdyby Rosja tam nie weszła i nie utrzymała u władzy reżimu Asada, to dziś mielibyśmy bardzo poważny problem z budżetem. Ta wojna toczy się o trzy gazociągi. W Katarze i Iranie są gigantyczne złoża gazu” – powiedział gen. Iwaszow. (Według Międzynarodowej Agencji Energii największe złoża gazu na świecie, zawierające 51 bln m sześc., czyli jedną piątą potwierdzonych zapasów gazu na globie, znajdują się w Zatoce Perskiej między Iranem a Katarem – red.).

„Co gwałtownie zmniejszyłoby nasz udział w rynku gazu?” – spytał prowadzący program Władimir Sołowiow.

„Tak! Pierwszy gazociąg, który chcieli budować, miał iść przez terytorium Syrii i Turcji do Europy. Turcja stałaby się głównym operatorem dostaw gazu” – odparł generał.

„A więc wtargnęliśmy do Syrii, żeby zabezpieczyć sprzedaż gazu przez Gazprom?” – dopytywał dziennikarz.

„Tak. Kiedy Asad w 2011 roku, nie bez naszej presji, odmówił podpisania tego porozumienia (umowy o budowie gazociągów przez terytorium Syrii – red.), to zobaczcie co się stało” – odrzekł szef Akademii Problemów Geopolitycznych.

Z kolei Katar zaczął finansować syryjską opozycję, która zorganizowała masowe protesty przeciwko reżimowi Baszara al-Asada.

Tak więc, Kreml sprowokował a później włączył się w wojnę w Syrii, by powstrzymać budowę gazociągów do Europy i by zapewnić Gazpromowi sprzedaż.

STRONY KONFLIKTU

W operacjach wojskowych uczestniczą siły krwawego dyktatora Baszara al-Asada (SAR), umiarkowani opozycjoniści (Wolna Armia Syrii), radykalni islamiści, Kurdowie i inni. W 2014 roku sporą część Syrii zajęli fundamentaliści, którzy ogłosili powstanie kalifatu pod nazwą Państwo Islamskie (ISIS). We wrześniu tego roku przeciwko ISIS została rozpoczęta operacja prowadzona przez koalicję pod przewodem Stanów Zjednoczonych. Rok później, we wrześniu 2015, do konfliktu po stronie Baszara al-Asada przystąpiła Rosja. W 2016 roku Turcja rozpoczęła operację wojskową na północy Syrii. Prezydent Recep Erdoğan twierdził, że jednym z celów inwazji jest obalenie reżimu tyrana Asada. Ale potem wyjaśnił, że Turcja walczy przeciwko terrorystom, a nie „konkretnej osobie”.

Z kolei główny przeciwnik Iranu na Bliskim Wschodzie – Arabia Saudyjska nie wyklucza możliwości wysłania kontyngentu wojskowego krajów arabskich do Syrii – oświadczył 17 kwietnia 2018 roku minister spraw zagranicznych Królestwa Adil al-Dżubajr na wspólnej konferencji prasowej z sekretarzem generalnym ONZ António Guterresem w Rijadzie. „Dyskutowaliśmy o wysłaniu sił koalicji antyterrorystycznej do Syrii” – powiedział szef dyplomacji Arabii Saudyjskiej, podkreślając, że decyzja zostanie podjęta, jeśli zostanie złożony wniosek – podaje Reuters.

Arabia Saudyjska ma jedną z najpotężniejszych armii w świecie arabskim (26. miejsce w rankingu Global Firepower). Siły Zbrojne Królestwa składają się z sił lądowych, morskich, powietrznych, obrony powietrznej, strategicznych sił rakietowych i gwardii narodowej. W ich szeregach służy ok 230 tys. ludzi (w tym gwardia narodowa). Do służby wojskowej są również angażowani zagraniczni najemnicy. Rezerwy mobilizacyjne to 5,9 mln osób.

ZOBACZ TAKŻE:

Spójrzcie na ruiny Syrii, oto co czeka Europę, jeśli nie potrafimy spacyfikować Rosji

Pełzająca agresja. Rosja jest głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego