Władze nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej przywrócą swojej stolicy nazwę, którą miasto nosiło w latach 1924-1961, informuje Belsat powołując się na novosti.dn.ua.

Denis Puszylin, przywódca „republiki”, podpisał dekret przewidujący, że przy okazjach związanych z II wojną światową będzie można, równolegle z nazwą Donieck, używać nazwy Stalino. Chodzi np. o rocznicę rozpoczęcia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 22 czerwca, Dzień Zwycięstwa 9 maja oraz rocznicę wyzwolenia Donbasu 8 września. Celem dekretu ma być „zachowanie pamięci historycznej”.

PRZECZYTAJ:

„Rosja to Stalin”! W centrum Wołgogradu odsłonięto popiersie organizatora ludobójstwa Polaków w ZSRR

Nazwa Stalino została nadana miastu na długo, zanim zaczął się w ZSRR kult Józefa Stalina. W rzeczywistości zostało nazwane tak na cześć Władimira Lenina. Przedtem miasto nazywało się Juzowka od nazwiska jego założyciela, brytyjskiego przemysłowca Johna Hughesa. W 1924 r. miejski Komitet Wykonawczy postanowił uczcić ówczesnego przywódcę ZSRR.

– Komitet Wykonawczy uważa, że symbolem charakteryzującym naszego wielkiego wodza tow. Lenina będzie „stal” i zadecydował zmienić nazwę miastu Juzowka – cytuj portal Wiesti Donabasa dokument z posiedzenia miejskich władz w marcu 1924 r.

Miasto otrzymało swoją obecną nazwę Donieck nawiązującą do rzeki Doniec w 1961 r. Stało się tak, gdy na fali polityki destalinizacji zapoczątkowanej przez Nikitę Chruszczowa w ZSRR zmieniono nazwy wszystkich miast, których patronem był Stalin.

16 kwietnia br. z podobną inicjatywą wystąpiły władze sąsiadującej tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej. Jej przywódca Leonid Pasieczkin podpisał dekret przywracający Ługańskowi nazwę Woroszyłowgrad, który nosił w latach 1935-1958 oraz 1970-1990. Patronem dzisiejszej stolicy ŁRL jest Kliment Woroszyłow – sowiecki Ludowy Komisarz Obrony oraz marszałek ZSRR. Jego podpis, podobnie jak podpis samego Stalina, znajduje się na decyzji o rozstrzelaniu polskich oficerów w 1940 r.

Podobnie jak w DŁR, nazwa Woroszyłowgrad będzie stosowana przy okazji imprez poświęconych II wojnie światowej.

Źrodło: Belsat.eu wg novosti.dn.ua

ZOBACZ TAKŻE:

Rosja tęskni za Stalinem

Putin: Nie dopuściłbym do upadku ZSRR

KOMENTARZ REDAKCJI

Według badań Wszechrosyjskiego Ośrodka Badania Opinii Publicznej, aż 62 proc. Rosjan uważa, że w miejscach publicznych powinno się umieszczać znaki upamiętniające osiągnięcia Józefa Stalina. W szczególności chodzi o tablice pamiątkowe, cytaty, popiersia i obrazy. Przeciwnego zdania jest 31 proc. badanych. Stalin został również wybrany najwybitniejszym człowiekiem w dziejach. Na uwagę zasługuje fakt, że w Rosyjskim Kościele Prawosławnym istnieje ruch na rzecz kanonizacji Józefa Stalina.

Przypomnijmy, po traktacie ryskim, Polacy, którym przyszło żyć w Związku Sowieckim, ponieśli ogromne straty. W latach 1937–1938 bolszewicka Rosja zorganizowała im masowe ludobójstwo.

„Bardzo dobrze! Kopcie i czyśćcie nadal ten polsko-szpiegowski brud. Niszczcie go w interesie Związku Sowieckiego” – napisał Józef Stalin na raporcie, w którym Nikołaj Jeżow poinformował go o pierwszych masowych aresztowaniach Polaków. Enkawudziści natrętnie wykonywali zalecenia krwawego rosyjskiego dyktatora.

PRZECZYTAJ:

„Bić Polaków, ile wlezie!” Operacja polska NKWD

80. rocznica stalinowskiego ludobójstwa na Polakach

W trakcie „operacji polskiej”, która rozpoczęła się rozkazem 00485 z dnia 11 sierpnia 1937 roku, NKWD wymordowało111 tys. Jednak prof. Mikołaj Iwanow twierdzi, że w ciągu kilku lat w Związku Sowieckim zgładzonych zostało prawie 200 tys. Polaków. Ci ludzie byli zabijani tylko za to, że byli Polakami. Tymczasem to tylko wierzchołek góry lodowej. Do dziś nieznane są dokładne liczby zamordowanych Polaków także z innych przyczyn – w czasie masowych represji i Wielkiego Głodu w latach 1932-1933.

W putinowskiej Rosji nikt nie okazał skruchy za bestialskie czyny poprzedników, nikt nie zrezygnował z użycia podobnej praktyki w przyszłości, nikt nie przekonał świata, że coś podobnego więcej już się nie powtórzy. Nie! Wprost przeciwnie. Po dojściu Putina do władzy, rosyjscy czekiści zaczęli demonstracyjnie i otwarcie szczycić się przeszłością swoich poprzedników. Na przykład, Nikołaj Patruszew, przewodniczący Federalnej Służby Bezpieczeństwa, w wywiadzie dla „Komsomolskiej prawdy” z dn. 20 grudnia 2000 roku poświęconym obchodom Dnia Czekisty, oświadczył: „Nie zrezygnowaliśmy ze swojej przeszłości, Historia Łubianki przeszłego stulecia, które odchodzi, to nasza historia”.

PRZECZYTAJ:

Jubileusz 100-lecia Czeka. Szef FSB wybiela czekistów, enkawudzistów i kagebistów odpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko ludzkości

Władimir Putin, w corocznym przesłaniu Rady Federacji, akurat po Pomarańczowej rewolucji na Ukrainie, oświadczył: „Przede wszystkim, należy uznać, że krach Związku Radzieckiego był największą geopolityczną katastrofą stulecia. Dla rosyjskiego narodu stał się on prawdziwym dramatem”. Sądziliście, być może, że prawdziwym dramatem były wielomilionowe ofiary? Dla tych, którzy nie zrozumieli, Włodzimierz Putin dodał, że „utrzymanie państwa na rozległym obszarze, zachowanie unikalnej wspólnoty narodów, przy silnych pozycjach kraju – to nie tylko ogromna praca. To jeszcze i znaczne ofiary naszego narodu. Akurat taką jest tysiącletnia droga Rosji”.

Jagiellonia.org

„ZAPOMNIEĆ PRZESZŁOŚĆ – OZNACZA ZGODZIĆ SIĘ Z JEJ POWROTEM” – WINSTON CHURCHILL

W okresie stalinizmu zamordowano kilkadziesiąt milionów obywateli Związku Sowieckiego. Ogólna liczba ofiar śmiertelnych, związanych z umocnieniem bolszewickiego totalitaryzmu w okresie od 1917 do 1989 roku, ocenia się minimum na 61 milion osób (niektórzy uczeni uważają, że ta cyfra jest dwukrotnie zaniżona).

Rosyjskiemu tyranowi Stalinowi przypisuje się taką wypowiedź: „śmierć jednego człowieka to tragedia, a śmierć milionów to statystyka”. Żeby u czytelnika nie wywołało to podobnej obojętności, oderwijmy się od suchej mowy cyfr.

Mówiąc o statystyce, zauważmy, że ofiarami terroru stalinowskiego byli zwykli ludzie – podobni do nas. Oni również chcieli żyć, kochać i być kochanymi. Chcieli odnosić sukcesy, stworzyć rodziny, wychować dzieci, zrobić coś pożytecznego dla swojego kraju. Nie zdążyli… Z tych czy innych przyczyn, przeszkadzali tyranom rosyjskiego totalitaryzmu realizować maniakalne żądze władzy absolutnej nad społeczeństwem i krajem. Przy czym 99% ofiar – to osoby zupełnie niewinne. Po prostu „podpadli” władzy. Postawmy siebie, drodzy czytelnicy, na miejscu tych ofiar.

Adwokaci rosyjskiego totalitaryzmu lubią mówić o zdobyczach ZSRR, szczycą się „zdobyczami industrializacji, zwycięstwem w II wojnie światowej, opanowaniem atomu, lotami w kosmos” i wielu innymi rzeczami. Zapominają jednak opowiedzieć nam, jakim kosztem wszystkie te „zdobycze” zostały okupione. Ceną milionów zamęczonych głodem dzieci, kobiet i starszych ludzi z Ukrainy, w tym Polaków. Dla tak zwanej „stalinowskiej industrializacji” zorganizowano ludobójstwo, a ilość ofiar, w większości dzieci, kobiet i ludzi starszych sięga milionów. Sam tylko Wielki Głód 1932-1933, przyniósł hekatombę – według różnych szacunków od 7 do 14 milionów zamordowanych mieszkańców Ukrainy. A teraz spróbujmy dać sobie odpowiedź, czy opłacały się wszystkie zdobycze totalitaryzmu, który po kolana brodził we krwi, który został wzniesiony dosłownie na ludzkich kościach?

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”