0001_Włodzimierz IszczukPutinowska operacja przechwycenia dużego państwa na wschodzie Europy nie powiodła się. Ludzie obalili rząd rosyjskich agentów i marionetek. Putin stracił Ukrainę. Była to największa porażka rosyjskich służb specjalnych po pomarańczowej rewolucji.

Po trzech miesiącach nieustępliwej walki o wolność, społeczeństwo ukraińskie obaliło prorosyjski reżim Janukowycza. Jednak perspektywa europejskiej przyszłości była okupiona wielkimi ofiarami. Putinowska Rosja wykorzystała swoich uzbrojonych po zęby agentów przeciwko pokojowym demonstrantom. Tysiące rannych ucierpiało od kul, los kilkuset aktywistów do dziś jest nieznany, 103 osoby zginęły. Bohaterskim przedstawicielom Samoobrony Majdanu, którzy złożyli swoje życie na ołtarzu ofiarnej walki o godność i wolność, nadano imię „Niebiańska Sotnia”. Imiona tych ludzi wpisały się złotymi literami na kartach historii europejskich walk o wolność.

Samoobrona Euromajdanu powstała w pierwszych dniach zimy. Była to spontaniczna reakcja na nieludzkie okrucieństwo oddziałów specjalnych reżimu Janukowycza. Po kilku przypadkach brutalnego pobicia pokojowych demonstrantów, w tym dziewcząt i kobiet, ludzie zjednoczyli się, aby wspólnym wysiłkiem zorganizować własną ochronę. Kilka tysięcy osób przyłączyło się do oddziałów samoobrony, zwanych „sotniami”.

Pierwsze straty ludzkie

Pierwsze starcia miały miejsce po uchwaleniu 16 stycznia 2014 r. przez marionetkowych deputowanych tzw. ustaw o dyktaturze. „Ustawy” te przewidywały długoletnie więzienia za najmniejszy przejaw protestu obywatelskiego. Ale ludzie nie przestraszyli się… Wręcz przeciwnie… Protest wybuchnął z nową siłą. Liczne starcia protestujących z siłami bezpieczeństwa na ulicy Gruszewskiego (prowadzącej do dzielnicy rządowej) trwały ponad miesiąc. Tam pojawiły się pierwsze ofiary tragicznych wydarzeń — pierwsi bohaterowie «Niebiańskiej Sotni» — Serhij Nigojan, Michaił Żyźniewski oraz Jurij Wierbicki — Ormianin oraz Białorusin i Ukrainiec polskiego pochodzenia.

Istnieją uzasadnione podejrzenia, że zamieszki zostały sprowokowane przez siły zewnętrzne, w celu stworzenia pretekstu do użycia siły wobec protestantów znajdujących się na Euromajdanie. Tego przede wszystkim potrzebował reżim Janukowycza i jego zagraniczni zwierzchnicy z Moskwy, aby uruchomić specjalną operację siłowegu stłumienia pokojowego protestu. Władzy potrzebna była prowokacja, która doprowadziłaby do wszczęcia masowych starć… Udało się to osiągnąć.

Najbardziej tragiczne dni dla protestujących na Euromajdanie nastąpiły w lutym 2014 roku. Wtedy to, od 18 do 20 lutego, w ciągu trzech dni w dramatycznej konfrontacji z siłami bezpieczeństwa zginęło ponad sto niewinnych osób…

Masakra w Parku Maryjskim

18 lutego, w dniu, kiedy opozycja parlamentarna planowała głosować za przywróceniem Konstytucji z 2004 roku, radykalna organizacja „Prawy Sektor”, którą wielu ekspertów podejrzewa o powiązania z tajnymi służbami Rosji, zachęcała ludzi do uczestnictwa w marszu protestacyjnym do gmachu Rady Najwyższej. Tego słonecznego poranka tysiące pokojowo nastawionych ludzi, pod ochroną setek sił samoobrony, udało się w kierunku parlamentu ukraińskiego.

W pobliżu gmachu Rady Najwyższej ludzie natknęli się na oddziały sił bezpieczeństwa wystrojone w szyku bojowym. Zza pleców milicjantów wyskakiwali agresywni bandy uzbrojeni «cywile» nierzadko z bronią w ręku. Byli to najemnicy opłacani przez reżim. Pokojowi demonstranci zaczęli naprędce prowadzić negocjacje z milicją. A gdy wszystkie one spaliły na panewce przekonano się, że nikt z przedstawicieli siłowych struktur nie miał najmniejszego zamiaru usłyszeć głosu narodu, wręcz przeciwnie, właśnie tego chcieli moskiewscy reżyserzy i ich ukraińskie marionetki, by rozpalić zarzewie walki. Konfrontacja i krwawa jatka była niejako wpisana w ich poczynania.

Krwawa bijatyka rozpoczęła się od prowokacji zaaranżowanej już wcześniej. Wynajęci bandyci zpoza pleców milicjantów rzucali w stronę protestujących granaty błyskowo-hukowe. Doszło do gwałtonych starć tłumu z dobrze wyszkolonymi i wyposażonymi w odpowiedni ekwipunek milicjantami z oddziałów specjalnych „Berkut”, którzy dopuścili się brutalnego pobicia bezbronnych ludzi.

W pobliżu parku Maryjskiego przeważające siły milicji zaatakowały i zniszczyły 19 oddział Samoobrony Euromajdanu. Najemnicy ze szczególnym okrucieństwem bili pałkami, kopali i strzelali z pistoletów w zakrwawionych, leżących na chodniku ludzi. Po masakrze na polu walki pozostały setki rannych i wielu martwych. Zginęło kilkadziesiąt osób. Ich zwłok nie znaleziono do dzisiaj, los większości z nich wciąż jest nieznany. W 19 oddziale Samoobrony Euromajdanu pozostało tylko sześć osób.

Niebiańska Sotnia

Mężczyźni, którzy ocaleli, wycofali się na Majdan Niepodległości i ukryli się za barykadami. Było to jedyne miejsce, w którym mogli się obronić przed atakiem wojsk wewnętrznych i sił specjalnych MSW. Protestujący zajęli pozycje obronne i rozpoczęli przygotowania do szturmu.

Tylko ogień mógł powstrzymać napór sił bezpieczeństwa. Ludzie rzucali do ognia przed barykadami wszystko, co mogło się palić. Pozycje protestujących były bardzo niekorzystne. Zostali oni otoczeni przez siły bezpieczeństwa znajdujące się na okolicznych wzniesieniach. Specjalne jednostki milicji i sił bezpieczeństwa przygotowywały się do szturmu na Euromajdan z udziałem armatek wodnych i wozów opancerzonych. Obrońcy Euromajdanu byli jednak na tyle zdeterminowani, że zachowali ducha walki. Nikt nie zamierzał się wycofać. Ludzie uświadamiali sobie, że Euromajdan to ich ostatni bastion wolności.

Podczas szturmu bojownicy służby bezpieczeństwa spalili budynek związków zawodowych. W owym czasie protestujący mieli tam swoją siedzibę, a na wyższych piętrach ukrywali się ranni i chorzy. Świadkowie twierdzą, że w tym budynku spalono żywcem około 50 osób. Pomimo zajadłych walk prowadzonych przez całą noc Euromajdan przetrwał.

Następnego dnia (19 lutego) ludzie przygotowywali się do nowego szturmu i wzmacniali barykady. Oddziały specjalne sił bezpieczeństwa kontynuowały natarcie, Euromajdan przeżył kolejną trudną noc. Liczba rannych wzrosła. Szeregi obrońców Euromajdanu zmniejszyły się. Sytuacja była dramatyczna. Śmiertelnie zmęczeni obrońcy byli u kresu sił, czuli, że nie będą w stanie odeprzeć kolejnych ataków dobrze wyszkolonych i uzbrojonych sił bestialskich «obrońców prawa». W najbardziej krytycznym momencie niespodziewanie dotarli na Euromajdan opozycjoniści ze Lwowa.

O świcie 20 lutego służby bezpieczeństwa porzuciły nagle swoje stanowiska. Dziesiątki demonstrantów pobiegli ulicą w kierunku budynków administracji prezydenckiej i znaleźli się pod obstrzałem snajperów i bojowników uzbrojonych w automaty Kałasznikowa. Nierówna walka trwała prawie godzinę. Bojownicy sił specjalnych pod dowództwem putinowskich marionetek, z zimną krwią zaczęli metodycznie i bezwzględnie mordować bezbronnych ludzi.

Na ulicy Instytutskiej rozpoczął się koszmar. Padali zabici i ranni, lekarze próbowali ratować tych, którzy jeszcze żyli. Kaci strzelali również do tych, którzy przybywali na pomoc rannym. Ulica była zalana krwią, ale w szeregach powstańców nie było paniki ani strachu. Wydaje się, że ci ludzie świadomie poszli na śmierć… Oddali swoje życie za wolność europejskiego narodu…

Byli prawdziwymi bohaterami, którzy choć nie zabili ani jednego nieprzyjaciela, to jednak zwycieżyli. Po kilku dniach walk reżim putinowskich marionetek zawalił się w gruzy. Krwawy dyktator Janukowycz okazał się zdrajcą i ratował się ucieczką do Rosji. Euromajdan wywalczył wolność, płacąc krwią swoich synów. Krwią bohaterów z Niebiańskiej Sotni, którzy oddali życie za niepodległość i europejską przyszłość.

Wśród rannych i zabitych byli także Polacy z Ukrainy, którzy złożyli w ofierze swoje życie na ołtarzu wspólnej walki… Za wolność Waszą i Naszą!