Amerykański wywiad ostrzega, że Rosja może planować do 24 sierpnia zniszczenie znacznej części, a być może całej infrastruktury energetycznej Kijowa. Według tych informacji Kreml może być gotowy do wykorzystania nawet strategicznego zapasu rosyjskich pocisków balistycznych.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Jeżeli te doniesienia się potwierdzą, miliony mieszkańców Ukrainy mogą stanąć przed kolejną falą rosyjskiego terroru.

Kolejne rakiety. Kolejne eksplozje. Kolejne pożary. Ciemność. Brak prądu, wody i ogrzewania. I kolejne noce spędzane w schronach.

Ale wśród milionów ludzi żyjących w Ukrainie są również Polacy. Polskie rodziny. Polscy działacze społeczni. Polscy nauczyciele i duchowni. Ludzie, których rodziny od pokoleń mieszkają na ziemiach dzisiejszej Ukrainy i którzy — mimo zmieniających się granic i dramatycznych wydarzeń XX wieku — zachowali więź z Polską.

Dzisiaj oni również żyją pod rosyjskimi rakietami.

Według oficjalnych danych na Ukrainie mieszka około 144–148 tysięcy Polaków. Szacunki dotyczące osób polskiego pochodzenia są natomiast znacznie wyższe i sięgają nawet dwóch milionów. Jednym z największych skupisk polskiej społeczności pozostaje obwód żytomierski — region, który regularnie doświadcza alarmów powietrznych oraz zagrożenia rosyjskimi rakietami i dronami.

Ci ludzie żyją w rzeczywistości codziennego zagrożenia. Każdy alarm może oznaczać śmierć. Każda eksplozja może zniszczyć dom. Każda noc może przynieść wiadomość o kolejnej tragedii.

I właśnie o tych ludziach w Polsce mówi się zdecydowanie zbyt mało.

To nie są anonimowi „mieszkańcy Ukrainy”. To są nasi rodacy. Polacy, którzy znaleźli się po drugiej stronie granicy, ale nie przestali być częścią polskiej wspólnoty.

Kiedy rosyjskie rakiety spadają na Ukrainę, zagrożone są również polskie rodziny. Kiedy rosyjskie drony niszczą infrastrukturę energetyczną, ciemność zapada także w polskich domach. Kiedy w nocy rozlega się alarm, do schronów schodzą również Polacy.

Rosyjska wojna przeciwko Ukrainie dotyka także Polaków. I Polska nie może o nich zapominać.

ROSYJSKIE RAKIETY NIE PYTAJĄ O NARODOWOŚĆ

Rosyjska rakieta spadająca na Kijów nie sprawdza, czy człowiek znajdujący się w trafionym budynku jest Ukraińcem, Polakiem, Żydem czy przedstawicielem innej narodowości.

Jeżeli zostaje zniszczona elektrownia, cierpią wszyscy mieszkańcy miasta. Jeżeli przestaje działać sieć ciepłownicza, bez ogrzewania pozostają również polskie rodziny. Jeżeli rosyjski pocisk trafia w blok mieszkalny, jego ofiary nie są dzielone według narodowości.

Rosyjska wojna dotyka również Polaków mieszkających na Ukrainie.

W Kijowie, Żytomierzu, Chmielnickim, Winnicy, Lwowie, Odessie i wielu innych miejscach żyją ludzie związani z Polską — polskie rodziny, działacze organizacji polonijnych, nauczyciele, duchowni, przedstawiciele świata kultury, przedsiębiorcy i zwykli obywatele.

Ich domy znajdują się jednak na terytorium państwa, przeciwko któremu Rosja prowadzi brutalną wojnę.

POLACY Z UKRAINY ŻYJĄ W CIENIU ROSYJSKIEJ WOJNY

Dla części Polaków w kraju wojna jest przede wszystkim wiadomością oglądaną wieczorem w telewizji albo kolejnym komunikatem w internecie.

Dla Polaków mieszkających na Ukrainie może oznaczać syrenę alarmową w środku nocy, eksplozję kilka kilometrów od domu, brak prądu, zimne mieszkanie albo konieczność zejścia do schronu.

Nie mogą wyłączyć wojny. Nie mogą zamknąć granicy przed rosyjskimi rakietami. Nie mogą powiedzieć: „To nie nasza wojna”. Bo rosyjska agresja już dawno wkroczyła do ich domów. To jest ich wojna. Wojna, której nie wybrali. Wojna, której nie rozpoczęli. Ale wojna, przed którą — podobnie jak ich ukraińscy sąsiedzi — nie mogą się po prostu schować.

I dlatego polska polityka wobec Ukrainy powinna uwzględniać również bezpieczeństwo Polaków mieszkających na Ukrainie.

W POLSCE TYMCZASEM ROŚNIE FALA ANTYUKRAIŃSKIEJ RETORYKI

W tym samym czasie w Polsce część środowisk prawicowych coraz intensywniej wykorzystuje temat Ukrainy do mobilizacji własnego elektoratu.

Ukraińcy są przedstawiani jako niewdzięczni, roszczeniowi, uprzywilejowani albo wręcz jako zagrożenie dla Polski.

Krytyka konkretnych decyzji ukraińskich władz jest oczywiście czymś normalnym i potrzebnym.

Problem zaczyna się wtedy, gdy krytyka rządu Ukrainy zamienia się w szczucie na cały naród ukraiński, a strategiczny interes Polski zostaje podporządkowany politycznej wojnie wewnętrznej.

W tej narracji bardzo często brakuje jednego elementu. Polaków mieszkających na Ukrainie. Tak jakby ich nie było. Tak jakby polska rodzina mieszkająca w Kijowie czy Żytomierzu przestawała być polską rodziną tylko dlatego, że znalazła się po drugiej stronie granicy.

SZCZUJĄC NA UKRAINĘ, UDERZAJĄ RÓWNIEŻ W POLAKÓW

To jeden z najbardziej absurdalnych paradoksów obecnej debaty.

Można deklarować troskę o Polaków na Wschodzie, a jednocześnie wspierać politykę, która osłabia państwo, w którym ci Polacy żyją.

Jeżeli Ukraina będzie słabsza, Polacy mieszkający na Ukrainie również będą mniej bezpieczni.

Jeżeli ukraińska obrona powietrzna będzie miała mniej środków do walki z rosyjskimi rakietami, zagrożenie dla polskich rodzin na Ukrainie będzie większe.

Jeżeli rosyjska armia będzie mogła przesuwać się dalej na zachód, polskie środowiska i polskie miejscowości na Ukrainie znajdą się bliżej rosyjskiej okupacji.

Jeżeli Ukraina zostanie zmuszona do kapitulacji pod presją militarną, konsekwencje poniosą również Polacy, którzy pozostali w swoich rodzinnych miejscowościach.

To nie jest kwestia sympatii do Wołodymyra Zełenskiego. Nie jest to również kwestia tego, czy ktoś lubi obecne władze Ukrainy. To jest kwestia bezpieczeństwa konkretnych ludzi.

NIE TRZEBA KOCHAĆ ZEŁENSKIEGO, ŻEBY WSPIERAĆ UKRAINĘ

Można krytykować prezydenta Ukrainy. Można krytykować ukraiński rząd. Można domagać się ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej. Można stanowczo bronić polskich interesów. Można żądać od Kijowa rozwiązywania trudnych problemów historycznych. Można sprzeciwiać się konkretnym decyzjom ukraińskich władz.

Ale z żadnego z tych powodów nie wynika konieczność osłabiania Ukrainy w momencie, gdy Rosja prowadzi przeciwko niej wojnę.

Wręcz przeciwnie. Polska racja stanu wymaga rozróżnienia dwóch rzeczy: sporu z władzami Ukrainy oraz strategicznego interesu Polski w tym, aby Ukraina nie została podbita przez Rosję.

To rozróżnienie jest fundamentalne.

CO Z POLAKAMI, KTÓRZY ZOSTALI NA UKRAINIE?

Warto więc zadać polskiej scenie politycznej bardzo proste pytanie:

Co proponujecie Polakom, którzy mieszkają na Ukrainie? Czy mają opuścić swoje domy? Czy mają zostawić groby swoich bliskich? Czy mają porzucić polskie organizacje, szkoły, parafie i miejsca pamięci? Czy mają uciekać przed Rosją, podczas gdy w Polsce będą słyszeć, że rosyjska agresja jest wyłącznie „problemem Ukraińców”?

Przecież ci ludzie są częścią polskiej wspólnoty.

Przez dziesięciolecia pozostali na swoich rodzinnych ziemiach. Zachowali język, kulturę, pamięć i więź z Polską mimo kolejnych zmian granic i systemów politycznych.

Dzisiaj wielu z nich żyje pod rosyjskimi rakietami.

I właśnie dlatego polska polityka wobec Ukrainy musi uwzględniać interes Polaków mieszkających na Ukrainie.

ROSJA CHCE ZNISZCZYĆ UKRAINĘ I ROZBIĆ ZACHÓD

Kreml doskonale rozumie, że wojny nie wygrywa się wyłącznie na polu bitwy.

Rosja wykorzystuje również zmęczenie wojną, strach, konflikty społeczne i polityczne podziały. Celem rosyjskiej strategii jest nie tylko zdobywanie kolejnych kilometrów ukraińskiego terytorium.

Chodzi również o rozbicie zachodniej jedności, zmęczenie społeczeństw, osłabienie pomocy dla Ukrainy i przekonanie Europejczyków, że najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest pozostawienie Ukrainy samej sobie.

Nie oznacza to, że każdy krytyk Ukrainy jest rosyjskim agentem.

Oznacza jednak, że rosyjska propaganda nie musi tworzyć każdego konfliktu od zera. Wystarczy, że potrafi wykorzystać istniejące podziały.

Dlatego odpowiedzialna polska debata powinna być wolna zarówno od bezkrytycznego idealizowania Ukrainy, jak i od antyukraińskiego szczucia.

POLSKIE INTERESY NIE KOŃCZĄ SIĘ NA BUGU

Polska ma prawo i obowiązek bronić własnych interesów. Ale polskie interesy nie kończą się na granicy Rzeczypospolitej. Obejmują również bezpieczeństwo Polaków mieszkających poza granicami kraju. Obejmują bezpieczeństwo Polski. Obejmują bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO.

I obejmują strategiczny cel, którym powinno być niedopuszczenie do sytuacji, w której Rosja podporządkuje sobie Ukrainę.

Bo jeżeli Ukraina upadnie, problem nie zniknie. Przesunie się na zachód. A wraz z nim przesunie się zagrożenie dla Polski.

Dlatego można być przeciwnikiem konkretnych działań ukraińskich władz i jednocześnie zdecydowanie popierać ukraińską walkę z rosyjską agresją. Można domagać się prawdy historycznej i jednocześnie pomagać Ukrainie przetrwać rosyjską wojnę. Można bronić polskich interesów i jednocześnie bronić Ukrainy.

To nie są sprzeczności.

Sprzecznością jest natomiast deklarowanie troski o Polaków na Wschodzie i jednoczesne wspieranie polityki, która może doprowadzić do ich większego zagrożenia.

Dzisiaj, gdy nad ukraińskimi miastami pojawiają się rosyjskie rakiety, warto o tym pamiętać. Bo wśród ludzi, którzy gaszą światła podczas alarmu lotniczego, schodzą do schronów i czekają na koniec kolejnej rosyjskiej nocy, są również Polacy. I ich bezpieczeństwo powinno być dla Polski równie ważne jak bezpieczeństwo Polaków mieszkających po tej stronie granicy.

Nie wolno pozwolić, aby polityczna wojna przeciwko Ukrainie przesłoniła rzeczywistą wojnę prowadzoną przez Rosję. Bo kiedy rosyjska rakieta uderza w ukraińskie miasto, cierpi nie tylko Ukraina. Cierpią także Polacy z Ukrainy.

Włodzimierz Iszczuk

Obejrzyj antypolskie wystąpienie Putina!
PUTIN GROZI POLAKOM!
Podobnej retoryki używał przed inwazją na Ukrainę

Polska to Kraj Nadwiślański?
ZOBACZ NASZ FILM: „PUTIN MARZY O WSKRZESZENIU IMPERIUM ROSYJSKIEGO”

Polecamy państwa uwadze nasz film:
„PUTIN PLANOWAŁ ATAK NA POLSKĘ‼️ UKRAINA POKRZYŻOWAŁA TE PLANY”

Co Putin planował zrobić z Polską i Europą?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „WRÓG U BRAM”

JAKĄ PRZYSZŁOŚĆ DLA UKRAINY, POLSKI I EUROPY PRZYGOTOWYWAŁA ROSJA?
Zobacz nasz film „Wojna na Ukrainie. Plan ludobójstwa zatwierdził osobiście Putin”

Nadchodzi III wojna światowa
BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA ROSJĘ
❗️

Jak Merkel podhodowała nowego Führera w Moskwie?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „PĘTLA GAZOWA KREMLA: NORD STREAM 2 WPĘDZIŁ EUROPĘ W PUŁAPKĘ”

Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NAJNOWSZY NUMER NASZEGO CZASOPISMA  

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN GROZI POLSCE”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022” 

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”

ZOBACZ TAKŻE: