W Mińsku tysiące Białorusinów zgromadziło się w niedzielę, by zaprotestować przeciwko prorosyjskiemu dyktatorowi Aleksandrowi Łukaszence, który wbrew woli Białorusinów przejął władzę w kraju.

Siły bezpieczeństwa rzucają w tłum granaty hukowo-błyskowe, rozpylają gaz łzawiący i brutalnie zatrzymują demonstrantów, donosi białoruski portal Tut.by.

Do Mińska ponownie sprowadzono wojsko i sprzęt, zamknięto 10 stacji metra, nie działa mobilny internet. Bandyci reżimu Łukaszenki biją i zatrzymują ludzi.

Przypomnijmy, na Białorusi od ponad trzech miesięcy trwają przeciwko prorosyjskiemu reżimowi Aleksandra Łukaszenki, sprowokowane rażącym fałszowaniem wyborów prezydenckich i policyjną przemocą wobec obywateli. Od początku protestów siły bezpieczeństwa zatrzymały i pobiły tysiące ludzi, a co najmniej sześciu demonstrantów zginęło. Zaginęło kilkadziesiąt osób.

Źródło: Tut.by