Ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło w wywiadzie dla Ukrinformu zaznaczył, że „bez najbliższych dużych sąsiadów Ukrainy wszelkie negocjacje w sprawie procesu pokojowego, który rozwiązałby kwestię agresji Rosji na Ukrainie, nie powinny mieć miejsca. Miejsce Polski jest przy stole negocjacyjnym. Miński format również nie rozwiązuje kwestii Krymu i powoli wyczerpuje swoje możliwości. Trzeba liczyć się z tym, że pojawią się koncepcje stworzenia nowego formatu, i w tym formacie może uczestniczyć Polska”, – powiedział Piekło.
„Nie wyobrażam sobie, jak można dyskutować o losach Ukrainy bez głosów ważnych, dużych sąsiadów, którzy są strategicznymi partnerami kraju” – dodał ambasador.
Przypomnijmy, że w sierpniu ubiegłego roku prezydent RP Andrzej Duda zaproponował Poroszence nowy format negocjacji pokojowych na temat sytuacji w obwodzie donieckim i ługańskim z udziałem najsilniejszych państw europejskich i krajów-sąsiadów, m.in. Polski.
Jagiellonia.org / Wschodnik.pl / Ukrinform


Można tego sobie nie wyobrażać, ale tak się często działo i dzieje nadal. Nie wiem, czy historia się już do tego przyzwyczaiła, czy nastąpił taki manieryzm. O nich, bez nich. Nie będę wracał do czasów Chmielnickiego, bo to daleka historia. Druga RP, czasy znacznie bliższe. Wyszło na to samo. Miało być wolne suwerenne państwo ukraińskie i co z tego wyszło? To wyszło, co wyszło. Decyzje zapadły mimo obietnic. Obietnic złożonych kiedy liczył się każdy karabin i ukraiński bagnet, by zatrzymać sowiecką dzicz. Później coś między kolonią, a okupacją. Decyzje również zapadły bez udziału Ukrainy. A stan obecny? Majdan i euforia. No i co dalej? Putin wchodzi jak do siebie, zabiera Krym, wpuszcza na wycieczkę zielone ludziki i niewiele się dzieje. Ukraina pożycza na wystawę złoto Scytów, a Holandia nie wie komu je oddać? Ukrainie, a może Rosji. Wiele takich zachowań decyzji poza placami. W końcu temat podjęty w artykule. Czy to wszystko aż tak dziwne? Czy zdarzyło się po raz pierwszy? Chyba nie.