Ukraińskiej kontrofensywy nie widać w Kijowie gołym okiem. Jest tylko jakieś odprężenie i większy spokój w oczach mieszkańców stolicy (może zresztą to tylko moje wrażenie – bo chciałbym je widzieć?). Nie ma radosnych wieców i szału radości. Ostatecznie, wiara w końcowe zwycięstwo jest (tu na Ukrainie) bardzo głęboka, więc sukcesy ukraińskiej armii, oczywiście cieszą, ale nie zaskakują.

Robert Czyżewski

Dyrektor Instytutu Polskiego w Kijowie

Ja osobiście podchodzę jednak do tych sukcesów inaczej – to coś naprawdę dużego. Skala profesjonalizmu dowództwa ZSU budzi mój głęboki szacunek: Czapki z głów!

Jako Historyk nie jestem wojskowym, ale historia to (w poważnej mierze) pamięć o niezliczonych wojnach jakie prowadziła ludzkość. Każdy przedstawiciel naszego fachu „napatrzył się” na różnych: Aleksandrów Wielkich i Hannibali, Juliuszów Cezarów i Belizariuszy, Chodkiewiczów i Karolów XII… Klasyczny historyk jest („domorosłym” ale jednak) specjalistą od oceny zwycięzców.

Co się właściwie dzieje na froncie? Krótko dla słabiej zorientowanych (innych proszę o wybaczenie).

Front jest bardzo długi i powyginany. Przerzucanie wojsk z jednej jego części na drugą, jest logistycznie skomplikowane. Na południu, nad Morzem Czarnym, Rosjanie sforsowali wielki i trudny do przekroczenia Dniepr i zagrozili odcięciem Ukrainy od Morza (to jeszcze kilka miesięcy temu). To tam, w ręce rosyjskie wpadło największe z Ukraińskich miast jakie zdobyli – Chersoń (pamiętamy jak jego mieszkańcy – już pod okupacją – wychodzili na proukraińskie pokojowe protesty).

Ale sam Chersoń i kilkudziesięciokilometrowy pas na zachodnim brzegu jest dla Rosjan skrajnie niewygodny z wojskowego punktu widzenia, bo całe zaopatrzenie trzeba przewozić przez Dniepr, a dzięki wsparciu z zachodu, ukraińska artyleria lufowa i rakietowa dokonuje tam popisów skuteczności niszcząc przeprawy rzeczne. To tam (przez ostatnie tygodnie) wszyscy wypatrywali ukraińskiego uderzenia – bo najłatwiej pobić wroga mającego problemy z dowozem amunicji, paliwa dla pojazdów…

Mój przyjaciele zaświadczą, że w prywatnych rozmowach powtarzałem, że ukraińska armia (może niestety, ale…) Chersonia jeszcze odbijać nie będzie. Ten pozbawiony stałych przepraw teren jest idealny, żeby to tam związać Rosjan walką – prowadzoną w możliwie najkosztowniejszy dla nich sposób. Z poziomu politycznego postraszono Rosję szybkim odbijaniem Krymu i to wystarczyło, żeby Kreml uznał, że należy twardo bronić tego pasa ziemi na zachód ujścia Dniepru. Zebrali oddziały z innych części frontu…

Z drugiej strony trwała polityczna presja z samej rosyjskiej góry, aby kilkaset kilometrów dalej na wschodzie, ostatecznie zająć ukraiński Donbas. Na ukraińskich pozycjach na Donbasie (stale choć z niewielkim skutkiem) zaciskały się jak obcęgi, rosyjskie uderzenia od południa i północy z okolic Iziumu.

To z tego ostatniego miasta, Rosjanie wciąż ponawiali ataki na południe, mając za sobą, na północnym zachodzie (to około 100 kilometrów) twardo broniony przez Ukraińców Charków. Ukraińcy odczekali, aż oddziały osłaniające od strony Charkowa ataki z Iziumu będą dostatecznie słabe i … ruszyli.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin, wyzwolili sporą ilość ukraińskiego terytorium, ale nie to jest najważniejsze. Wczoraj zajęli Izium i zniszczyli północne ramie owych potężnych obcęgów (a tam były dosyć cenne rosyjskie wojska). Ilu Rosjanom udało się uciec lasami i zaroślami wzdłuż rzeki jaka przez Izium płynie? Nie wiem, ale czołgów krzakami nie przeciągnęli.

To pytanie „Ilu?” jest w sumie kluczowe, ale bez względu na odpowiedź należ rosyjskie dowództwo zgłosić do tegorocznej Nagrody Darwina (za skrajną i grożącą śmiercią głupotę). Jeszcze kilka dni temu rosyjskie dowództwo uparcie wysyłało do beznadziejnych ataków na południe od miasta, swoje ostatnie lokalne rezerwy, a na północnym zachodzie od nich zbierało się ukraińskie kontruderzenie…

Nie widzieli go? Bagatelizowali? Bardziej słuchali rozkazów płynących z dalekiej Moskwy niż wierzyli własnym oczom? Nie wiem, ale życzę sobie, Ukrainie i światu pozostawienia ich wszystkich na stanowiskach.

A zwycięzcy? Cóż, geniusz wojenny to umiejętność wykorzystywania błędów przeciwnika. Czapki z głów Panowie! Czapki z głów! – i to ważne; nie dla jednej osoby, ale dla kolektywnego dowództwa! O waszej operacji (czego jestem pewien) będą uczyli w akademiach wojskowych świata, jako o wzorcowej w swoim typie.

Od kilkunastu godzin nad Iziumem powiewają ukraińskie flagi. Historia toczy się dalej. Ciekawe jak to przekaże kremlowska propaganda…

W Kijowie zawyły syreny … Tak – to jeszcze Rosjanie mogą, ostrzeliwać z daleka cywilne obiekty, ale rakiety w końcu się wyczerpią… A ja też, jak Kijowianie na ulicy, czuję odprężenie i większy spokój.

Robert Czyżewski

Źródło: Facebook

OGLĄDAJ NASZ FILM O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE ŚWIEŻY NUMER NASZEGO CZASOPISMA

Please wait while flipbook is loading. For more related info, FAQs and issues please refer to DearFlip WordPress Flipbook Plugin Help documentation.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA

Please wait while flipbook is loading. For more related info, FAQs and issues please refer to DearFlip WordPress Flipbook Plugin Help documentation.

ZOBACZ TAKŻE: