O tym, czy groźba rosyjskiej inwazji na Ukrainę doprowadzi do wojny, wie prawdopodobnie tylko jedna osoba, która spowodowała eskalację sytuacji: prezydent Rosji Władimir Putin. Ale jak dotąd administracja prezydenta USA Joe Bidena racjonalnie zareagowała na groźbę Putina, stosując odpowiednią kombinację odstraszania i dyplomacji. Ale jak dotąd administracja prezydenta USA Joe Bidena racjonalnie zareagowała na groźbę Putina, stosując odpowiednią kombinację odstraszania i dyplomacji. Stany Zjednoczone próbowały zjednoczyć kraje europejskie, wysyłając więcej broni na Ukrainę i stawiając część żołnierzy w stan wyższej gotowości, aby wykazać większą determinację. Biden ocenił zagrożenie rosyjską wojną hybrydową i ostrzegł przed sankcjami, które groziłyby Moskwie, gdyby rozpoczęła inwazję, pisze The Washington Post.

Waszyngton zaoferował również dyplomację, przedstawiając sposoby, w jakie Stany Zjednoczone i Rosja mogłyby rozwijać środki budowy zaufania w zakresie porozumień bezpieczeństwa w Europie Wschodniej. Jednak ważne jest, aby zrozumieć słabości Federacji Rosyjskiej.

„Kiedy Putin przejął Krym w 2014 roku, stracił Ukrainę” – powiedział analityk Owen Matthews.

Po ogłoszeniu niepodległości w 1991 roku Ukraina była podzielona między siłami prorosyjskimi i bardziej nacjonalistycznymi. Ale poprzez aneksję Krymu i pogrążanie wschodniej Ukrainy w otwartym konflikcie, uważa Matthews, Putin zwiększył pragnienie Ukraińców do suwerenności.

Z perspektywy czasu, gdyby celem Putina było utrzymanie niestabilności i słabości Ukrainy, bardziej sensowne byłoby po prostu wspieranie na różne sposoby prorosyjskich sił i polityków, aby mogli oni działać w kraju, zawsze nakłaniając Kijów do zacieśniania więzi z Moskwą. Jednocześnie ludność Ukrainy jest teraz dumnie oddana suwerenności.

PRZECZYTAJ:

Szef NATO: Rosja musi wycofać wojska z Ukrainy, Gruzji i Mołdawii

Putin ma prawdopodobnie dwa cele: osłabić i uzależnić Ukrainę od Rosji oraz rozbić Zachód i zdestabilizować NATO. Jeśli chodzi o to drugie, wszystko dzieje się na odwrót. NATO umacnia swoją pozycję w obliczu rosyjskiego zagrożenia.

Dania wysyła fregatę na Bałtyk. Holandia wysyła myśliwce do Bułgarii. Francja zaproponowała wysłanie wojsk do Rumunii. Hiszpania planuje również przenieść okręty wojenne na wschód. Stany Zjednoczone postawiły 8 500 żołnierzy w stanie wysokiej gotowości na wypadek konieczności wysłania ich do Europy Wschodniej. Niektórzy politycy w Finlandii i Szwecji kwestionują nawet ugruntowaną od dawna neutralność swoich krajów. […]

Matthews zauważa, że Putin nie skorzysta na wojnie, zwłaszcza w przypadku nałożenia sankcji. Choć Federacja Rosyjska dysponuje dużymi rezerwami walutowymi, ograniczenie eksportu rosyjskiego gazu i ropy zdewastuje gospodarkę kraju. Większość młodych Rosjan, którzy zostaliby wezwani do walki, nie chce iść na wojnę z Ukrainą. Rating Putina spadł.

Nie oznacza to, że wojna jest niemożliwa. Wojny mogą wybuchnąć z powodu nieporozumień – a nawet dlatego, że kraje, które są doprowadzone do bezruchu, nie mogą znaleźć sposobu na deeskalację. Wojny mogą zaczynać się z powodu nieporozumień. Rosyjski minister spraw zagranicznych powiedział, że ostatnie pisemne odpowiedzi Zachodu na żądania „gwarancji bezpieczeństwa” nie odnoszą się do „podstawowej kwestii”, przez którą ma na myśli członkostwo Ukrainy w NATO.

Prawda jest taka, że jest mało prawdopodobne, aby Ukraina w najbliższym czasie stała się członkiem NATO. Sojusz działa na zasadzie konsensusu, ale nie ma zgody w tej kwestii.

A jednak Stany Zjednoczone nie mogą i nie powinny odrzucać możliwości przystąpienia Ukrainy do NATO w przyszłości. Pomiędzy tymi dwiema rzeczywistościami znajduje się wąski korytarz, przestrzeń dla kreatywnej dyplomacji, aby zapobiec wojnie, która może pochłonąć siły obu stron na lata, podsumowuje wydanie.

The Washington Post, tłum. Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE: