Zanim pojawiły się jakiekolwiek oficjalne komunikaty dotyczące wyników rozmowy przywódców Rosji i USA, rosyjski przedstawiciel Kiriłł Dmitrijew napisał: „Pod przywództwem prezydenta Putina i prezydenta Trumpa świat stał się dzisiaj znacznie bezpieczniejszym miejscem! Historycznie! Epicko!”. Oczywiste jest, że Dmitrijew nie zdobyłby się na taką deklarację bez zgody Kremla, co podkreśla jego wyjątkową rolę w komunikacji między tymi dwoma liderami. Z amerykańskiej strony pojawiła się natomiast narracja: „Przyszłość stosunków między dwoma krajami (USA i Rosją) obejmuje ogromne porozumienia gospodarcze i stabilność geopolityczną”.
Jednakże ten artykuł nie dotyczy samej rozmowy tych dwóch autokratów. Należy przyjrzeć się możliwym owocom działań twórców partnerstwa Putina i Trumpa.
SYSTEM KOORDYNAT
Na pierwszy rzut oka nielogiczne zachowanie amerykańskiego prezydenta i jego zespołu nabiera sensu, jeśli spojrzeć na nie w innej ramie interpretacyjnej. Jest to rama orwellowska: system koordynat zdeformowanego świata postprawdy, w którym agresor nie jest agresorem, ofiara agresji to tylko jedna ze stron konfliktu, jej klęska to zwycięstwo, kapitulacja to pokój, kłamstwo i fałszerstwa to alternatywna prawda itd.
W tej rzeczywistości normą staje się „dziel i rządź”, porzucanie sojuszników i robienie interesów na wojnie. Nie chodzi tu o moralne granice, których Trump i jego administracja w ogóle nie posiadają, podobnie jak mafijno-kleptokratyczna grupa petersburskich czekistów. Patrząc na tempo, w jakim USA przekształcają się z globalnego lidera wolnego świata w dyktaturę personalistycznego typu, na tektoniczne zmiany zachodzące w kiedyś potężnej amerykańskiej gospodarce, nieuchronnie rodzi się pytanie: co za tym stoi i do czego to prowadzi w naszym konkretnym, ukraińskim przypadku?
OBCY I PREDATOR
Analizując dostępne informacje na temat osobowości Putina i Trumpa oraz fascynacji drugiego pierwszym, jeszcze z czasów poprzedniej prezydentury, można założyć, że pojawienie się partnerstwa — nazwijmy je „TrumPut” — było zaplanowane z góry.
Putin to typowy funkcjonariusz służb specjalnych. Jego celem jest osiągnięcie maksymalnych korzyści z partnerstwa z Trumpem. Nie chodzi tu tyle o pieniądze, ile o niematerialne zdobycze, które dla Trumpa nie mają wartości, lecz dla Putina są kluczowe do realizacji jego wizji „wielkiej Rosji”. Przykładem może być „trwały pokój” w putinowskim rozumieniu, który w rzeczywistości oznacza podporządkowanie Ukrainy i Europy rosyjskiej strefie wpływów, odsunięcie NATO do granic z 1997 roku, a może nawet jego całkowity demontaż.
Dla Trumpa taka sytuacja jest akceptowalna, ponieważ jego system wartości jest odmienny. W jego piramidzie priorytetów najwyżej stoi zyskowne transakcje kosztem innych. NATO, UE, Ukraina nie mają dla niego znaczenia, ponieważ są kosztownymi lub nierentownymi „aktywami”.
Putin dobrze wie, jak przekonywać innych do ofert, których nie mogą odrzucić. Osiągnął już pewne sukcesy w oswajaniu Węgier pod rządami Orbana, niemal kupił Ukrainę za czasów Janukowycza, a Niemcy za epoki Merkel. Jednakże przecenił swoje możliwości i nie docenił Ukraińców — zarówno w 2014, jak i w 2022 roku.
Wieloletnie wysiłki operacyjne Kremla, by umieścić „swojego człowieka w Białym Domu”, nagle przyniosły skutek. Po raz drugi, po 2016 roku. Możliwe, że zadziałał tu ruch rosyjskiego oligarchy Dmitrija Rybołowlewa, który w 2008 roku kupił od Trumpa willę w Palm Beach za 50 mln dolarów, znacznie przepłacając za nieruchomość w fatalnym stanie. Transakcję tę historycy i analitycy, jak Jurij Felsztinski i Władimir Popow, uznali za ukrytą łapówkę, kredyt, zaliczkę lub formę przekupstwa.
Bez względu na to, czy Trump jest efektem długoletniej operacji Moskwy, czy nie, w bastionie demokracji pojawił się obcy element — potwór autorytaryzmu w stylu rosyjskim, wyhodowany przez lata rządów Putina. Jednak ten potwór nie jest w pełni sterowalny. Pod względem charakteru przypomina rosyjski oryginał, ale kieruje się własnym interesem. W nawiązaniu do hollywoodzkiego thrillera: z Obcym może poradzić sobie jedynie Predator, a w tym przypadku Predatorem jest Putin. Kamala Harris, świadomie czy nie, miała rację, mówiąc, że Putin „pożre Trumpa na lunch”. Jednak w rzeczywistości walka z Obcym nie jest łatwa nawet dla Predatora.
Uniwersalną metodą Trumpa jest wyciskanie ze swojego kontrahenta wszystkiego, co możliwe, poprzez transakcje o charakterze mafijnego reketu. Działa to jednak tylko w przypadku słabszych partnerów, takich jak Kanada, Dania, Panama czy Ukraina. Jeśli natomiast partner jest mu równy, zaczyna obowiązywać wzajemne rozliczanie interesów: „ty mi, ja tobie”. Dla Trumpa miernikiem sukcesu są przepływy finansowe generowane przez dochodowe transakcje, które w jego mniemaniu „uczyniłyby Amerykę ponownie wielką”.
KONTEKST MATERIALNY
Głównym założeniem partnerstwa „TrumPut” ze strony Rosji (koordynowanego przez Dmitrijewa, bliskiego zarówno córce Putina, Jekatierinie Tichonowej, jak i amerykańskim elitom jako absolwent Stanforda i Harvardu oraz funkcjonariusz związany z Akademią Służby Wywiadu Zagranicznego) jest skuszenie Trumpa możliwością zarobków na odsprzedaży rosyjskich surowców energetycznych i mineralnych na rynku europejskim. Warto zauważyć, że już po pierwszym spotkaniu z Putinem 21 lutego jego wieloletni biznesowy partner i przyjaciel, Steven Witkoff, oświadczył, że „spędził dużo czasu z prezydentem Putinem, rozmawiając, budując przyjaźń i relacje z nim…”.
Dla Kremla kluczowym celem jest przywrócenie rosyjskiej ropy i gazu na rynek UE pod pozorem, że nie pochodzą z Rosji – w tym przypadku mogą nawet uchodzić za amerykańskie. Na granicy Federacji Rosyjskiej lub w rosyjskim terminalu eksportowym surowce mogą „przemienić się” w amerykańskie – oczywiście tylko na papierze. Stąd zainteresowanie „amerykańskiego inwestora” Stevena Lyncha odbudową gazociągów Nord Stream, co aktywnie wspiera wieloletni przyjaciel Putina z enerdowskiej Stasi, Matthias Warnig. Ktoś „nagle” chce również wykupić udziały Rosnieft Deutschland w niemieckich rafineriach i dostarczać tam rosyjską ropę.
Strategia ukrytego powrotu rosyjskich surowców energetycznych na rynek UE została szczegółowo opisana w raporcie Centrum Globalistyki „Strategia XXI” pt. „Rosja maskuje się, by przywrócić swoją ropę i gaz do Europy. Jak ją powstrzymać”.
Jednak Trump i Witkoff to doświadczeni gracze. Nie zadowoli ich żadna cena, jaką Rosja mogłaby zaproponować amerykańskiej firmie. Trump oczekuje maksymalizacji zysków i nadzwyczajnych profitów. Dlatego kontrpropozycja mogła być surowa – skoro Rosja jest objęta sankcjami, a USA śpieszą jej z pomocą, logiczne jest, że cena sprzedaży rosyjskich surowców amerykańskiej spółce powinna być zbliżona do cen wewnętrznych w Rosji.
Takie podejście raczej nie wzbudzi entuzjazmu na Kremlu, ale Dmitrijew i Witkoff, mistrzowie negocjacji, mogą znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony. Tym rozwiązaniem może być odmrożenie zamrożonych aktywów rosyjskiego Banku Centralnego (260 mld euro), z których część mogłaby trafić do amerykańskiego partnera w formie inwestycji w USA – co jest dla Trumpa szczególnie atrakcyjne.
Jest oczywiste, że to propozycja korupcyjna ze strony Kremla, nie tyle na budowę kolejnych Trump Tower, ile na zasilenie wspólnego tajnego funduszu dwóch rządzących „rodzin”, którym zarządzałyby najbardziej zaufane osoby – córki dyktatorów. Pieniądze miałyby generować kolejne zyski w interesie obu klanów. Niewykluczone, że negocjacje obejmują również kwestię reparacji wojennych. Jeśli USA będą nalegać na odszkodowania dla Ukrainy, Trump nie dostanie nic z odmrożonych rosyjskich aktywów.
Projekt „Bliskowschodniej Riwiery” w Strefie Gazy, będący jedną z ambicji Trumpa i Witkoffa (przy czym ten drugi pełni jednocześnie funkcję specjalnego wysłannika prezydenta USA ds. Bliskiego Wschodu), wymaga gigantycznych inwestycji. Putin może obiecać ich finansowanie (jest przecież mistrzem „handlu powietrzem”) w zamian za zachowanie rosyjskich baz wojskowych w Syrii – co jest aktywnie lobbowane przez premiera Izraela, Benjamina Netanjahu. Jego celem jest pozbycie się Palestyńczyków ze Strefy Gazy oraz ograniczenie wpływów Erdogana na syryjskie władze. W ten sposób interesy czysto biznesowe splatają się z geopolityką.
NIEMATERIALNE KWESTIE
Gdy mowa o sprawach niematerialnych, które są istotne dla Putina, a nie mają większego znaczenia dla Trumpa w kontekście rosyjsko-ukraińskiej wojny, na pierwszy rzut oka wydaje się, że amerykański prezydent łatwo z nich zrezygnował. Chodzi tu o odmowę nazywania Rosji agresorem i Putina zbrodniarzem wojennym, wycofanie USA ze śledztwa dotyczącego zbrodni agresji, brak zgody na członkostwo Ukrainy w NATO, brak jakichkolwiek gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa itd.
W rzeczywistości jest to swoisty „bilet wstępu” do rozmów z Putinem na temat kwestii materialnych, opisanych wcześniej. Możliwe, że stanowi to również pewną formę „spłaty długu” wobec Kremla, ponieważ Trump podczas swojej pierwszej kadencji nie rozwiązał NATO, nie uznał Krymu za część Rosji i nie zniósł sankcji nałożonych na Moskwę. Co więcej, w „Deklaracji Pompeo” USA oficjalnie potwierdziły ukraiński status Krymu, w 2018 roku amerykańskie wojska brutalnie zlikwidowały w Syrii całe oddziały wagnerowców, a Trump nałożył sankcje na putinowski „Nord Stream 2”.
Z drugiej strony Trump dąży do oderwania Rosji od Chin i jest gotów zapłacić za to Ukrainą. Iluzję możliwości takiego rozłamu stworzyli dla niego autorzy programowego dokumentu jego prezydentury pt. Mandat na przywództwo. Projekt 2025. Dokument ten stwierdza, że zimna wojna między USA a ZSRR była „walką wewnątrz zachodniej rodziny”, co oznacza, że ZSRR/Rosja jest utożsamiana z częścią cywilizacji zachodniej.
Jest to istotny element, który nie tylko pokazuje błędność oceny przynależności cywilizacyjnej Rosji, ale także wyjaśnia, dlaczego wielu amerykańskich polityków – w tym Trump – uważa, że Rosja może stać się sojusznikiem w rywalizacji z Chinami, które należą do innej, wrogiej zarówno USA, jak i Rosji, cywilizacji.
Aktywność Trumpa w Arktyce – jego roszczenia wobec Kanady i Grenlandii – zaniepokoiła Putina, który uważa, że Arktyka należy przede wszystkim do Rosji i że to ona powinna kontrolować Północną Drogę Morską. Ten, kto kontroluje Grenlandię, kontroluje także Północny Atlantyk, ale w zachodnim sektorze Arktyki kluczową rolę odgrywa ten, kto włada Svalbardem – czyli Norwegia. A to od dawna nie odpowiada Moskwie.
14 marca Kreml zaatakował Norwegię, bezpodstawnie oskarżając rząd w Oslo o militaryzację zdemilitaryzowanego archipelagu, co rzekomo narusza Traktat Svalbardzki z 1920 roku. W praktyce może to być zapowiedź rosyjskich zamiarów przejęcia archipelagu pod swój kontrolę. Jeśli Trump może rościć sobie prawo do gigantycznej wyspy, to dlaczego Putin nie miałby przejąć niewielkiego – w porównaniu z Grenlandią – skalistego, pokrytego lodem archipelagu?
Czy istnieje pakt Dmitriew–Witkoff, pozostaje nieznane – podobnie jak niegdyś ukrywano istnienie paktu Ribbentrop–Mołotow. Trudno powiedzieć, jakie niejawne porozumienia w sprawie „podziału świata” mogłyby istnieć między tymi dwoma przywódcami, ale ich skoordynowane działania budzą niepokój i sugerują, że Dmitriew i Witkoff dyskutują nie tylko o kwestiach biznesowych. Pod koniec lutego Witkoff podkreślił, że Rosja i USA mają wiele możliwości współpracy gospodarczej, a dobre relacje komunikacyjne prowadzą do owocnej kooperacji i długoterminowego partnerstwa.
CZYNNIK UKRAIŃSKI
Dla Donalda Trumpa Ukraina ma niewielkie znaczenie. To problem, który przeszkadza mu w pełnej współpracy z Rosją, aby pokonać Chiny i Iran. Jednak Trump żyje w iluzji, że uda mu się przeciągnąć Putina na swoją stronę, ignorując rzeczywistość tego, z kim ma do czynienia. W zachodnich kręgach eksperckich niemal panuje konsensus, że Trumpowi nie uda się odwrócić Rosji w stronę USA tak, jak niegdyś Nixon i Kissinger przeciągnęli Chiny na stronę Ameryki – bez względu na to, jak bardzo będzie się starał. Mimo to, z uporem Syzyfa, wciąż próbuje to robić.
Nie ma sensu wymieniać wszystkich pozycji, których oddanie przez Kijów mogłoby przypaść Trumpowi do gustu w jego dążeniu do „pokoju” dla Ukrainy. Dla niego istnieje jedna kluczowa zasada – Ukraina powinna znaleźć się w rosyjskiej strefie wpływów, podobnie jak, ostatecznie, cała Europa.
Metoda Trumpa to brutalna presja psychologiczna na partnerów, aby zmusić ich do gry według jego zasad i zawarcia porozumienia na jego warunkach. Dlatego nie należy mieć złudzeń co do jego rzeczywistych intencji wobec Ukrainy. Najważniejsze to nie dać się wciągnąć w pułapkę Trumpa. Ukraina przez ostatnie jedenaście lat udowodniła, że jest twardym orzechem do zgryzienia, a putinowski Mordor nie zdołał jej złamać. Podobnie powinniśmy postępować w przypadku nacisków ze strony byłego strategicznego partnera.
Za kilka dni, 23 marca, w Dżuddzie zapowiedziano kolejną rundę amerykańsko-rosyjskich negocjacji. Oznacza to, że nieformalny pakt Dmitrijew–Witkoff, pomijający Ukrainę i Europę, nadal obowiązuje. Mało prawdopodobne, by na rozpalonych piaskach saudyjskiej pustyni omawiano putinowską wizję meczów hokejowych. Dla Ukraińców i Europejczyków kluczowe jest trzymanie się zasady: „nic o nas bez nas”. Receptę na przeciwstawienie się brutalnym metodom „partnerów” wyraził minister spraw zagranicznych Czech, Jan Lipavský, podczas wizyty w Ukrainie w listopadzie 2024 roku: „Twardość – to jest coś, co budzi respekt w realnym świecie, w którym żyjemy.”
Dlatego Krym to Ukraina – tak samo jak inne okupowane terytoria – i nikt nie ma prawa nimi handlować.
Mychajło Honczar, tłum. Jagiellonia.org
Artykuł został opublikowany za zgodą autora
Pierwotnie artykuł został opublikowany na łamach opiniotwórczego wydania „Dzerkało Tyżnia”
ZOBACZ TAKŻE:
Trump chce resetu z Putinem! Co na to polska prawica?!
Sojusz z tyranami? Nowa Jałta? Trump chce dogadać się z Putinem, Xi i Kimem
Trump – grabarz Pax Americana? Jego przewrót popycha świat w otchłań chaosu
Czy Donald Trump działa w interesie Rosji? Szokujące oskarżenia senatora Merkleya
Realizacja „planu pokojowego” Trumpa będzie postrzegana na świecie jako kapitulacja USA
Kapitulacja USA?
„PLAN POKOJOWY” TRUMPA TO PRZEPIS NA GLOBALNY CHAOS
To jest nasza wojna!
UKRAINA TO DOPIERO PIERWSZY FRONT ROSYJSKIEJ WOJNY PRZECIWKO ZACHODOWI
Obejrzyj antypolskie wystąpienie Putina!
PUTIN GROZI POLAKOM!
Podobnej retoryki używał przed inwazją na Ukrainę
Polska to Kraj Nadwiślański?
ZOBACZ NASZ FILM: „PUTIN MARZY O WSKRZESZENIU IMPERIUM ROSYJSKIEGO”
Polecamy państwa uwadze nasz film:
„PUTIN PLANOWAŁ ATAK NA POLSKĘ‼️ UKRAINA POKRZYŻOWAŁA TE PLANY”
Co Putin planował zrobić z Polską i Europą?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „WRÓG U BRAM”
Nadchodzi III wojna światowa❓
BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA ROSJĘ❗️
Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ
Rosja to więzienie narodów!
KIEDY NASTĄPI TRZECIA FAZA UPADKU IMPERIUM ZŁA?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „DYPLOMACJA XXI WIEKU. Nowy ład światowy wykuwa się na Ukrainie”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „Rosyjski antyświat. Polityka na krawędzi apokalipsy”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN GROZI POLSCE”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”
ZOBACZ TAKŻE:



Spokojnie, wszystko to są nieoficjalne przecieki, publicystyka, komentarze, codzienne inne i skrajnie różne o 180 stopni…
Alternatywa: wojny ciąg dalszy.
Wybór?!
Cel?!
Plan
Real Politik and War