ANALIZA PRZEKAZU MEDIALNEGO

W przeciągu ostatnich tygodni w Polsce miały miejsce protesty rolników, niezadowolonych z polityki rolnej prowadzonej przez obecny rząd RP. Protesty te objawiały się przede wszystkim poprzez blokowanie dróg oraz spowalnianie ruchu drogowego. Na zaistniałą sytuację zareagowało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, organizując szereg spotkań z przedstawicielami niezadowolonej grupy społecznej (m.in. z Federacją Branżowych Związków Producentów Rolnych czy grupami hodowców trzody chlewnej). Zgodnie z komunikatami medialnymi wśród grup protestujących wyłoniła się organizacja (nieformalna) o nazwie – Wspólnota Konsumentów i Rolników „Agrounia”. Postacią, którą kreuje się na lidera „wspólnoty” jest Michał Kołodziejczak. Osoba ta relatywnie gwałtownie pojawiła się w polskiej przestrzeni medialnej, szybko zyskując sobie przydomek „nowego Andrzeja Leppera” (tragicznie zmarłego, kontrowersyjnego polityka – Ministra Rolnictwa, Wicemarszałka Sejmu, Wiceprezesa Rady Ministrów) – pisze na łamach portalu InformNapalm polski ekspert Michał Marek.

Odbierając przekaz polskich portali informacyjnych można odnieść wrażenie, że „Agrounia” oraz jej lider stanowią środowisko w najmniejszym stopniu skore do wypracowania kompromisu z rządem. „Agrounia” wysuwa ponadto postulaty o nieco strategicznym zasięgu (np. normalizacji stosunków gospodarczych z Federacją Rosyjską). Sam lider również posiada poważne ambicje – cyt. „Naszym celem jest stworzenie organizacji dużo silniejszej niż partia polityczna, chcemy wywierać wpływ na odpowiednie decyzje podejmowane przez polityków, obojętnie jakie opcje ci politycy prezentują”.

Wyżej wymieniana organizacja na dany moment stanowi jedyną rozpoznawalną medialnie grupę, deklarującą dalsze zamiary prowadzenia akcji protestacyjnych. „Agrounia” odpowiada również za organizację głośnego protestu z dnia 06.02.2019, który media określiły mianem „oblężenia Warszawy”. Wcześniejsze protesty oraz powyższe wydarzenie stało się przyczynkiem do powstania szeregu interesujących artykułów, które noszą charakter propagandowy oraz mogą stanowić próbę manipulowania opinią publiczną.

Informacje o protestach oraz o postulatach zgłaszanych przez rolników dotarły m.in. do Federacji Rosyjskiej. W mediach rosyjskich wydarzenie to przedstawiano przede wszystkim jako masowy zryw polskich rolników, niezadowolonych z linii politycznej rządu RP (kwestia relacji gospodarczych z Ukrainą i Rosją). W oparciu o słowa wypowiadane przez lidera „Agrounii” – Michała Kołodziejczaka, Rosjanie budowali przekaz, zgodnie z którym polscy rolnicy żądają, aby rząd polski zaprzestał wspierać Ukrainę (wsparcie polityczne, finansowe oraz kwestia importu ukraińskich produktów rolnych do Polski), a unormował stosunki z Federacją Rosyjską (możliwość eksportu polskich towarów na rosyjski rynek).

Fragmenty artykułu: „Wielu rolników uważa, że jedną z głównych przyczyn takiej (red. złej) sytuacji jest konkurencja ze strony importowanych towarów z Ukrainy”. „Nie rozumiem naszej polityki dyplomatycznej. Polska broni Ukrainy, która nas nie szanuje, a po wielu latach handlu z Rosją, negocjacje z nią nagle ustają”. „Nie chcemy śpiewać rosyjskich pieśni patriotycznych, uważamy tych ludzi za starych partnerów biznesowych. A dziś państwo nawet z nimi nie rozmawia – podkreślił Kołodziejczak”. „Pomimo obecnej wysokiej pozycji w sondażach, poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości będzie z czasem maleć z powodu polityki (red. w domyśle – zagranicznej) prowadzonej przez konserwatystów”.

Fragment artykułu: „Rolnicy oskarżają obecny rząd o zmniejszenie możliwości eksportowych dla swoich produktów z powodu sankcji nałożonych na Rosję oraz o otwarcie własnego rynku na dostawy żywności z Ukrainy […]”.

Powyższe przykłady pokazują, jak sprawnie media rosyjskie (w tym w pełni kontrolowane przez Kreml – „RT”) wykorzystują zaistniałą sytuację do wzmacniania narracji rozpowszechnianych od dawna we własnej przestrzeni informacyjnej. Protesty rolników oraz wypowiedzi M. Kołodziejczaka posłużyły zatem rosyjskiej maszynie propagandowej do wzmocnienia przekazów takich jak:

– Polacy są niezadowoleni z proukraińskiego i antyrosyjskiego kursu rządu.

– Polacy mają dosyć Ukraińców – wewnątrz kraju narasta konflikt pomiędzy Polakami, a migrantami zarobkowymi.

– Polacy chcą poprawy relacji z Federacją Rosyjską do tego stopnia, że mogą sparaliżować działania obecnego (antyrosyjskiego) rządu.

Przekazy dotyczące protestów rolników nie uszły również uwadze polskiej redakcji rosyjskiej agencji informacyjnej Sputnik. Prócz szeregu artykułów dotyczących protestów Sputnik opublikował przynajmniej dwa wywiady z liderem „Agrounii”.

Michał Kołodziejczak przedstawił dziennikarzowi Sputnika obraz linii politycznej polskiego rządu idealnie pasujący do budowanych przez Rosjan narracji. Wyjątkowo interesującym jest fragment, w którym lider „Agrounii” określa przedstawicieli polskiego rządu mianem „rusofobów” prowadzących antyrosyjską politykę. Kolejnym wątkiem wartym uwagi jest fragment dotyczący „polityki na kolanach” względem USA i UE. Powyższe słowa wpasowują się do narracji powiązanych z kremlowską wizją świata, w której m.in. Polska stanowi kraj satelicki USA, niemogący prowadzić prorosyjskiej polityki nawet jeśli oczekuje tego polskie społeczeństwo (gdyż sprzeciwia się temu USA). W części rosyjskich przekazów medialnych łączy się tę narrację również z mitem dotyczącym silnej rusofobii, która jest zakorzeniona w polskich elitach politycznych. Zgodnie z tą narracją rusofobia nie ma być jednak silnie obecna wśród przeciętnych Polaków, który darzy pewną sympatią rosyjski naród (mit braterstwa Słowian itp.).

Warto zwrócić uwagę, że przekazy medialne dotyczące omawianych protestów w dosyć intrygującej formie pojawiają się również na polskich portalach uchodzących za niezależne, prawicowe, patriotyczne, itd. Dobrym przykładem rozpowszechniania komunikatów zakrawających o próbę manipulacji opinią publiczną jest poniższy artykuł, który ukazał się na portalu Kresy.pl. Artykuł ten później został spopularyzowany przez „Niezależny Dziennik Polityczny”, znany chociażby z rozpowszechniania artykułów polskiej redakcji Sputnika.

Powyższy artykuł, mimo to, iż nie odnosi się bezpośrednio do protestów koncentruje się na przekazie, zgodnie z którym kontynuowanie przez polski rząd proukraińskiej polityki przyniesie jedynie negatywne skutki. Zgodnie z treścią artykułu za „bezwarunkowe” wsparcie udzielane Ukrainie zapłacą polscy rolnicy. Treść publikacji nie tylko wzmaga w odbiorcy niezadowolenie z działalności obecnego rządu, lecz kieruje również jego negatywne emocje w stronę Ukrainy. Warto w tym miejscu podkreślić, że rozbudzanie antagonizmów pomiędzy Polakami i Ukraińcami znajduje się w polu zainteresowania Federacji Rosyjskiej.

Interesującym jest również fakt zaangażowania tzw. portali alternatywnych w budowanie atmosfery napięcia wokół protestu rolników. Szereg portali uznawanych za mało wiarygodne (takie jak poniższy) być może jedynie w celu pozyskania większej ilości osób odwiedzających, publikują teksty, które nie tylko wyolbrzymiają znaczenie protestów („sensacja”- coś niebywałego), lecz przedstawiają je jako przełomowe wydarzenie (np. „chłopska rewolucja”).

Poświęcając swoją uwagę „Agrounii” oraz Michałowi Kołodziejczakowi tzw. portale alternatywne budują przekonanie o sile i masowości ruchu. Budowanie pozycji danej organizacji oraz jej lidera w przestrzeni informacyjnej może mieć silny wpływ na opinię publiczną. W efekcie prowadzenia tego rodzaju działań (skoordynowanych lub nie) odbiorca traktuje „Agrounię” jako organizację posiadającą silne poparcie środowiska, a samego lidera jako osobę poważną (medialną). W tym kontekście przekonania wygłaszane przez M. Kołodziejczaka dla odbiorcy mogą stanowić opinię większości (lub poważnej części) rolników. Ostatecznie dla odbiorcy tych przekazów obecna ekipa rządząca niemalże celowo niszczy polskie rolnictwo (wpływ na preferencje wyborcze czytelnika), a Ukraina, którą Polacy niejednokrotnie wspierali wbija „cios w plecy” polskiej gospodarce. Warto podkreślić w tym miejscu, że szereg tzw. portali alternatywnych, które przejawiły tego rodzaju aktywność, w przeszłości regularnie rozpowszechniały artykuły propagandowe polskiej redakcji Sputnika. Zgodnie z zauważeniami autorki tekstu „Rosyjską propagandę szerzą polskie portale. Znaleźliśmy 23 takie witryny!” tego rodzaju działanie miało za zadanie „przełamanie bariery nieufności polskich odbiorców”. Należy przez to rozumieć, że niewielka ilość Polaków dowierzała narracjom zamieszczanym na rosyjskim portalu działającym w Polsce (Sputnik), jednakże akceptowała te same przekazy popularyzowane przez identyczne artykuły umieszczane na tzw. portalach alternatywnych (kreujących się na patriotyczne, prawicowe, nacjonalistyczne itd.).

Protesty niezadowolonych grup społecznych są naturalnym zjawiskiem towarzyszącym życiu politycznemu państw demokratycznych. Akcje protestacyjne i towarzyszące im wydarzenia mogą jednakże być wykorzystywane do realizacji swoich celów przez inne państwa. Trudno nam wskazać w jakim stopniu lider „Agrounii” jest świadom procesów, o których wspomniałem. Jasnym jest jednak, że jego wypowiedzi zostały wykorzystane do rozpowszechniania tak w Rosji jak i w Polsce narracji korzystnych z punktu widzenia Kremla. Jego kontrowersyjne twierdzenia wypowiedziane dla agencji Sputnik oraz słowa, na które powołuje się RT są dosyć niepokojące. Motywacja tzw. portali alternatywnych, skłaniająca je do publikowania narracji korzystnych z punktu widzenia kierownictwa FR (m.in. podkreślanie roli ukraińskich towarów w rzekomym „niszczeniu polskiej gospodarki rolnej”), lub budujących atmosferę napięcia (celowe wyolbrzymianie znaczenia danego wydarzenia) również pozostaje tajemnicą.

Michał Marek, InformNapalm

08.02.2019 r.

ZOBACZ TAKŻE:

Prorosyjska prawica. Pożyteczni idioci Putina podkopują polską państwowość

Orientacja prorosyjska jest opcją zdrady. Wolność słowa czy wolność kłamstwa?

P.S. Co ciekawie, na samym początku ostatniej akcji rolników w Warszawie byli obecni dziennikarze portalu Media Narodowe, który nadaje wsparcie medialne dla antyzachodniej i prorosyjskiej prawicy, o czym świadczy ten filmik: