Kolejne napięcia w relacjach USA-Rosja. Najpierw Departament Sprawiedliwości ogłosił akt oskarżenia wobec sześciu oficerów rosyjskiego wywiadu wojskowego, którzy od lat organizują cyberataki, nie tylko na USA, ale cały cywilizowany świat. Zaraz potem szef wywiadu cywilnego Rosji oskarżył Amerykanów o chęć wywołania „kolorowej rewolucji” w Mołdawii i zasugerował wybitny amerykański wkład w kryzysy polityczne u dwóch innych sojuszników Moskwy: na Białorusi i w Kirgistanie.

Niedługo przed wyborami prezydenckimi w USA relacje Waszyngtonu z Moskwą są jeszcze gorsze, niż rok czy dwa lata temu. Spornych problemów przybywa a nie ubywa. Amerykanie są teraz szczególnie wrażliwi na wszelkie próby ingerencji rosyjskiej w kampanię prezydencką. Zapewne ma to jakiś związek z oskarżeniem przez Departament Stanu sześciu oficerów GRU, specjalistów od cyberataków, nie tylko zresztą na cele w USA, ale też we Francji, Holandii, Gruzji, Ukrainie, Korei Południowej czy Japonii. Tymczasem strona rosyjska próbuje odwrócić role (tak jak w 2016 roku) i to ona oskarża Amerykanów, że ingerują w wewnętrzne polityczne sprawy innych państw. Państw będących sojusznikami Moskwy. Oto szef SWR (Służba Wywiadu Zagranicznego) Rosji, Siergiej Naryszkin wprost zarzucił USA chęć wzniecenia „kolorowej rewolucji” w Mołdawii. 1 listopada odbędzie się tam I tura wyborów prezydenckich. Głównymi rywalami będą obecnie urzędujący prezydent Igor Dodon i kandydatka obozu prozachodniego, była premier Maia Sandu. Dodon jest znany ze służalczości wobec Kremla, dziś dominuje na scenie politycznej Mołdawii po tym, jak jego partia socjalistyczna wykorzystała partie prozachodnie do usunięcia ekipy oligarchy Vlada Plahotniuca, po czym odsunęła koalicjanta od władzy. To właśnie usunięta premier Sandu ma być teraz głównym rywalem dla Dodona. Dodon z pomocą Moskwy ograli Sandu i jej unijnych i amerykańskich sojuszników. Teraz, zdaniem Naryszkina, uznając, że wybory zapewne wygra Dodon, „Departament Stanu polecił ambasadzie USA w Kiszyniowie, by zachęcała opozycję do masowych protestów na wypadek jego zwycięstwa i domagała się unieważnienia wyników wyborów”. Szef rosyjskiego wywiadu w wydanym oświadczeniu stwierdził też, że USA już usiłowały w ostatnich miesiącach wpływać na sytuację powyborczą na Białorusi i w Kirgistanie. Jak stwierdził Naryszkin, „Stany Zjednoczone, tak głośno deklarujące niedopuszczalność jakichkolwiek zewnętrznych ingerencji w amerykańską kampanię wyborczą, szybko zapominają o tym postulacie, gdy mowa jest o konieczności zapewnienia oportunistycznych interesów Waszyngtonu za granicą”.

Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie think tanku Warsaw Institute.
[CZYTAJ TEN ARTYKUŁ]

This article originally appeared on the Warsaw Institute think tank website.
[READ THIS ARTICLE]