Wizyta przewodniczącej Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi na Tajwanie wywołała oburzenie Pekinu, który nie uznaje niepodległości wyspy i od kilku lat szykuje się do jej aneksji. Mająca opinię jastrzębia amerykańska polityk, niekryjąca swej niechęci wobec przywódców reżimów autorytarnych, zdecydowała się okazać solidarność z przywiązanymi do wolności i demokracji mieszkańczami Tajwanu. To rozwścieczyło przywódcę Chin Xi Jinpinga.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Chińskie MSZ potępiło wizytę Nancy Pelosi, trzeciej osoby w USA, na Tajwanie, określając ją jako „poważną prowokację” i „igranie z ogniem”. W przeddzień jej przylotu Pekin zagroził wręcz zestrzeleniem samolotu z amerykańską polityk na pokładzie. Ale próby zastraszania nie podziałały, żądanie Chin, by przedstawiciele władz USA nie odwiedzali Tajpei, zostało zignorowane. Wizyta się odbyła, a Pelosi obroniła pozycję Stanów Zjednoczonych jako lidera w Azji Południowo-Wschodniej i na Pacyfiku. Nie obeszło się jednak bez prowokacji – ponad 20 chińskich myśliwców naruszyło strefę identyfikacji obrony powietrznej Tajwanu.

Xi Jinping, który nie odważył się na bezpośrednią militarną konfrontację z Amerykanami i ich sojusznikami w regionie, nie mógł się cofnąć i jednocześnie zachować twarzy jako przywódca kraju o ambicjach bycia światowym mocarstwem. Dlatego po zakończeniu wizyty Chiny rozpoczęły zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia wojskowe, otaczając wyspę ogromną liczbą wojsk. W odpowiedzi Tajwan postawił swoje siły zbrojne w stan gotowości.

Resort obrony w Tajpej informował o licznych prowokacjach chińskich wojsk. Podał nawet, że Chiny wystrzeliły 11 rakiet balistycznych w morze w bliskiej odległości od Tajwanu. Napięcie rośnie. Region Azji Wschodniej i Pacyfiku zamienia się w beczkę prochu.

Na tym tle Indie i Stany Zjednoczone zacieśniają współpracę. Jesienią mają się odbyć wspólne manewry żołnierzy obu państw. Z kolei Rosja, marząca o rozpaleniu wojny światowej, która miałaby uchronić ją przed miażdżącą porażką na Ukrainie, oświadczyła, że jest gotowa udzielić Chinom wsparcia militarnego. Na szczęście przywódcy Chin nie są tak szaleni i nieodpowiedzialni jak kremlowska banda zbrodniarzy wojennych. Otwarty konflikt ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami nie leży dziś w ich interesie. Pekin ma zupełnie inną koncepcję i strategię realizacji swoich geopolitycznych interesów. To zupełnie inna cywilizacja, z inną filozofią polityki międzynarodowej.

Mimo to do konfrontacji wolnego świata z autorytarnymi reżimami, rozpoczętej na Ukrainie w 2014 roku, może dojść w każdym innym miejscu globu. Zwłaszcza gdy Zachód będzie nadal wahać się i próbować powstrzymywać Kijów, który chce i może całkowicie pokonać Moskwę na polu bitwy. Jeśli Putin nie zostanie surowo ukarany za ohydne zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione w Czeczenii, Gruzji, Syrii i na Ukrainie, inni dyktatorzy uznają taką bezkarność za zachętę do zastosowania brutalnej przemocy. W takim przypadku w różnych częściach świata może dojść do konfliktów i w efekcie doprowadzić do wybuchu III wojny światowej.

Ukraina musi wygrać. Reżim Putina musi ponieść upokarzającą i miażdżącą porażkę. Jego klęska powinna być przykładem dla wszystkich dyktatorów i zbrodniarzy wojennych, którzy marzą o zniszczeniu istniejącego ładu międzynarodowego opartego na poszanowaniu praw człowieka i suwerenności państw. Kiedy Kreml przegra, groźba globalnej wojny może zostać zneutralizowana na wiele lat.

Tak więc trwająca na Ukrainie wojna jest – bez najmniejszej przesady – wojną o przyszłość ludzkości. To wojna między wolnością a niewolnictwem, demokracją a despotyzmem, prawdą a kłamstwem, między światłem a ciemnością. Chiny uważnie śledzą tę wojnę. Losy świata decydują dziś na Ukrainie.

Włodzimierz Iszczuk

OGLĄDAJ NASZ FILM O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE ŚWIEŻY NUMER NASZEGO CZASOPISMA

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA

ZOBACZ TAKŻE: