W czasie gdy siły prorosyjskie w Polsce z maniakalnym uporem podsycały nienawiść wobec ukraińskiej rewolucji godności nazywając ją „neobanderowskim majdanem”, Putin publicznie oskarżył Polskę i Litwę w tym, że rzekomo to Polacy i Litwini szkolili bojowników z Majdanu.

„Ludzie, którzy atakowali w Kijowie, byli szykowani w bazach zagranicznych Litwy, Polski i Ukrainy. Tam wszystko działa jak w zegarku”

powiedział prezydent Rosji podczas konferencji prasowej w marcu 2014 roku.

Co ciekawie, tą kłamliwą i bezczelną propagandę Moskwy wsparł Janusz Korwin-Mikke, który powiedział rosyjskim mediom, że Euromajdan w Kijowie był operacją specjalną Warszawy i dodał, że Polska wraz z CIA uczestniczyły w organizacji „zamachu stanu” na Ukrainie. Stwierdził również, że snajperzy, którzy zabijali ludzi na kijowskim Majdanie zostali przeszkoleni w Polsce.

PRZECZYTAJ:

Znajdź sobie pożytecznego idiotę. 7 przykazań rosyjskiej wojny informacyjnej

Rażąca i celowa antypolska dezinformacja, która kształtowała obraz wroga – Polaka towarzyszyła także początkowi rosyjskiej agresji we wschodniej Ukrainie.

W czasie gdy siły prorosyjskie w Polsce do utraty tchu wybielały rosyjskich najeźdźców i ich sługusów z okupowanej przez Rosję części ukraińskiego Donbasu, bojownicy samozwańczych republik próbowali przekonać obywateli zajętych terytoriów, że to nie Ukraińcy bronią integralności terytorialnej swojego kraju, lecz Żydzi i Polacy atakują mieszkańców Donbasu.

Jako przykład, przedstawiamy Państwa uwadze wideo nagrane jednym z prorosyjskich terrorystów z Donbasu, w którym dowódca grupy artyleryjskiej dosłownie mówi:

„Przygotowujemy się teraz do strzału w stronę faszystowskiej, ohydnej, nacjonalistycznej dziczy … żydowskiej … i ich wspólnikom. Z tamtej strony teraz walczą: jednostki żydowskie, Polacy oraz inne obcokrajowcy”.

Nic dziwnego, że po tak zmasowanej propagandzie i dezinformacji niektórzy ludzie w Donbasie byli pewni, że zostali zaatakowani przez Polskę, Litwę, USA i Izrael.

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE:

Jak rozpoznać ruskiego trolla?

Prorosyjska prawica. Pożyteczni idioci Putina podkopują polską państwowość

Wolność słowa czy wolność kłamstwa? Orientacja prorosyjska jest opcją zdrady

Polska jest obiektem wojny hybrydowej. Inwazja ideowa trwa już od dawna. Moskwa rzuca miliardy dolarów na potrzeby wojny psychologicznej. Rosyjskie manipulacje zakłamujące rzeczywistość w polskojęzycznych sieciach społecznościowych nabrały charakteru prawdziwej histerii.

„Kremlowska armia trolli” atakuje polską sieć. Marionetki Kremla do utraty tchu wybielają Putina i jego agresywną politykę. „Rosja nie zagraża. Rosja jest zagrożona. Jest nieustanna agresja NATO przeciwko Rosji” – taką retorykę słyszymy na co dzień z ust polityków, politologów, ekspertów i dziennikarzy zjednoczonych wspólnym celem: rehabilitacją agresywnej polityki Kremla.

Oprócz tego, zauważyłem, że kiedy rosyjscy trolle i pożyteczni idioci słyszą o potępianiu nieodpowiednich lub zbrodniczych działań Rosji, to w celu odwrócenia uwagi i zmiany tematu rozmowy zaczynają krzyczeć o Ukrainie (UPAdlinie), USA i Izraelu (USraelu)… Odwracają kota ogonem… I kłamią, kłamią, kłamią… Mówią, że jest to wolność słowa i swoboda sumienia! Wolność słowa czy wolność kłamstwa i oszustwa?

Podstęp, fortel, manipulacja i oszczerstwo nie są wolnością słowa, lecz skutecznymi narzędziami bezwstydnej i bezczelnej rosyjskiej propagandy. Fake news to stały element rosyjskiej wojny informacyjnej, skierowanej przeciwko krajom UE i NATO.

Ciekawe, jaki jest budżet rosyjskiej wojny informacyjnej przeciwko Polsce? Ogromna fala rosyjskiej narracji w polskiej przestrzeni informacyjnej świadczy o tym, że Moskwa lekką ręką wydaje olbrzymie środki na wojnę w polskim Internecie. Ma to fatalny wpływ na opinię publiczną i stanowi poważne zagrożenie dla informacyjnego bezpieczeństwa i polskiego interesu narodowego.

Nie trzeba się łudzić, to jest wojna… Wojna hybrydowa…

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”