Chaos wokół Iranu i Cieśniny Ormuz obnażył coś znacznie groźniejszego niż chwilowy skok cen ropy. Na naszych oczach zaczyna kruszyć się fundament amerykańskiej potęgi: globalna sieć sojuszy, która przez dekady dawała USA przewagę nieosiągalną dla Chin i Rosji. Jeśli Donald Trump nadal będzie traktował sojuszników jak ciężar, a nie strategiczny kapitał, Zachód może wejść w epokę geopolitycznej dezintegracji, której skutki odczuje cała Europa.

To nie jest już tylko kolejny regionalny kryzys na Bliskim Wschodzie. To może być moment, w którym świat zobaczył coś znacznie ważniejszego: początek erozji mechanizmu, który przez osiem dekad stanowił prawdziwe źródło amerykańskiej siły.

Taką właśnie diagnozę stawia Carla Norrlöf, profesor nauk politycznych z Uniwersytetu w Toronto, w komentarzu opublikowanym na łamach Project Syndicate. Jej teza jest wyjątkowo celna – i z perspektywy Europy wręcz alarmująca. Największym długoterminowym zagrożeniem dla pozycji Stanów Zjednoczonych nie musi być dziś ani sam wzrost potęgi Chin, ani imperialna agresja Rosji. Coraz więcej wskazuje na to, że najgroźniejszym problemem Ameryki staje się rozpad własnego systemu sojuszy, czyli tego, co przez dekady czyniło ją centrum zachodniego świata.

TO NIE LOTNISKOWCE BYŁY NAJWIĘKSZĄ SIŁĄ USA. TO BYŁA GLOBALNA SIEĆ SOJUSZY

Przez dziesięciolecia Waszyngton zbudował coś, czego nie zdołał skopiować żaden rywal: globalny system bezpieczeństwa oparty nie tylko na przewadze militarnej, ale na trwałych relacjach politycznych, instytucjonalnym zaufaniu i zdolności do mobilizowania koalicji.

To właśnie dlatego amerykańska potęga nigdy nie polegała wyłącznie na lotniskowcach, bazach wojskowych czy bombowcach strategicznych. O prawdziwej wyjątkowości USA decydowało to, że potrafiły działać jako centrum całej sieci sojuszniczej – od Europy po Indo-Pacyfik.

Chiny mają ogromny potencjał gospodarczy, ale nie posiadają porównywalnego systemu lojalnych, trwałych sojuszy wojskowych. Rosja natomiast opiera swoje wpływy przede wszystkim na presji, zależności i szantażu, a nie na dobrowolnej solidarności państw partnerskich.

To właśnie dlatego przez osiem dekad Stany Zjednoczone miały przewagę jakościową, której nie dało się łatwo zneutralizować. Nie chodziło wyłącznie o siłę. Chodziło o zdolność organizowania świata wokół własnego przywództwa.

KRYZYS WOKÓŁ IRANU OBNAŻYŁ BRUTALNĄ PRAWDĘ: SOJUSZNICY PRZESTAJĄ UFAĆ WASZYNGTONOWI

Obecny kryzys wokół Iranu i napięcia w rejonie Cieśniny Ormuz pokazują jednak, że ten model zaczyna się chwiać.

W momencie, gdy zagrożona została jedna z kluczowych arterii światowej gospodarki – szlak, przez który przechodzi znacząca część globalnych dostaw ropy i LNG – administracja Donalda Trumpa oczekiwała od sojuszników wsparcia w zabezpieczeniu żeglugi i stabilizacji sytuacji.

W teorii był to test, który Zachód powinien zdać bez większych problemów. Utrzymanie bezpieczeństwa Ormuzu leży przecież w żywotnym interesie państw europejskich, azjatyckich i szeroko rozumianej wspólnoty transatlantyckiej.

A jednak reakcja wielu partnerów okazała się chłodna, ostrożna, a miejscami wręcz odmowna.

I właśnie tu ujawnia się sedno problemu: sojusznicy USA coraz częściej nie odmawiają dlatego, że nie widzą zagrożenia, lecz dlatego, że przestają wierzyć w polityczną wiarygodność amerykańskiego przywództwa pod rządami Trumpa.

To nie jest już zwykły spór o zakres operacji wojskowej. To sygnał znacznie głębszy: zaufanie – najcenniejsza waluta każdego systemu sojuszniczego – zaczyna się wyczerpywać.

TRUMP TRAKTUJE SOJUSZE JAK KOSZT. TYMCZASEM TO BYŁ NAJWIĘKSZY KAPITAŁ AMERYKI

Od lat Donald Trump i jego polityczne otoczenie powtarzają ten sam błąd: traktują sojusze tak, jakby były nie strategicznym zasobem, lecz finansowym obciążeniem.

W logice MAGA partnerzy Ameryki zbyt często przedstawiani są jako „pasażerowie na gapę”, którzy korzystają z amerykańskiego parasola bezpieczeństwa, ale nie płacą wystarczająco dużo. Taka retoryka może działać na potrzeby kampanii wyborczej, ale z punktu widzenia geopolityki jest skrajnie krótkowzroczna.

Bo właśnie ten rzekomy „ciężar” był przez dekady największym mnożnikiem amerykańskiej potęgi.

To dzięki systemowi sojuszy USA mogły:

  • szybko tworzyć szerokie koalicje międzynarodowe,
  • legitymizować własne działania na arenie globalnej,
  • rozkładać koszty operacji wojskowych i politycznych,
  • oraz utrzymywać przewagę nad przeciwnikami, którzy nie dysponowali niczym porównywalnym.

Trump i jego obóz przez lata publicznie podważali wartość tego kapitału, upokarzali partnerów i wysyłali sygnał, że amerykańskie gwarancje nie są już trwałym zobowiązaniem, lecz elementem politycznego targu.

W geopolityce to droga donikąd. Supermocarstwo, które zaczyna handlować własną wiarygodnością, prędzej czy później odkrywa, że utraciło to, co czyniło je supermocarstwem.

NAJGROŹNIEJSZE NIE SĄ OTWARTE BUNTY. NAJGROŹNIEJSZE SĄ CICHE SEPARATYZMY

Sojusze rzadko rozpadają się nagle. Znacznie częściej gniją od środka.

Nie kończą się jednym dramatycznym wystąpieniem czy spektakularnym zerwaniem. Ich rozpad zaczyna się wtedy, gdy państwa członkowskie przestają wierzyć, że wspólny system naprawdę zadziała w chwili próby – i zaczynają szukać własnych, równoległych ścieżek bezpieczeństwa.

To właśnie dlatego szczególnie niepokojące są sygnały, że część partnerów USA rozważa lub bada możliwość prowadzenia własnych rozmów i własnych ustaleń poza twardą logiką wspólnego frontu.

W tym momencie zaczyna się proces, który dla każdego systemu sojuszniczego jest śmiertelnie niebezpieczny:

  • osobne kanały kontaktu z przeciwnikiem,
  • narodowe wyjątki od wspólnej strategii,
  • kalkulacja „ratowania siebie” zamiast utrzymywania solidarności.

To nie jest jeszcze formalny rozpad. Ale to już mechanizm rozkładu.

A kiedy sojusz przestaje być przestrzenią zaufania i wspólnego ryzyka, staje się jedynie zbiorem państw prowadzących równoległe, egoistyczne gry.

JEŚLI RUNIE SYSTEM SOJUSZY, RUNIE COŚ WIĘCEJ NIŻ PRESTIŻ USA

Dla wielu komentatorów w Waszyngtonie to wciąż może wyglądać jak przejściowy kryzys. Ale z perspektywy Europy i szerzej – całego Zachodu – stawka jest o wiele większa.

Jeśli Stany Zjednoczone utracą zdolność utrzymywania spójnej sieci sojuszy, nie stracą jedynie prestiżu. Stracą główny instrument globalnego przywództwa.

A świat po takim pęknięciu nie stanie się po prostu „mniej amerykański”. Stanie się:

  • bardziej brutalny,
  • mniej przewidywalny,
  • bardziej podatny na szantaż energetyczny,
  • bardziej otwarty na agresję rewizjonistycznych mocarstw.

Na taki moment od lat czekają:

  • Rosja, która konsekwentnie pracuje nad rozbijaniem jedności Zachodu,
  • Chiny, które testują granice amerykańskiej determinacji w Indo-Pacyfiku,
  • Iran, który wykorzystuje każdą szczelinę w zachodniej koordynacji,
  • a także wszyscy gracze regionalni, którzy chcą zbudować własną strefę wpływów w świecie bez stabilnego hegemona.

EUROPA NIE MOŻE JUŻ ŻYĆ W ILUZJI AMERYKAŃSKIEJ GWARANCJI „NA ZAWSZE”

Z punktu widzenia Europy wniosek jest brutalny, ale konieczny: nie wolno już zakładać, że Stany Zjednoczone zawsze i automatycznie pozostaną stabilnym, przewidywalnym oraz politycznie niezawodnym gwarantem bezpieczeństwa kontynentu.

To nie oznacza, że więź transatlantycka przestała mieć znaczenie. Oznacza jednak, że uzależnianie całej strategii bezpieczeństwa Europy od tego, kto akurat zasiada w Białym Domu, staje się ryzykiem systemowym.

Jeśli amerykańskie przywództwo jest coraz mocniej uzależnione od:

  • populizmu,
  • wewnętrznych wojen ideologicznych,
  • logiki kampanii wyborczych,
  • oraz doktryny „America First” rozumianej jako polityczne odwracanie się od kosztów globalnego przywództwa,

to Europa nie może dłużej zachowywać się jak geopolityczny protektorat żyjący w przekonaniu, że historia się skończyła.

Nie skończyła się. Wręcz przeciwnie – wróciła w najbardziej brutalnej postaci.

BEZ UKRAINY NIE DA SIĘ DZIŚ ZBUDOWAĆ NOWEJ ARCHITEKTURY BEZPIECZEŃSTWA EUROPY

I właśnie tutaj pojawia się wniosek, którego zachodnie elity zbyt długo unikały: bez Ukrainy nie da się dziś zbudować nowego systemu bezpieczeństwa Europy.

Ukraina nie jest już tylko państwem frontowym. Nie jest wyłącznie „beneficjentem pomocy”. To sposób myślenia z poprzedniej epoki.

Dziś Ukraina jest:

  • największym laboratorium nowoczesnej wojny na świecie,
  • państwem o bezprecedensowym doświadczeniu bojowym,
  • armią, która nauczyła się zatrzymywać i wykrwawiać rosyjskie imperium,
  • jednym z kluczowych filarów realnego odstraszania w Europie.

To właśnie ukraińskie doświadczenie – od wojny dronów, przez adaptację pola walki, po odporność społeczną i mobilizacyjną – powinno zostać włączone do rdzenia nowej europejskiej architektury obronnej.

Jeśli część europejskich elit nadal myśli kategoriami „pomagania Ukrainie”, to myśli w sposób anachroniczny. Dziś nie chodzi już tylko o pomoc Ukrainie. Dziś chodzi o strategiczne włączenie Ukrainy do europejskiego systemu bezpieczeństwa jako jednego z jego fundamentów.

Bo jeśli pewnego dnia Waszyngton – z powodów politycznych, wyborczych lub ideologicznych – zawaha się wobec realnego kryzysu na kontynencie, to właśnie Ukraina może okazać się państwem, które nie tylko broni siebie, ale współtworzy realną zdolność odstraszania całej Europy.

TRUMP NIE OBNAŻA SŁABOŚCI NATO. TRUMP OBNAŻA SŁABOŚĆ AMERYKI POD WŁASNYM PRZYWÓDZTWEM

Największy paradoks tej sytuacji polega na tym, że Donald Trump i jego obóz chcą uchodzić za polityków „twardej siły”, obrońców amerykańskiej wielkości i realizmu.

W rzeczywistości dzieje się coś odwrotnego.

Trump nie wzmacnia amerykańskiej hegemonii. Trump podcina fundamenty, na których ta hegemonia została zbudowana.

Nie odbudowuje odstraszania. Zużywa strategiczne zaufanie.
Nie dyscyplinuje sojuszników. Zachęca ich do szukania alternatyw.
Nie umacnia Zachodu. Przyspiesza proces jego dezintegracji.

I jeśli ten proces będzie postępował, obecny kryzys wokół Iranu może zostać zapamiętany nie jako kolejny epizod bliskowschodniej niestabilności, lecz jako moment, w którym świat po raz pierwszy wyraźnie zobaczył, że amerykańska hegemonia zaczyna pękać od środka.

Dla Europy oznacza to jedno: czas iluzji dobiega końca.

Jeśli Stary Kontynent chce przetrwać epokę imperialnego rewizjonizmu Rosji, rosnącej presji Chin i nieprzewidywalności amerykańskiej polityki, musi zacząć budować nowy, realny system bezpieczeństwa – nie oparty wyłącznie na nadziei, że Waszyngton „ostatecznie zrobi to, co trzeba”, lecz na własnych zdolnościach, własnej determinacji i pełnym strategicznym włączeniu Ukrainy.

Bo w świecie, który właśnie się rodzi, bezpieczeństwo nie będzie już gwarantowane sentymentem do dawnego porządku. Będzie gwarantowane wyłącznie siłą, gotowością i zdolnością do wspólnej obrony.


Powyższy tekst stanowi autorskie opracowanie i omówienie tez zawartych w komentarzu Carli Norrlöf, profesor nauk politycznych z Uniwersytetu w Toronto, opublikowanym pierwotnie na łamach Project Syndicate. Materiał nie jest dosłownym tłumaczeniem ani przedrukiem oryginału, lecz publicystyczną analizą przygotowaną z wyraźnym wskazaniem źródła

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE „HISTORIA” NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU: „Russkij mir. Imperium kłamstw, despotyzmu i zniewolenia”

Kapitulacja USA?
„PLAN POKOJOWY” TRUMPA TO PRZEPIS NA GLOBALNY CHAOS

Samobójstwo Zachodu?
JEŚLI PUTIN WYGRA, ZMOBILIZUJE UKRAIŃCÓW PRZECIW EUROPIE

To jest nasza wojna!
UKRAINA TO DOPIERO PIERWSZY FRONT ROSYJSKIEJ WOJNY PRZECIWKO ZACHODOWI

Obejrzyj antypolskie wystąpienie Putina!
PUTIN GROZI POLAKOM!
Podobnej retoryki używał przed inwazją na Ukrainę

Polska to Kraj Nadwiślański?
ZOBACZ NASZ FILM: „PUTIN MARZY O WSKRZESZENIU IMPERIUM ROSYJSKIEGO”

Polecamy państwa uwadze nasz film:
„PUTIN PLANOWAŁ ATAK NA POLSKĘ‼️ UKRAINA POKRZYŻOWAŁA TE PLANY”

Co Putin planował zrobić z Polską i Europą?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „WRÓG U BRAM”

Nadchodzi III wojna światowa
BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA ROSJĘ
❗️

Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ

Rosja to więzienie narodów!
KIEDY NASTĄPI TRZECIA FAZA UPADKU IMPERIUM ZŁA?

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE „GEOPOLITYKA” NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU: „Koniec Pax Americana? Polityka Trumpa popycha świat w otchłań chaosu”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „DYPLOMACJA XXI WIEKU. Nowy ład światowy wykuwa się na Ukrainie”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „Rosyjski antyświat. Polityka na krawędzi apokalipsy”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN GROZI POLSCE”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022” 

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”

ZOBACZ TAKŻE: